InquirerSara Duterte says to avail all remedies amid grave threats rapsPunchWhy AI cannot replace actors — FilmmakerDaily MaverickESCAPE: How a humble Soweto parkrun cultivates joy and community in a neglected parkThe Jerusalem PostIsrael warned of potential Hamas kidnapping operation years before Oct. 7, IDF col. claims - reportCNN TürkOpenAI ve Samsung arasındaki yakınlaşmaRTP DesportoJames Rodríguez regressa ao futebol colombianoBollywood HungamaBipasha Basu seeks Tukaram Mundhe’s help after she finds worms in protein powder: “You are our only hope”Inquirer EntertainmentAi-Ai delas Alas says ‘not affected’ by ex Gerald Sibayan’s new marriageוואלהצה"ל ושב"כ: חיסלנו את מפקד חטיבת חאן יונס בזרוע הצבאית של חמאסWirtualna PolskaWojna o Trybunał. Czarzasty odmawia Nawrockiemu i żąda ślubowania BerkaDaily MailMy husband will leave our home to his two children, can I carry on living here if he dies first?ColliderOnly 10 Anime Series From the 1990s Are True Masterpieces
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 11, 2026

"The Economist": Czy nastolatkowie głupieją w zastraszającym tempie?

Translate

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski "The Economist", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1843 r. i należy do najpopularniejszych na świecie magazynów poświęconych tematyce politycznej i biznesowej. Ma opinię jednego z bardziej wpływowych tytułów prasowych na świecie. Tygodnik od samego początku niezmiennie trzyma się liberalnego kursu.

Co trzy lata OECD, klub w większości bogatych państw, publikuje wyniki międzynarodowych testów szkolnych, pisanych przez 15-latków na całym świecie. Były powody do nadziei, że najnowsze dane, opublikowane 8 września, przyniosą pozytywne wiadomości. Oceny z matematyki, czytania i pisania oraz przedmiotów ścisłych obniżyły się poprzednim razem, gdy testy przeprowadzono zaraz po pandemii. Politycy mieli więc nadzieję, że gdy klęska odeszła w zapomnienie, a wyniki zaczną się poprawiać.

Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Wręcz przeciwnie, w bogatych krajach, gdzie przede wszystkim przeprowadzano testy, wyniki jeszcze bardziej się pogorszyły. W zakresie czytania spadek nawet przyspieszył. Te dane sugerują, że istnieją długoterminowe czynniki pogarszające wyniki w szkołach i bez szybkiej reakcji umiejętności uczniów mogą się dalej pogarszać.

Każdy, kogo obchodzi dzisiejsza młodzież i przyszłość gospodarki, powinien być zaniepokojony.

Przeprowadzono testy wśród uczniów z całego świata. Azjaci wygrywają

Projekt OECD o nazwie PISA mierzy zdolności młodych ludzi, którzy zbliżają się do końca obowiązkowej edukacji. Liczba systemów szkolnictwa, które biorą w nim udział, rosła na przestrzeni lat: w ostatnim teście udział wzięło 38 państw członkowskich i 53 innych państw (głównie z gospodarek rozwijających się). Wyniki są wykorzystywane do stworzenia swego rodzaju międzynarodowego rankingu.

Grupa nastolatków z plecakami wchodzi po schodach do budynku z szarymi ścianami pokrytymi graffiti.

Dzieci wchodzące do szkoły w Mediolanie we WłoszechEmanuele CremaschiGetty Images


W tym roku, jak niemal zawsze od 2000 roku, azjatyckie systemy szkolnictwa wygrały. Dzieci z Chin, które brały udział w projekcie po raz pierwszy od 2018 roku, zmiotły niemal wszystkich innych (chociaż wyniki mogą być niemiarodajne, ponieważ test przeprowadzono jedynie w czterech bogatych prowincjach). W przedmiotach ścisłych otrzymały 100 punktów więcej niż wynosi średnia dla państw OECD (ogólnie rzecz biorąc, uważa się, że 20 punktów to mniej więcej tyle, ile przeciętny uczeń zdobywa wiedzy w ciągu całego roku nauki). Na kolejnych miejscach znalazły się dzieci z Singapuru, Makao, Tajwanu i Japonii.

Na zachodzie nadal najlepiej wypadła Estonia. Turcja bardzo szybko robi postępy. Jest też dobra wiadomość dla Brytyjczyków - ich młodzież uplasowała się wśród czołowej dziesiątki we wszystkich trzech przedmiotach. W porównaniu do badania sprzed trzech lat Wielka Brytania poprawiła wyniki w naukach ścisłych i utrzymała wyniki z czytania i matematyki. To dobry wynik, gdy weźmie się pod uwagę, jak inni się pogorszyli.

