Daily MaverickFROZEN POSTS: Qualified doctors desperate for jobs as KZN’s public hospitals go understaffedThe Jerusalem PostOne killed, four injured in Paris shooting as France braces for another round of violent protestsRTP DesportoRecuperação histórica dos Philadelphia 76ers sobre os Cleveland CavaliersESPNSEC elimination games, tests for new top 2 and 26 other things to watch in Week 8ESPN DeportesCómo las Dream dominaron el J3 vs. ValkyriesInquirerGatchalian questions repeated extensions of estate tax amnestyBollywood HungamaAamir Khan says, ‘Rajkumar Hirani will narrate 3 Idiots sequel’s final script in the coming weeks’PunchArmy sends 600 soldiers to India for trainingFootball ItaliaLiberali a doubt for Como vs Sassuolo as reason for Man Utd omission emerges
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, October 23, 2026

"Wrogie przejęcie" resortu funduszy. Rusza karuzela z nazwiskami

Translate

Po nagłej rezygnacji minister funduszy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz oraz jej bliskiego współpracownika Jana Szyszko, przed koalicją stoi decyzja, kto powinien dalej kierować tym resortem. Sprawa jest niebagatelna, bo choć KPO zostało zakończone (w zakresie kontraktacji środków), to jednak trwają trudne negocjacje z KE nowej perspektywy finansowej UE na lata 2028-2034. Dlatego nowy minister nie dość, że musi rozumieć, jak funkcjonują unijne fundusze, to jeszcze w miarę płynnie wejść w proces negocjacji, które Bruksela chciałaby zamknąć do końca tego roku.

DLA CIEBIE

Fiat na targach - przegląd modeli i nowości

Polska 2050 podkreśla, że to jej ministra odeszła i resort, zgodnie z umową koalicyjną, należy się jej. - Kiedy wróci premier, przedstawimy nasze kandydatki i kandydatów - mówi posłanka Ewa Schädler z partii Hołowni.

On sam wystąpił w gronie posłów tego ugrupowania na konferencji prasowej, na której komunikował: "Nigdzie się nie wybieramy, jesteśmy w koalicji, realizujemy postanowienia umowy koalicyjnej, oczekujemy ich realizacji ze strony naszych partnerów". W rozmowach z dziennikarzami zastrzegł też, że jeśli nie będzie konsensusu w sprawie resortu funduszy, to będzie rekomendować odejście z rządu ministrów z Polski 2050.

Ale nasi rozmówcy koalicyjni nie wykluczają jednak, że w zaistniałej sytuacji to premier Tusk będzie chciał przejąć ten resort, nie licząc się z ewentualnymi uwagami ze strony Hołowni. - Zapewne kierownik będzie chciał ukarać ich za zadymę, jaką wywołali w koalicji - przewiduje polityk lewicy.

Inni mają chrapkę na resort funduszy

Donald Tusk jeszcze przebywając na delegacji w Indiach wysłał sygnał, że jest potencjalnie zainteresowany takim scenariuszem. Szef rządu stwierdził, że ma już przyszykowane dwie kandydatury. - Jedna i druga to kobieta, bardzo kompetentne. Będę się czuł bardzo bezpiecznie. No ale nie chcę telefonicznie tego konsultować, więc tuż po powrocie poznacie nazwisko tej wybranki - podsumował Tusk.

Także inne ugrupowania koalicyjne nie powiedziałby "nie", gdyby okazało się, że mogą przejąć ten resort. Tak do zrozumienia dają np. ludowcy. Nawet Klub Centrum, gdyby się zdarzyła okazja, nie odmówi. - Decyzję podejmie premier, jeśli otworzy rozmowę na ten temat, to z pewnością jako Unia Centrum przedstawimy znakomite kandydatury - podkreśla szef klubu parlamentarnego tego ugrupowania Mirosław Suchoń. Wakat w funduszach może niekoniecznie oznaczać, że któremuś z ugrupowań koalicyjnych uda się faktycznie dostać ten resort, ale mogą wejść w licytację, by coś uzyskać w innym miejscu.

