Fortuna na śmietniku w Warzymicach. Kobieta usłyszała zarzuty
Zamiast fortuny z recyclingu - wizja kary więzienia. Przed sądem odpowie kobieta, która przywłaszczyła sobie tysiące w gotówce ukryte w starej komodzie wyrzuconej na śmietnik w Warzymicach (woj. zachodniopomorskie). Jak dowiedział się "Fakt", podejrzana usłyszała już prokuratorskie zarzuty i odmówiła składania wyjaśnień. Całą kwotę udało się odzyskać dzięki akcji policji i prywatnego detektywa.
Zarzut przywłaszczenia gotówki dla kobiety
Źródło zdjęć: © Policja | KPP w Policach
Najważniejsze informacje:
- Zarzuty usłyszała kobieta, która znalazła gotówkę w meblu pozostawionym przy wiacie śmietnikowej i nie poinformowała o tym służb.
- Za przywłaszczenie rzeczy znalezionej grozi kara do jednego roku pozbawienia wolności.
- Pieniądze należały do małżeństwa, które podczas remontu wystawiło komodę i dopiero po kilkunastu godzinach zorientowało się, że w szufladzie były oszczędności.
- Policja przeanalizowała monitoring i przesłuchała świadków; gotówkę zabezpieczono w całości w jednym z lokali w Szczecinie i zwrócono właścicielowi.
Zarzuty w sprawie głośnego zdarzenia w Warzymicach dotyczą przywłaszczenia pieniędzy znalezionych w meblu wyrzuconym podczas remontu mieszkania. Prokuratura wskazuje, że podejrzana to kobieta, która po znalezieniu gotówki nie powiadomiła nikogo o znalezisku.
- Zarzuty usłyszała jedna osoba, kobieta, która znalazła te pieniądze i nikogo o tym nie poinformowała. Podejrzana odmówiła składania wyjaśnień. Sprawa jest w toku. Przywłaszczenie rzeczy znalezionej jest przestępstwem - powiedziała w rozmowie z "Faktem" prok. Julia Szozda, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
42 tys. euro w wyrzuconej komodzie. Zarzuty dla kobiety
Sprawa zaczęła się na początku września. Małżeństwo prowadzące remont wystawiło przed wiatę śmietnikową starą komodę. Dopiero po kilkunastu godzinach zorientowało się, że w jednej z szuflad mebla zostały schowane oszczędności życia.
Gdy właściciele wrócili po komodę, mebla nie było już w miejscu, w którym go zostawili. Wtedy do działań włączono policję, a dodatkowo zaangażowano prywatnego detektywa. Zabezpieczano też materiały z monitoringu i rozpytywano sąsiadów o to, co stało się z wyrzuconym meblem.
Intensywne działania policji
Po kilku dniach intensywnych działań śledczy dotarli do pieniędzy. Jak wynika z policyjnych informacji przekazanych 7 września, kluczowe były analiza nagrań i odtworzenie przebiegu wydarzeń.
- Policjanci po otrzymaniu informacji o zdarzeniu przeanalizowali dostępny monitoring, rozpytali świadków i odtworzyli przebieg wydarzeń. Ustalili, że meble trafiły do jednego z mieszkań na terenie powiatu polickiego, a następnie odnaleźli ślad prowadzący do pieniędzy. Gotówka została zabezpieczona w całości w jednym z lokali na terenie Szczecina i wróciła do właściciela - informowała Kornelia Staniszewska, rzeczniczka prasowa policji w Policach.
Postępowanie w sprawie przywłaszczenia rzeczy znalezionej trwa. Prokuratura podkreśla, że za takie przestępstwo grozi kara do roku pozbawienia wolności.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.