Bollywood HungamaSaif Ali Khan vs Akshay Kumar: Haiwaan makers unveil unique audio promo ahead of releaseESPN32 teams, 96 bets: NFL bets to make right nowDaily MaverickI have a dream… that American voters will revive US democracy this NovemberThe Jerusalem PostModi’in Illit man indicted over alleged sexual offense against 12-year-old girlPunchUK ex-PM Starmer to quit parliamentוואלהיותר מ-1,000 הרוגים באסון השיטפונות בנפאל, מאמצי החילוץ נמשכיםRTP DesportoCharles sai do Vitória de GuimarãesESPN DeportesCambios del Real Madrid de Mourinho respecto al de Arbeloa y XabiInquirerCSC: Cap on gov’t workers under contracts, job orders must be studiedSCMP ChinaStarship could create more debris than an anti-satellite test if it explodes in orbitDeadlineLeslie Odom Jr. Reveals Documentary About His ‘Hamilton’ Return & Talks Original Cast ReunionsVarietyAlex Kingston, Iain Glen, Mimi Keene and Arian Nik Join Ray Winstone in Prime Video Action Comedy Series ‘Danger Money’ (EXCLUSIVE)
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, September 1, 2026

Stracił dom, ale uratował ponad 900 dzieci. "Co innego mógłbym zrobić?"

Translate

Trwa wielka akcja ratunkowa w Nepalu, po tym jak 26 sierpnia zawalił się himalajski lodowiec, powodując kataklizm na niżej położonych terenach. Masy lodu, ziemi, kamieni i wody sunęły przez doliny rzek Trishuli i Bhote Koshi, unicestwiając wszystko na swojej drodze. Z map zniknęły całe wioski, a fala powodziowa podróżowała przez około 100 kilometrów.

Ta apka mówi, kiedy spadnie deszcz - co do minuty! Wypróbuj nową aplikację Pogoda Interia! Zainstaluj z Google Play lub App Store

"Dzisiaj byśmy z wami nie rozmawiali". Ewakuacja w ostatniej chwili

Tysiące ton wody, błota ziemi i głazów gnały wprost na szkołę średnią Tribhuvan Trishuli w obwodzie Nuwakot w Nepalu, w której zwykle uczy się ponad 1600 uczniów. Wielu z nich nie przeżyłoby kataklizmu, gdyby nie decyzja o natychmiastowej ewakuacji. Dyrektor placówki Rajendra Dawadi podjął ją, gdy tylko dowiedział się o nadchodzącym kataklizmie.

"Gdybyśmy szybko nie podjęli decyzji [o ewakuacji szkoły - red.], gdyby to nastąpiło 10 minut później, my wszyscy - w tym uczniowie i ja - dzisiaj byśmy z wami nie rozmawiali" - powiedział dyrektor szkoły reporterom BBC.

Mężczyzna w okularach i jasnoniebieskiej koszuli pod ciemną marynarką, patrzący przed siebie na tle jasnej, jednolitej ściany.

Rajendra Dawadi, dyrektor szkoły średniej Tribhuvan Trishuli, ewakuowanej w ostatniej chwili przed nadejściem fali powodziowejRajendra Dawadi/Facebookmateriał zewnętrzny


Jak napisał Dawadi na swoim profilu na Facebooku, w dniu kataklizmu rano w szkole trwały zajęcia klas od 9 do 12. W pewnym momencie dyrektor zaczął otrzymywać powiadomienia o powodzi błyskawicznej, do której doszło na wyżej położonych terenach.

W rozmowie z BBC wspomina, że w ciągu kilku minut otrzymał cztery powiadomienia od czterech różnych osób. "Jeden z rodziców powiedział mi, że nadchodzi wielka powódź i przyszedł odebrać swoją córkę. Rodzice nie wparowują tu bez ważnego powodu, więc dla mnie było to potwierdzenie, że nie powinienem marnować nawet sekundy i ewakuować dzieci" - dodał dyrektor szkoły.

Zwykle w placówce uczy się 1643 dzieci, a w dniu powodzi znajdowało się w niej około 950. Rajendra Dawadi włączył dzwonek i nakazał natychmiastową ewakuację. Jednocześnie zadzwonił do kierowców autobusów wiozących uczniów na popołudniowe zajęcia, nakazując im zawrócenie.

Ofiar mogło być więcej. Autobus zmienił trasę w ostatniej chwili

Jeden z autobusów w tym momencie zbliżał się do mostu. Udało się pojazd zawrócić tuż przed tym, jak woda zniszczyła przeprawę - informuje serwis Janpathnewsnetwork.

Obecni w budynku nauczyciele i uczniowie uciekli na wyżej położone tereny. O tym, jak niewiele czasu mieli uczniowie i nauczyciele świadczy fakt, że kiedy Dawadi opuszczał szkołę, woda dotarła już do budynku. Dyrektor wspomina, że widział jak żywioł pochłania hostel znajdujący się około sto metrów od brzegu rzeki. Budynek szkoły został pogrzebany pod tonami błota.

Zrujnowane budynki wzdłuż koryta wyschniętej rzeki, osunięta ziemia i zniszczenia w bezpośrednim sąsiedztwie mieszkalnych zabudowań przy granicy lasu.

Skutki przejśćia fali powodziowej przez Trishuli Bazar w obwodzie Nuwakot w NepaluPRABIN RANABHATAFP


Żywioł pochłonął między innymi dom dyrektora szkoły. Sam Dawadi, obwołany przez media bohaterem, podkreśla dumę z tego, że wraz z nauczycielami "uratowali tyle istnień". "Co innego mógłbym zrobić?" - dodał.

Nauczyciele wraz z uczniami spędzili wyżej nad doliną, wśród drzew. Dwoje z personelu szkoły uznaje się za zaginionych. Gdyby nie szybka reakcja personelu, wielu uczniów mogłoby nie przeżyć.

10 sekund od śmierci. Woda zniszczyła dziesiątki szkół

O tym, jak niewiele zabrakło do masowej tragedii w tej szkole, opowiedziała reporterom BBC szesnastoletnia uczennica Yunisha Amatya:

"Tuż przed nadejściem fali powodziowej uczyliśmy się w klasie. Nauczyciele zebrali nas w jednym miejscu i początkowo nikt nie wiedział, co się dzieje. Po pięciu minutach powiedziano nam, że nadchodzi powódź i musimy udać się do domów" - wspomina.

Początkowo nie wszyscy rozumieli powagę zagrożenia, jednak ostatecznie zaczęli wspinać się na okoliczne wzgórza. "Nie mogłam iść szybko, ale przyjaciele pomogli mi wejść na górę. [...] Uciekliśmy po wąskiej drabinie na tyłach szkoły. W jednym momencie lokalny bazar został zmieciony na moich oczach" - opisuje Amatya.

"Moi przyjaciele i ja byliśmy zaledwie o 10 sekund od śmierci" - dodała uczennica.

Ocenia się, że powódź błyskawiczna zniszczyła lub uszkodziła co najmniej 69 szkół, przez co około 19 tys. uczniów nie ma obecnie gdzie się uczyć - ocenia organizacja charytatywna Save the Children.

Choć obecnie ocenia się, że zginęły co najmniej 903 osoby, a 4247 uznaje się za zaginione (w tym 592 z zagranicy), to jest to niepełny bilans. Możliwe, że liczba ofiar będzie większa.

Źródło: "The Guardian", BBC, Janpathnewsnetwork

"Polityczny WF": Braun jest w swoim piku? Co dalej z jego sondażami INTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.