Jeśli chodzi o nazwiska potencjalnych następców, to giełda już ruszyła. - Choć oczywiście jest pytanie, czy jesteśmy na etapie dyskusji o prawdziwych kandydaturach, czy etapie kandydatur do spalenia w przebiegach - zastrzega rozmówca z KO.

Giełda nazwisk ruszyła

Niemniej na razie najczęściej słychać o świeżo upieczonej wiceminister obrony Magdalenie Sobkowiak-Czarneckiej. Co prawda politycznie związana jest z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, niemniej jej praca przy wdrażaniu SAFE była wysoko oceniana praktycznie w całej koalicji, więc jej notowania w obozie są dość wysokie.

Ale nasi rozmówcy wskazują na kolejne potencjalne kandydatury. - Moim zdaniem może wrócić temat wzięcia z powrotem na pokład Elżbiety Bieńkowskiej - ocenia polityk koalicji, wskazując na jej doświadczenie w kontekście funduszy europejskich. W rządzie PO-PSL była ministrem ds. rozwoju, a w latach 2014-2019 pełniła funkcję unijnego komisarza ds. rynku wewnętrznego i usług. Ma jednak polityczne obciążenie związane z aferą podsłuchową z 2015 roku (została nagrana podczas rozmowy z ówczesnym szefem CBA Pawłem Wojtunikiem w restauracji "Sowa i Przyjaciele").

Z tego względu kolejny koalicyjny rozmówca ma inny typ w postaci Agnieszki Bartol, pełniącej obecnie funkcję Stałego Przedstawiciela RP przy Unii Europejskiej. Rozmówcy wskazują, że ma bardzo bogate doświadczenie, jeśli chodzi o funkcjonowanie w ramach struktur unijnych, w związku z czym mogłaby płynnie przejąć temat negocjacji nowych ram finansowych z KE. Nie bez znaczenia jest fakt, że płynnie mówi w kilku językach.

(Nie)stabilność koalicji

Na pewno zewsząd słychać zapewnienia, że odejście Pełczyńskiej-Nałęcz nie zachwieje stabilnością koalicji. To wynika z deklaracji Szymona Hołowni, choć obwarowane jest domaganiem się szanowania pozycji Polski 2050 w rządzie. Także z partii koalicyjnych słuchać uspokajające sygnały, choć nie ma pewności, czy jej odejście nie zacznie ery turbulencji. Bo na jej deklarację dymisji, nakładają się niesnaski w sprawie klapy w uchwaleniu zniesienia limitu dwukadencyjności przez koalicję. Ludowcy mają żal do lewicy. choć ta bagatelizuje ten temat.

W tle tej nowej sytuacji wracają też pytania o potencjalne zjednoczenie Polski 2050 z Unią Centrum (powstałej wskutek rozłamu w tej pierwszej formacji) pod przywództwem Szymona Hołowni - a takie przecież plany snuto w koalicji, gdy Hołownia coraz śmielej rzucał wyzwanie Pełczyńskiej-Nałęcz. - Nie ma scenariusza zjednoczeniowego. Możemy współpracować w tematach ważnych z punktu widzenia realizacji zobowiązań wyborczych - mówi Mirosław Suchoń, przewodniczący klubu parlamentarnego Centrum.

Jest jeszcze jedno pytanie - ponieważ dymisja Pełczyńskiej-Nałęcz zbiegała się z nominacją Andrzeja Domańskiego, to niewykluczone, że premier może wykorzystać to do rekonstrukcji w rządzie. Od czasu do czasu ten temat wraca, ale ostatnio ucichł i wydawało się, że na razie nie ma o niej mowy. Jednak zamieszanie z typowaniem następcy w funduszach może sprawić, że wróci na rządową agendę.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.