Media: USA rozważają użycie "matki wszystkich bomb" w Iranie
Jak informuje CNN, amerykańskie dowództwo przygotowuje się na wznowienie działań wojennych przeciwko Iranowi, a jedną z opcji ma być wykorzystanie bomby GBU-43/B Massive Ordnance Air Blast, nazywanej też "matką wszystkich bomb" (ang. MOAB — mother of all bombs).
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jak donoszą media, wykorzystanie tego niszczycielskiego arsenału miałoby być elementem szerszych bombardowań będących z kolei pretekstem do ogłoszenia ostatecznego zwycięstwa nad Iranem i formalnego zakończenia wojny, która od miesięcy negatywnie wpływa na notowania Donalda Trumpa i Republikanów.
Czytaj nas częściej w Google
Efekt? Głównie psychologiczny
Eksperci zauważają jednocześnie, że wykorzystanie bomby "MOAB" miałoby głównie efekt psychologiczny. Tego typu broń, zaprojektowana do niszczenia "miękkich" celów na dużym obszarze, kompletnie nie nadaje się bowiem do ataku na podziemne placówki atomowego programu Iranu, chronione przez grube warstwy skał.
Test bomby "MOAB":
Bomba mogłaby być też użyta np. do ataku na infrastrukturę energetyczną Iranu, ale tu pojawia się z kolei kwestia pobocznych efektów takiego uderzenia. GBU-43/B dysponuje bowiem tak dużą siłą, że właściwie nieuniknione byłyby duże straty wśród ludności cywilnej.
Co więcej, według ekspertów, na których powołuje się CNN, nawet użycie tak niszczycielskiego arsenału nie sprawiłoby, że władze w Teheranie byłyby bardziej uległe w rozmowach pokojowych z Białym Domem, w tym momencie trudno więc stwierdzić, czy Donald Trump zdecyduje się na użycie tego typu broni.
Jak na razie armia USA tylko raz użyła bomby GBU-43/B w warunkach bojowych. 13 kwietnia 2017 r. MOAB uderzył w kompleks jaskiń w Afganistanie, w którym ukrywali się bojownicy ISIS.
CNN dodaje, że jeśli USA zdecydują się na powrót do aktywnych działań wojennych przeciwko Iranowi, najprawdopodobniej zaczną się one już po tzw. wyborach do Kongresu zaplanowanych na 3 listopada.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.