PunchBallon d’Or: Six journalists rank Messi firstESPN DeportesAtlético, a seguir sumando puntos que lo mantengan en la batalla por la cimaESPNAre the Vikings the worst 6-0 team of all time? Where Minnesota stacks up in historyDaily MaverickTHEATRE REVIEW: Into the Woods brings Sondheim’s dark, unhinged fairy tales to Cape TownThe Jerusalem PostKhamenei: IRGC will have 'immediate, unrestricted response' to any US, Israeli threatsInquirerMMDA suspends road works ahead of Christmas seasonZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioUOLPolônia tem prisões em meio a bloqueio ultranacionalista no JudiciárioSky TG24HOFF 2026, tutti i vincitori: miglior film What the Tide Dragged InWirtualna PolskaŚwięczkowski wydał zarządzenie. Anulował dokument Korwin-PiotrowskiejCollider10 Must-Watch British Comedy Shows, According to the Cast of ‘SNL UK’
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 31, 2026

O co chodzi w awanturze o Trybunał Konstytucyjny? Wyjaśniamy genezę konfliktu

Translate

W 2015 roku, przewidując możliwą zmianę władzy po zbliżających się wyborach parlamentarnych, ówczesna koalicja rządząca (PO-PSL) przyjęła nową ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Kluczowe znaczenie miał tu przepis przejściowy (art. 137), który pozwalał Sejmowi wybrać pięciu nowych sędziów jeszcze przed zakończeniem kadencji. Trzech z nich miało zastąpić sędziów, których kadencje kończyły się 6 listopada 2015 roku, czyli jeszcze w trakcie urzędowania starego Sejmu. Pozostałych dwóch miało wejść na miejsce sędziów, których kadencje upływały dopiero w grudniu, czyli już po rozpoczęciu pracy nowego parlamentu.

W październiku 2015 roku Sejm wybrał pięciu nowych sędziów: Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego i Krzysztofa Ślebzaka (tzw. „listopadowych”) oraz Bronisława Sitka i Andrzeja Sokalę („grudniowych”). W tym czasie Platforma Obywatelska nie miała już prezydenta – po przegranej Bronisława Komorowskiego urząd objął Andrzej Duda, który postanowił nie odebrać ślubowania od żadnego z wybranych sędziów, powołując się na wątpliwości konstytucyjne co do prawidłowości ich wyboru.

Po wyborach parlamentarnych w październiku 2015 roku większość w Sejmie zdobyło Prawo i Sprawiedliwość. 16 listopada rozpoczęła się VIII kadencja parlamentu. Nowy Sejm szybko podjął działania w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Pod koniec listopada 2015 roku przyjęto pięć uchwał, w których stwierdzono „brak mocy prawnej” wyboru wszystkich pięciu sędziów dokonanych przez poprzedni Sejm. Następnie, 2 grudnia, Sejm wybrał na te miejsca pięć nowych osób: Julię Przyłębską, Mariusza Muszyńskiego, Lecha Morawskiego, Piotra Pszczółkowskiego i Henryka Ciocha.

Prezydent Andrzej Duda niemal natychmiast odebrał ślubowanie od czterech z nich – jeszcze w nocy, tuż przed planowaną rozprawą Trybunału. Piąta osoba, Julia Przyłębska, złożyła ślubowanie tydzień później.

3 grudnia 2015 roku Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem prezesa Andrzeja Rzeplińskiego wydał przełomowy wyrok. Orzekł on, że poprzedni Sejm (PO-PSL) przekroczył swoje uprawnienia, wybierając dwóch sędziów na miejsca, których kadencje kończyły się dopiero w grudniu. Jednak jednocześnie uznał, że wybór trzech sędziów na miejsca zwalniane w listopadzie był zgodny z Konstytucją.

To właśnie te trzy miejsca stały się osią całego kryzysu. Zgodnie z orzeczeniem Trybunału oraz stanowiskiem ówczesnej opozycji, były one już prawidłowo obsadzone przez sędziów wybranych w październiku 2015 roku. Tymczasem Prawo i Sprawiedliwość oraz prezydent Duda uznali wybór dokonany przez nowy Sejm i przyjęli ślubowanie od nowych kandydatów. W efekcie trzech sędziów wybranych przez PiS na miejsca już obsadzone (Mariusz Muszyński, Lech Morawski, Henryk Cioch) zaczęto określać mianem „sędziów-dublerów”.

