"Wzbogaci nasz talerz". Trump "zapowiada" powstanie 51. stanu USA

Donald Trump podczas wiecu w Arizonie ocenił, że Kanada może stać się 51. stanem USA, stwierdzając, że Stany Zjednoczone nie potrzebują Kanady.
Ambasador USA w Kanadzie Pete Hoekstra zarzucił niektórym kanadyjskim politykom potencjalną ingerencję w amerykańskie wybory, odnosząc się do działań związanych z cłami.
Premierzy prowincji Ontario i Kolumbii Brytyjskiej już wcześniej reagowali na wypowiedzi Trumpa, wyrażając wyraźny sprzeciw wobec idei przyłączenia Kanady do Stanów Zjednoczonych.
Amerykański przywódca Donald Trump odbył w środę wiece wyborcze w Arizonie i Montanie. Podczas spotkań ze swoimi zwolennikami przestrzegał przed Partią Demokratyczną stwierdzając m.in., że jego przeciwnicy odbiorą obywatelom prawo do posiadania broni.
Podczas przemówienia w Bullhead City w Arizonie nawiązał do napiętych relacji z Kanadą powtarzając po raz kolejny twierdzenie, że stanie się ona częścią Stanów Zjednoczonych. Trump, który nazywa premiera tego kraju "gubernatorem" stwierdził m.in., że USA zostały "oszukane" przez sąsiada z północy. Polityk nawiązał tutaj do nałożonych na Stany Zjednoczony ceł.
Trump o Kanadzie: Wzbogaci nasz piękny talerz jako 51. stan USA
- Kanada traktuje nas bardzo źle. Zawsze to robili, ale więcej nie będą. Teraz, gdy Trump jest u władzy, obowiązują zupełnie inne reguły gry - powiedział.
- Skończy (Kanada - red.) jako 51. stan USA, bo tylko tak to działa. Nie potrzebujemy ich, to oni potrzebują nas - ocenił. Dodał, że nie widzi powodu, aby Waszyngton miał tracić miliardy dolarów, żeby wspierać kraj, który "nie jest jednym z nas".
Nadmienił, że Kanada będzie "czymś jak Grenlandia", co było nawiązaniem do innych jego wypowiedzi dotyczących przyłączenia tej wyspy do USA. Dodał, że jako 51. stan Kanada "wzbogaci nasz piękny talerz". - Nasz talerz cały czas się powiększa - stwierdził.
Tego samego dnia Pete Hoekstra, ambasador USA w Kanadzie, zasugerował, że działania kilku kanadyjskich polityków mogą być równoznaczne z "ingerencją polityczną" w listopadowe wybory uzupełniające do Kongresu USA.
Dyplomata zwrócił w tym kontekście uwagę na komentarze minister przemysłu Kanady Mélanie Joly, z których wynika, że cła odwetowe są wymierzone w konkretne amerykańskie stany. - Wydaje się, że część z tego - z naszej perspektywy i sposobu, w jaki postrzegamy nasze wybory - można uznać za ingerencję w wybory - ocenił Hoekstra.
"Teraz i zawsze". Kanadyjscy politycy reagują na słowa Trumpa
To nie pierwsza wypowiedź Trumpa dotycząca przyłączenia Kanady do USA. Jednym z bardziej wyrazistych aktów sprzeciwu wobec słów amerykańskiego prezydenta są działania podejmowane przez premiera prowincji Ontario Douga Forda oraz premiera Kolumbii Brytyjskiej Davida Eby'ego.
Pierwszy ze wspomnianych polityków zaprotestował przeciwko zmianie dotyczącej jeziora Ontario, przez którego środek przebiega granica pomiędzy kanadyjską prowincją a stanem Nowy Jork. Gdy Trump zapowiedział zmianę nazwy na jezioro Ameryka, Ford zarządził postawienie na kanadyjskim brzegu akwenu tablicy z napisem "Ontario. Teraz i zawsze".
David Eby oznajmił natomiast, że w jego prowincji pojawią się na przejściach granicznych z USA znaki z hasłem "Nigdy 51. stan".
Źródła: ctvnews.ca, BBC
"Świat w szachu". Putin szykuje zamach na Polskę?! Były szef wywiadu ostrzega! INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.