The Jerusalem PostCurfew imposed in Nigerian city after protests over deaths of detained minersBollywood HungamaKarnataka High Court quashes 2% cess on movie tickets; big relief for multiplexes and moviegoersESPNVikings to start Wentz with Murray on the mendRTP DesportoLuciano Gonçalves apela à união dos árbitros para aumentar taxa de acerto nas decisõesESPN DeportesBayern golea con claridad al Union Berlínוואלהאישה פלסטינית הותקפה באזור חירבת מרכז; המשטרה פתחה בחקירהRMF24Mniej żołnierzy USA w Europie? Gen. Grynkewich rozmawiał z PentagonemMintIran War Drives Bigger Diesel Supply Loss Despite Trump’s Claimsسكاي نيوز عربيةترامب يغلق أبواب البيت الأبيض أمام 3 مؤسسات إعلاميةVarietyNavigating AI, Super-Serving Audiences, Engaging the Creator Economy and More at Variety’s 2026 Entertainment and Technology SummitFootball ItaliaBelgium call six Serie A players for Nations League against ItalyPremium TimesAbiodun appoints Oso Ogun SUBEB Secretary
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 18, 2026

Alarm powietrzny u wojewody. Kuriozalna reakcja, schronili się w parku

Translate

W sobotę na terenie województw lubelskiego i podkarpackiego mieszkańcy będą mogli wziąć udział w ćwiczeniach reagowania na sygnały alarmowe i komunikaty ostrzegawcze. W komendach straży pożarnej będzie można dowiedzieć się co zrobić, gdy usłyszymy sygnał alarmowy lub otrzymamy polecenie znalezienia bezpiecznego miejsca oraz jak postępować, gdy zagrożenie zastanie nas w budynku.

DLA CIEBIE

30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii

O tym, jak się zachować na wypadek możliwego ataku z powietrza w rzeczowy sposób informuje rządowy poradnik bezpieczeństwa. Na stronie 34 można przeczytać:

"Kiedy usłyszysz sygnał alarmowy, idź ustaloną wcześniej drogą ewakuacyjną do miejsca schronienia. Zabierz ze sobą plecak ewakuacyjny. Unikaj wind, idź schodami. Schronienie, do którego się udajesz, powinno być bez okien, mieć grube ściany, gruby strop, dostęp do powietrza i wyjście awaryjne" – czytamy w poradniku.

Ponadto poradnik zaleca, aby "nie wychodzić ze schronienia pochopnie". A także "jeśli na otwartym terenie usłyszysz eksplozję, padnij na ziemię – najlepiej w zagłębieniu – i osłoń głowę".

Czy w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim znają poradnik bezpieczeństwa? Reakcja kierownictwa rządowej jednostki w czwartek przed południem była zgoła odmienna od tego, co wskazuje rządowa instrukcja.

– Dostaliśmy SMS z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o zagrożeniu atakiem z powietrza i konieczności znalezienia bezpiecznego miejsca. Kolega spytał szefów, co mamy robić. W odpowiedzi usłyszał, że nic. Po co więc te alerty, skoro administracja rządowa nie ma albo nie stosuje się do procedur – relacjonował WP jeden z urzędników wojewody, chcący zachować anonimowość.

Urzędnicy słyszą wyjące głośno syreny alarmowe. Wiedzą, że w takiej sytuacji należy udać się do bezpiecznego miejsca lub schronienia wskazanego w planach ewakuacji. Ale ewakuacji w urzędzie nikt nie zarządza.

Po kilkunastu minutach przychodzi za to wiadomość za pośrednictwem wewnętrznego systemu na komputery wszystkich pracowników.

"W związku z pojawieniem się alertu bezpieczeństwa w całym województwie lubelskim wyją syreny alarmowe. Wszystkich Pracowników Urzędu PROSIMY O ZACHOWANIE SPOKOJU" – czytają urzędnicy, ale w żaden sposób ich to nie uspokaja.

– My siedzimy przy biurkach i nic nie robimy, a równocześnie dostajemy informacje, że w tym czasie nasze dzieci są ewakuowane w szkołach i przedszkolach – relacjonuje informator WP.

Dopiero po blisko godzinie od włączenia syren alarmowych w urzędzie wreszcie zapada decyzja o ewakuacji. Jest mniej więcej godzina 12.40. Pracownicy wychodzą z budynku Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego przy ulicy Lubomelskiej i... przechodzą do pobliskiego Ogrodu Saskiego.