Spór o skład Trybunału

W odpowiedzi na działania prezesa TK, nowa większość rządząca w Sejmie przyjęła tzw. ustawy naprawcze. Ich celem było wymuszenie na Trybunale dopuszczenia do orzekania sędziów wybranych przez nowy Sejm. Ustawy te wprowadzały m.in. obowiązek rozpatrywania spraw według kolejności wpływu, wymóg większości 2/3 głosów przy podejmowaniu decyzji oraz konieczność udziału w orzekaniu co najmniej 13 sędziów.

W marcu 2016 roku Trybunał Konstytucyjny uznał jedną z tych ustaw za niezgodną z Konstytucją (wyrok dotyczył oceny konstytucyjności ustawy z 22 grudnia 2015 r. o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym oraz wybranych przepisów ustawy z 25 czerwca 2015 r. o TK). Jednak premier Beata Szydło odmówiła publikacji wyroku w Dzienniku Ustaw, co w praktyce uniemożliwiło jego wejście w życie.

Rząd argumentował, że wyrok Trybunału jest nieważny, ponieważ został wydany przez skład 12 sędziów, podczas gdy nowa ustawa wymagała udziału 13. Ponadto TK nie zastosował wymogu większości 2/3 głosów i nie rozpatrzył sprawy zgodnie z kolejnością wpływu, jak przewidywała ustawa. W ocenie rządu Trybunał nie miał prawa samodzielnie decydować o niestosowaniu przepisów formalnie obowiązującej ustawy.

Z kolei Trybunał Konstytucyjny podkreślał, że nie można wymagać od niego stosowania przepisów, których konstytucyjność jest właśnie przedmiotem badania, zwłaszcza jeśli uniemożliwiałyby one przeprowadzenie kontroli zgodności z Konstytucją.

Dlaczego tylko 12 sędziów?

13 wymaganych sędziów nie mogło orzekać, ponieważ tylko 12 zasiadało w TK zgodnie z prawem. Spór dotyczył trzech tzw. listopadowych sędziów. Ci wybrani jeszcze przez PO-PSL zostali uznani przez TK za wybranych zgodnie z prawem, jednak prezydent nie przyjął od nich ślubowania. Natomiast od trójki wybranej przez PiS prezydent przyjął ślubowanie, ale TK uznała wybór za niezgodny z prawem. 

W rezultacie w Trybunale Konstytucyjnym powstały trzy wakaty, na miejsce których powołano sześciu sędziów. Trzech bez ślubowania i trzech wybranych niezgodnie z prawem - według samego TK. 

Krytyczne opinie wobec zmian w Polsce wydała wówczas Komisja Wenecka (organ doradczy Rady Europy), a Komisja Europejska wszczęła wobec Polski procedurę kontroli praworządności.

Nowa prezes i dalsze „prace” TK

Pod koniec 2016 roku zakończyła się kadencja prezesa Andrzeja Rzeplińskiego. Już następnego dnia, na podstawie nowych przepisów, prezydent Andrzej Duda powierzył Julii Przyłębskiej funkcję „sędziego pełniącego obowiązki Prezesa TK”. Przyłębska natychmiast włączyła do orzekania trzech tzw. sędziów-dublerów, a następnie zwołała Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK, które przedstawiło kandydatów na nowego prezesa. 21 grudnia 2016 roku Julia Przyłębska została powołana na stanowisko prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

Od samego początku pojawiały się głosy krytyczne, wskazujące na wady formalne tego wyboru – brak odrębnej uchwały Zgromadzenia Ogólnego oraz nieobecność jednego z sędziów. Kilka dni później weszła w życie ustawa ograniczająca kadencję prezesa TK do 6 lat i uniemożliwiająca ponowne powołanie na to stanowisko.

W 2017 roku zmarło dwóch z trzech sędziów-dublerów, a w składzie pozostał tylko Mariusz Muszyński. 

W kolejnych latach Trybunał Konstytucyjny wydał kilka głośnych wyroków, które wywołały szeroką debatę publiczną. W październiku 2020 roku TK uznał za niekonstytucyjną przesłankę pozwalającą na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. W maju 2021 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że skład TK z udziałem sędziego-dublera nie spełnia wymogów sądu ustanowionego ustawą w rozumieniu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Jesienią 2021 roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że niektóre przepisy traktatów unijnych, pozwalające Trybunałowi Sprawiedliwości UE badać organizację polskiego sądownictwa, są niezgodne z Konstytucją RP.

