Izrael bez większości po wyborach. Cztery możliwe scenariusze
Wybory w Izraelu. Maciej Woroch o możliwych scenariuszach
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/ABIR SULTAN
W Izraelu przeliczono już ponad 85 procent głosów. Częściowe wyniki wskazują, że blok przeciwników Benjamina Netanjahu może liczyć na około 48 miejsc w 120-osobowym Knesecie. Ugrupowania popierające dotychczasowego premiera mogą z kolei zająć 53 miejsca w parlamencie.
Według wstępnych danych partie arabskie mogą liczyć na 19 mandatów. Choć połączenie sił opozycji z partiami arabskimi pozwoliłoby stworzyć większość - 61 mandatów - taka współpraca jest politycznym tabu. Partie reprezentujące palestyńską mniejszość Izraela spotykają się z głęboką nieufnością znaczącej części żydowskiej sceny politycznej.
Frekwencja wyborcza wyniosła 77,7 procent. Był to najwyższy wynik od ponad dwóch dekad oraz o około 7 punktów procentowych wyższy niż w 2022 roku.
Prezydent Izraela chce uniknąć kolejnych wyborów
Prezydent Izraela otrzyma oficjalne wyniki w przyszłym tygodniu, a następnie przeprowadzi konsultacje z partiami. Misję utworzenia rządu powierzy politykowi, który jego zdaniem ma największe szanse na zdobycie większości, niekoniecznie liderowi największej partii.
- Wczorajsze wybory były imponujące. Po raz pierwszy od dziesięcioleci frekwencja była ogromna. To powód do dumy dla izraelskiego społeczeństwa - powiedział w środę Icchak Hercog.
Dodał, że tak wysoki udział obywateli w głosowaniu świadczy o ich przywiązaniu do demokracji. - Musimy zrobić wszystko, zwłaszcza po wczorajszym dniu, by uniknąć kolejnych wyborów. Oczekuję więc, że wszyscy, którzy tu przyjdą, będą mieli otwarte umysły - podkreślił prezydent, odnosząc się do przyszłych konsultacji z partiami parlamentarnymi.
Wyznaczony przez prezydenta kandydat na premiera otrzyma 42 dni na utworzenie gabinetu. Może próbować powołać również rząd mniejszościowy, ale do jego zatwierdzenia potrzebne będzie uzyskanie zwykłej większości głosów w Knesecie.
Lider izraelskiej opozycji Gadi Eisenkot wezwał premiera Netanjahu do odejścia z polityki. Jego zdaniem Izraelczycy "zagłosowali za zmianą". Wtorkowe wybory były pierwszymi od czasu przeprowadzonych przez Hamas 7 października 2023 roku ataków na terenie Izraela.
Media: prezydent dąży do rządu jedności
Jak zauważa dziennik "Israel Ha-Jom", Hercog od dawna opowiada się za szerokim rządem, który mógłby złagodzić podziały społeczne. Zdaniem gazety jego środowy apel może oznaczać próbę doprowadzenia do koalicji jedności narodowej, obejmującej ugrupowania z obu głównych bloków.
Według mediów centro-prawicowa koalicja mogłaby dysponować niemal 70 mandatami. Do takiej koalicji nie weszłyby partie lewicowe, arabskie, skrajnie nacjonalistyczne oraz ultraortodoksyjne.
Z kolei dziennik "Jediot Achronot" zwraca w tym scenariuszu uwagę na problem rotacji Netanjahu i Eisenkota na stanowisku premiera.
Blok opozycyjny będzie zapewne chciał, by Eisenkot objął urząd jako pierwszy, obawiając się, że obecny premier nie dotrzyma porozumienia, podobnie jak w przypadku wcześniejszej umowy z Benim Gancem w 2020 roku.
Woroch: tej opcji Izraelczycy boją się najbardziej
Korespondent TVN24 Maciej Woroch przedstawił cztery możliwe powyborcze scenariusze. Jak podkreślił, każda z tych opcji wymaga od jednej ze stron złamania obietnic przedwyborczych.
- Pierwsza opcja, jaka mogłaby wchodzić w grę, to utworzenie rządu przez Benjamina Netanjahu. Na początku wczorajszego wieczoru wyborczego wydawało się, że to nie będzie możliwe. Im dalej w las, tym bardziej wydaje się to prawdopodobne. Jego blokowi brakuje w tej chwili tylko ośmiu mandatów. Musiałby przeciągnąć kogoś z drugiego obozu na swoją stronę, a liderzy opozycji zapowiadali, że nie wejdą z nim do rządu. Przynajmniej tak było w trakcie kampanii - mówił.
Wybory w Izraelu. Maciej Woroch o możliwych scenariuszach
Źródło: TVN24
Zdaniem dziennikarza kolejną opcją jest rząd wspierany przez partie arabskie. Woroch przypomniał, że podobna sytuacja miała już miejsce pięć lat temu, gdy Naftali Bennet i Jair Lapid odsunęli Netanjahu od władzy "z partią arabską do spółki". Jednak rok później Netanjahu ponownie został premierem.
- Eisenkot obiecywał, że powstanie rząd syjonistyczny, a izraelscy komentatorzy wskazują, że wiele zależy od Awigdora Liebermana (lidera ugrupowania Nasz Dom Izrael) i od tego, czy zgodzi się na rząd wspierany przez Arabów. Na razie apetytu na to nikt na izraelskiej scenie politycznej nie ma - zauważył korespondent.
Trzecim scenariuszem ma być opisywany w mediach rząd jedności narodowej.
- Taki rząd stworzyliby do spółki Netanjahu i jego największy krytyk, czyli Eisenkot, który dotąd wykluczał taką możliwość, nawet z rotacją na stanowisku premiera, ale argumentów za takim rozwiązaniem może z godziny na godzinę przybywać - mówił i wskazał na zagrożenie ze strony Iranu oraz rosnącą izolację Izraela na międzynarodowej scenie.
- To wszystko może sprawić, że pod wpływem presji te dwa ugrupowania, które walczyły przeciwko sobie najmocniej w kampanii, zgodzą się na to, żeby wspólnie uformować rząd - ocenił Woroch. Ostatnią opcją, jeśli nie uda się utworzyć rządu, są kolejne wybory. Według Worocha takiego scenariusza Izraelczycy "boją się najbardziej".
- Między 2019 a 2022 rokiem, czyli w zaledwie trzy lata, trzeba było tu powtarzać głosowania aż czterokrotnie, czyli Izraelczycy głosowali pięć razy - mówił.
Woroch powiedział, że jeśli nie uda się wyłonić nowej większości, to premierem na kolejne tygodnie pozostanie Netanjahu. - W najgorszym rozwiązaniu dla opozycji nawet do około 8 marca - podkreślił dziennikarz.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.