– Koleżanka jechała wtedy samochodem w pobliżu i myślała, że jakaś wycieczka przyjechała do Lublina – relacjonuje nasz rozmówca.

Widok musiał robić wrażenie, bo kilkaset osób nagle pojawiło się w parku w centrum Lublina.

– Staliśmy od schodów przy bocznym wejściu do parku przez całą alejkę w dół w kierunku muszli koncertowej. Nikt nic nie wiedział. Spędziliśmy tak z 10 minut, po czym nastąpił odwrót do urzędu – dodaje nasz informator.

Urzędnik zarzuca wprost, że tego dnia jednostce rządowej nie zachowano żadnych procedur.

– Skoro dostaliśmy informację o opuszczeniu budynku bardzo długo po tym, jak całe województwo miało się ukryć, to czemu trafiliśmy do parku zamiast od razu do miejsc ukrycia? I gdzie one są? Nikt nam nie wskazał. A skoro opuszczamy urząd grupowo, to raczej nikt nie powinien samodzielnie ich szukać – zarzuca rozmówca WP.

Biuro prasowe: to nie była ewakuacja, tylko opuszczenie budynków

Przedstawiciele wojewody lubelskiego uważają, że opisana przez jednego z urzędników sytuacja nie jest niczym nadzwyczajnym. W odpowiedzi dla WP pada stwierdzenie, że to, co się działo, nie było nawet ewakuacją, tylko "opuszczeniem przez część pracowników budynków Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, w szczególności budynku przy ul. Lubomelskiej 1–3 ze względu na bezpieczeństwo pracowników i petentów".

Nasz rozmówca z urzędu od razu prostuje: – Na monitorach dostaliśmy komunikat "pilna ewakuacja".

Przedstawiciele LUW przyznają, że komunikat "zachowaj spokój" również był odpowiednią reakcją po włączeniu syren alarmowych.

– Zgodnie z jego treścią pracownicy mieli oczekiwać na dalsze komunikaty kierownictwa urzędu – zachowanie spokoju jest elementem wynikającym z procedury. Czas trwania procedury wiązał się z tym, że przemieszczenie poza urząd pracowników jest procesem, którego sprawność wynika przede wszystkim z jednolitej i spójnej informacji – przekazała WP Aneta Galek z biura prasowego wojewody lubelskiego.

Dodała, że komunikat miał spowodować, iż pracownicy pozostaną w miejscu, z którego będą mogli natychmiast zapoznać się z aktualnymi zaleceniami i nie będą podejmować nieskoordynowanych, samodzielnych działań.

Dlaczego jednak jako bezpieczne miejsce dla urzędników wskazano Ogród Saski, czyli teren na otwartej przestrzeni, w żaden sposób niechronionej? W chwili ewakuacji urzędników alarm o zagrożeniu atakiem z powietrza nadal obowiązywał.

– Ogród Saski jest miejscem określonym w procedurach urzędu jako miejsce zbiórki w przypadku opuszczenia urzędu, przed dalszymi działaniami. Dodatkowo, Ogród Saski znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie budowli dysponujących miejscami ujętymi w wykazie punktów schronienia. Celem przemieszczenia się pracowników LUW do Ogrodu Saskiego było więc zgromadzenie ich w jednym miejscu, z którego w razie potrzeby byliby kierowani do punktów schronienia w sposób zorganizowany – przekonuje Aneta Galek.

Dodaje, że część pracowników została również skierowana do bezpiecznych miejsc wyznaczonych na terenie budynku Urzędu Wojewódzkiego przy ul. Spokojnej 4.

– Cała procedura została przeprowadzona zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Obrony Narodowej, określonymi m.in. w Poradniku Bezpieczeństwa – kwituje Aneta Galek.

– Jeśli w poradniku jest napisane, że po usłyszeniu syren i alercie RCB należy szukać schronienia, to chyba inny podręcznik czytaliśmy – zarzuca w odpowiedzi rozmówca WP.

Zdaniem urzędnika jego koledzy i koleżanki są na poważnie zaniepokojeni niefrasobliwością kierownictwa.

– Ludzie są przestraszeni. Przy następnych syrenach nie będą czekać, aż urząd się namyśli, czy nas ewakuować, tylko będą uciekać – kwituje urzędnik wojewody.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.