Karol Nawrocki jak rycerz, krzyż i różaniec. O co chodzi ludziom stojącym pod Trybunałem Konstytucyjnym?
"Ani centymetra w tył! Patrioci, brońcie tego skrawka Polski!" – grzmi do mikrofonu Michał Wójcik, poseł PiS i były wiceminister sprawiedliwości. Polityk wyraźnie zagrzewa zgromadzonych do boju. Rozlegają się oklaski.
Pani Zofia, która przyjechała pod Trybunał Konstytucyjny z Wołomina, zaciąga się papierosem i mówi mi, że jest gotowa. – Właściwie to na co? – pytam.
– Na wszystko! Normalnie stanę i nie puszczę. Przecież policja mnie nie zastrzeli – mówi. Chwyta się metalowej barierki, którą protestujący ustawili wzdłuż ogrodzenia i przed bramą wjazdową do Trybunału Konstytucyjnego. Pokazuje gestem, że nie zamierza ustąpić ani o krok. – Przygotowałam się. Mam w plecaku butelkę wody, kanapki, płaszcz i batony czekoladowe – wylicza. Dodaje, że "ludzie Tuska" tędy nie przejdą.
Stojący obok niej znajomy, Eugeniusz, ma 70 lat. Zwierza się, że jest zawiedziony tym, iż Warszawiacy nie dołączają do obrony Trybunału. – Widać, jakie to lewackie miasto. Młodych ludzi też jest mało. Większość tutaj to tacy jak ja, emeryci – mówi.
On również powtarza, że w każdej chwili policja może przeprowadzić siłową akcję. Wskazuje na funkcjonariuszy. – Tak więc bronimy tutaj naszego Karola Nawrockiego, a ludzie Tuska tutaj nie wejdą – deklaruje.
Wrzawa pod Trybunałem. O co w tym chodzi?
Przed Trybunałem Konstytucyjnym trwa protest, którego uczestnicy chcą zapobiec domniemanemu siłowemu wejściu służb. Ich zdaniem funkcjonariusze mieliby umożliwić objęcie stanowisk nowym sędziom.
Sędziowie ci zostali wybrani głosami Sejmu obecnej kadencji, w którym większość ma koalicja rządząca. Ich kadencje trwają dziewięć lat, a pełny skład Trybunału Konstytucyjnego liczy 15 osób. Prezydent Karol Nawrocki nie zaprosił wybranych sędziów na ślubowanie w Pałacu Prezydenckim i według jego urzędników oznacza to, że sędziowie nie mogą rozpocząć pracy.
Protestujący obawiają się, że nowi sędziowie zostaną wprowadzeni przez policję lub inne służby. Po zmianie układu sił w Trybunale zaczną zapadać wyroki "pod dyktando Tuska i Brukseli". Pod Trybunałem są więc członkowie Klubów "Gazety Polskiej", skupiających wierny elektorat Prawa i Sprawiedliwości, a także członkowie Ruchu Obrony Granic Roberta Bąkiewicza – to ci, którzy protestują przeciwko napływowi migrantów.
Nowo wybranemu sędziemu Maciejowi Berkowi nie udało się rozpocząć pracy w Trybunale. Wprawdzie dostał się do budynku, ale dalej drogę zastąpił mu prezes TK Bogdan Świeczkowski.
Co się robi na proteście? "Nie śpię od trzech dni"
W środę policja zaczęła rozmontowywać barierki ustawione przez protestujących. Wtedy prawicowe stacje telewizyjne zaczęły relacjonować, że "reżim Tuska wkracza do Trybunału Konstytucyjnego". Na miejscu pojawił się sam Jarosław Kaczyński, który wezwał sympatyków do obrony Trybunału i udziału w planowanej na sobotę manifestacji.
– Jak tylko to zobaczyłem w telewizji, poleciałem na stację i kupiłem bilet do Warszawy – opowiada jeden z uczestników protestu. Przyjechał aż z Kielc. Gotowy jest pilnować Trybunału przez trzy dni. Tłumaczy, że protestujący działają rotacyjnie.
– Po trzech dniach wracam do domu, żeby przespać się we własnym łóżku. Potem wracam. Tutaj się nie śpi – tłumaczy.
Z kolei Piotr Gawryszczak (historyk i były antykomunistyczny opozycjonista) przyjechał z Lublina. Wziął wolne w pracy i w czwartek rano pojawił się pod Trybunałem. Wsiadł do pociągu Intercity tuż po 6 rano, a na miejscu był tuż po ósmej. – Trzeba pilnować. Pobędę tu trochę, pewnie wrócę – mówi. Przyznaje, że spodziewa się wejścia policji. Nie wie, kiedy ani w jaki sposób miałoby do niego dojść, ale deklaruje, że protestujący nie zamierzają ustąpić.
Szum flag i polityczne interesy
Na chodniku przed Trybunałem jest cień rzucany przez drzewa. Jest chłodniej niż na nasłonecznionej części ulicy. Ludzie marzną i piją kawę i herbatę. Do toalety trzeba przejść na drugą stronę ulicy, gdzie ustawiono kilka przenośnych kabin. Przespać się można wewnątrz namiotów – podobno są tam tylko krzesła.
Przez większą część dnia niewiele się dzieje. Uczestnicy opierają się o barierki i ewentualnie udzielają wywiadów krążącym wokół dziennikarzom. Czasem przejeżdżający kierowca pozdrawia ich klaksonem, ktoś inny przejeżdża i pokazuje, że puka się w czoło.
Każdy próbuje tu upiec własną polityczną pieczeń. Zbierane są podpisy pod projektem ustawy wymierzonej w rzekome propagowanie banderyzmu w Polsce. Pomysłodawcy chcieliby karać mieszkających w Polsce Ukraińców np. za wywieszanie czarno-czerwonej flagi.
Z kolei Ruch Obrony Granic zbiera datki do puszki na utrzymanie swojej działalności, w tym patroli na polsko-niemieckiej granicy na zachodzie kraju. Ich członkowie pilnują, by niemieckie służby nie odsyłały na polską stronę migrantów zatrzymanych w Niemczech. Jest też sektor rolników protestujących przeciwko przepisom "unijnego Zielonego Ładu". W czwartek dołączyli Piotr Duda i działacze Solidarności.
Na odcinku stu metrów chodnika powiewają biało-czerwone flagi. Są też transparenty oskarżające rządzących o zdradę Polski. Na jednej z grafik Karol Nawrocki występuje w historycznej scenerii nawiązującej do koronacji Bolesława Chrobrego. W bramie trybunału zatknięto krzyż, część uczestników trzyma różańce. Patriotyczna symbolika, antyrządowe hasła i polityczne inicjatywy splatają się tu w jeden spektakl, w którym każdy próbuje zaznaczyć swoją obecność i przekonać, że to właśnie on stoi na straży polskich interesów.
Protest trwa już tak od kilku tygodni. Zgromadzony tłum ożywa, gdy na miejscu pojawiają się politycy PiS. Zagrzewają zgromadzonych do manifestowania, przekonując, że "nie można oddać Trybunału". Kiedy jednak wsłuchać się w ich słowa, wynika z nich, że sami przyznają, iż na razie to oni mają Trybunał – i nie zamierzają go oddać.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.