Następnie na przełomie 2022 i 2023 roku wybuchł spór wewnątrz samego Trybunału. Część sędziów wybranych przez Prawo i Sprawiedliwość uznała, że kadencja Julii Przyłębskiej jako prezesa TK wygasła w grudniu 2022 roku. Sama Przyłębska argumentowała, że przepis o 6-letniej kadencji wszedł w życie już po jej powołaniu, więc może pełnić funkcję do końca swojej 9-letniej kadencji sędziowskiej, czyli do grudnia 2024 roku. Krytycy twierdzili jednak, że nowe przepisy obowiązują także ją, ponieważ zostały uchwalone i ogłoszone na dwa dni przed jej wyborem.

Zmiana władzy i próby reformy Trybunału

Po wyborach parlamentarnych w październiku 2023 roku władzę przejęła koalicja KO, Trzeciej Drogi i Lewicy. W marcu 2024 roku Sejm przyjął uchwałę, w której uznał, że Mariusz Muszyński oraz Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak, (którzy zastąpili tzw. sędziów-dublerów) nie są sędziami TK, a Julia Przyłębska nie powinna pełnić funkcji prezesa Trybunału.

Nowy rząd wstrzymał publikację wszystkich wyroków TK w Dzienniku Ustaw, co zostało potwierdzone uchwałą Rady Ministrów z grudnia 2024 roku. We wrześniu 2024 roku Sejm uchwalił dwie ustawy reformujące Trybunał, jednak prezydent Andrzej Duda skierował je do TK w celu zbadania ich zgodności z Konstytucją. W ostatnich dniach kadencji Julii Przyłębskiej, prezydent powołał nowego prezesa Trybunału - Bogdana Święczkowskiego, byłego Prokuratora Krajowego.

Nowi sędziowie i kolejny spór o ślubowania

Wiosną 2026 roku Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów TK na miejsce tych, którym właśnie upłynęła kadencja. Nowy prezydent, Karol Nawrocki, przyjął ślubowanie tylko od dwojga z nich – Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. Od pozostałej czwórki nie, powołując się na zarzuty formalne dotyczące procedury sejmowej. Kancelaria Prezydenta argumentowała, że prezydent ma prawo wyjaśnić wątpliwości przed odebraniem ślubowania, wskazując na zasadę indywidualizacji wyboru sędziów i ochronę ich kadencji.

Krytycy zarzucali prezydentowi przekroczenie uprawnień, twierdząc, że nie ma on prawa wybierać, od kogo przyjmie ślubowanie. Kancelaria Prezydenta nie opublikowała również pełnej analizy prawnej, na którą się powoływała.

W odpowiedzi na działania prezydenta, 9 kwietnia 2026 roku czterech niezaprzysiężonych sędziów złożyło ślubowanie w Sejmie, w obecności notariusza i byłych prezesów TK. Dokumenty przekazano do kancelarii prezydenta, a Sejm uznał, że procedura została zakończona. Kancelaria prezydenta jednak podtrzymała stanowisko, że ustawa wymaga złożenia ślubowania w obecności prezydenta, a uroczystość w Sejmie nie spełnia tego wymogu.

Sytuację dodatkowo skomplikowało wygaśnięcie kadencji sędziego Justyna Piskorskiego. Nowy sędzia, Maciej Berek, również nie został zaproszony na ślubowanie przez prezydenta i złożył je w Sejmie. Prezes TK Bogdan Święczkowski nie uznał tych ślubowań i nie dopuścił pięciorga „sejmowych” sędziów do orzekania. Rząd i większość sejmowa uznali ich jednak za pełnoprawnych członków Trybunału, wskazując, że mają już większość w składzie TK.

Kancelaria Prezydenta RP określiła ślubowania w Sejmie jako „pseudozaprzysiężenie”, które omija ustawowe wymogi. Rząd z kolei stwierdził, że prezydent nie ma prawa blokować odebrania przysięgi bez wyraźnej podstawy prawnej, a jednostronne ślubowanie w Sejmie jest ważne.

Jak zauważa „Rzeczpospolita”, spór dotyczy więc tego, czy „wobec Prezydenta RP” oznacza „w jego obecności”.

Noc z 30 ma 31 października

W piątek około godz. 18 na stronie internetowej Trybunału Konstytucyjnego pojawiła się informacja o zarządzeniu przerwy w czynnościach służbowych prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Obowiązki związane z kierowaniem TK miała przejąć sędzia Anna Korwin-Piotrowska, mająca najdłuższy staż sędziowski. Trybunał zaprzeczył temu komunikatowi w mediach społecznościowych i poinformował o bezprawnym przejęciu swojej strony internetowej.

Przed budynkiem Trybunału zebrali się protestujący, w tym politycy prawicy. Równocześnie Komenda Stołeczna Policji poinformowała, że jej funkcjonariusze wykonują czynności ustawowe na terenie siedziby TK. Powołała się na informację sędzi Korwin-Piotrowskiej o możliwych zagrożeniach dla życia i zdrowia sędziów i pracowników oraz o ryzyku zakłócenia porządku publicznego. Policja zatrzymała też trzy osoby, które przeskoczyły przez ogrodzenie.

W związku z tymi wydarzeniami prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i wrócił do Polski. Tuż przed 1:00 w nocy z piątku na sobotę prezydent wszedł do siedziby Trybunału Konstytucyjnego. 

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że osoby stojące w drzwiach budynku próbowały uniemożliwić prezydentowi wejście do Trybunału i naruszyły jego nietykalność. Z kolei Maciej Berek stwierdził, że prezydent Nawrocki nie wszedł do budynku, lecz „zaatakował fizycznie” sędziów TK, w tym Annę Korwin-Piotrowską.

Minister Marcin Przydacz oświadczył, że sędziowie Markiewicz i Korwin-Piotrowska próbowali szarpać prezydenta, naruszając nietykalność głowy państwa. Anna Korwin-Piotrowska miała wcześniej proponować spotkanie z prezydentem w bezpiecznych warunkach, jednak – według Berka – prezydent wybrał „ścieżkę fizycznej konfrontacji”.

W związku z zaistniałą sytuacją prezydent Karol Nawrocki wydał oświadczenie, w którym poinformował, że zwołał na dziś pilne konsultacje z udziałem przedstawicieli sił parlamentarnych. Celem tych rozmów ma być doprowadzenie do stabilizacji sytuacji politycznej oraz przywrócenie porządku konstytucyjnego.

Dlaczego Trybunał Konstytucyjny jest ważną instytucją dla przeciętnego Polaka?

Choć dziś Trybunał Konstytucyjny kojarzy nam się głównie z wielką polityką, to jednak jest to instytucja, która jest ważna w życiu każdego Polaka. Trybunał pilnuje, aby ustawy uchwalane przez parlament nie naruszały podstawowych praw człowieka i obywatela. Oznacza to, że żadna władza nie może legalnie odebrać Polakom m.in. wolności słowa i wyznania, prawa do prywatności czy prawa do sprawiedliwego procesu przed niezawisłym sądem. 

Każdy obywatel, po wyczerpaniu normalnej drogi sądowej, może samodzielnie złożyć skargę konstytucyjną do TK. Jeśli uważa, że wyrok w jego sprawie zapadł na podstawie przepisu, który jest niezgodny z Konstytucją (np. narusza prawo do własności lub prywatności), Trybunał może ten przepis uchylić. Daje to szansę na wznowienie postępowania i zmianę krzywdzącego wyroku.

Orzeczenia TK bezpośrednio wpływają na portfele i codzienne życie Polaków. Trybunał wielokrotnie zajmował się sprawami dotyczącymi m.in. podatków, emerytur i rent, a także praw pracowniczych.

TK to również hamulec bezpieczeństwa dla rządzących. Trybunał ma przypominać parlamentarzystom, że są granice, których nie mogą przekraczać. Rządy i parlamenty przychodzą i odchodzą, a konstytucja i państwo prawa zostają. Konstytucja RP trwa dłużej niż kadencja jednego czy dwóch parlamentów. Konstytucja spaja społeczeństwo we wspólnotę. Trybunał jest takim “bezpiecznikiem”, który przypomina parlamentarzystom: „uważaj, bo przekroczyłeś granice, twoje ustawy nie są zgodne z konstytucją.” Parlamentarzysta musi wiedzieć, że nie może wszystkiego. W zdrowej demokracji jest podział władzy; coś, co Amerykanie nazywają zasadą checks and balances, czyli system wzajemnego kontrolowania się przez różne instytucje w ramach trójpodziału władzy – zaznacza prof. Tomasz Tadeusz Koncewicz, Kierownik Katedry Prawa Europejskiego i Komparatystyki Prawniczej na Wydziale Prawa i Administracji UG w rozmowie z portalem gdansk.pl.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.