Uczniowie radzą sobie coraz gorzej z nauką

Jeśli jednak spojrzymy na to z szerszej perspektywy, dominującym trendem jest długotrwały spadek.

Średni wynik w 23 państwach członkowskich OECD, które brały udział w każdej edycji projektu PISA, osiągnął szczyt w 2012 roku i od tego czasu zaczął spadać. Z matematyki i przedmiotów ścisłych 15-latkowie osiągają wyniki, które dekadę temu osiągałyby 14-latki.

Dzieci z krajów, gdzie wyniki były jedne z najniższych, jeszcze bardziej opuściły się w nauce. Przepaść między najlepszymi i najgorszymi systemami szkolnictwa jest obecnie najwyższa w historii projektu PISA we wszystkich przedmiotach. Około 20 proc. 15-latków z państw OECD osiąga słabe wyniki we wszystkich trzech dziedzinach: czytaniu, matematyce i naukach ścisłych. Cztery lata temu było to 16 proc. OECD twierdzi, że ci młodzi ludzie będą mieli problemy ze zrozumieniem czegokolwiek poza najprostszym tekstem - na przykład ze zrozumieniem rachunku za media.

Dwóch młodych chłopaków przygląda się z entuzjazmem dokumentom, uśmiechając się i rozmawiając, obok nich kobieta w długiej, żółto-czarnej sukni, trzymająca rękę przy twarzy.

Uczniowie brytyjskiej szkoły otrzymują wyniki z egzaminówJordan Pettitt - PA ImagesGetty Images


Co powoduje ten spadek? Bez wątpienia pandemia odegrała swoją rolę. Młodzież, która brała udział w tym roku w testach PISA, miała około 10 lat, gdy wybuchł COVID-19. Możliwe, że ucierpieli oni bardziej niż ci, którzy byli już na dalszym poziomie edukacji.

Pandemia stworzyła również nowy problem, który nie został rozwiązany. Odsetek nieobecności na lekcjach jest znacznie wyższy niż przed pandemią z powodów, które budzą wiele kontrowersji. W bogatych krajach ok. 15 proc. uczniów omija przynajmniej jeden dzień szkoły na dwa tygodnie. W 2019 r. było to 10 proc.

Nieobecności jest też więcej w szkołach średnich. Ominięcie nawet kilku dni w szkole może mieć duży wpływ na oceny.

Lepsze oceny z dużym prawdopodobieństwem prowadzą do lepszych zarobków, lepszego zdrowia i dłuższego życia

Czy nasze dzieci się uczą?

Pogarszające się wyniki prowokują pytania o wpływ technologii na uczenie dzieci, a zwłaszcza na ich zdolności czytania.

Wszechobecne telefony i szeroki dostęp do mediów społecznościowych oznacza, że młodzi ludzie mniej ćwiczą rozumienie skomplikowanych tekstów - twierdzi Andreas Schleicher, dyrektor ds. edukacji w OECD. Wskazuje na wzrost wśród uczniów biorących udział w teście liczby tzw. pośpiesznych czytelników, czyli osób, które szybko przebiegają przez zadany tekst i udzielają wielu błędnych odpowiedzi.

Ekrany z pewnością odciągają dzieci od książek. Odsetek amerykańskich dziewięciolatków, którzy twierdzą, że czytają dla przyjemności, spadł z niemal 60 proc. w latach 90. do 37 proc. obecnie. Gorsze umiejętności czytania i pisania mogą sprawiać, że pogarszają się również wyniki z innych przedmiotów, ponieważ czytanie ze zrozumieniem jest kluczowe również w matematyce i przedmiotach ścisłych.

Aby sprostać tym wyzwaniom, potrzebne są dobre rozwiązania w szkołach. Jednak ministrowie edukacji zawodzą. Schleicher obawia się, że szkoły "popadają w samozachwyt" i coraz chętniej mówią uczniom i rodzicom, że "średnie wyniki są świetne". Krytykuje nadgorliwe i chaotyczne wykorzystanie programów edukacyjnych w klasach, a w gościnnym eseju dla "The Economist" twierdzi, że uczniowie coraz częściej stają się "królikami doświadczalnymi" dla niesprawdzonego sprzętu.

Niektóre dane sugerują, że szkoły pozwalają sobie na coraz więcej. W jednym z ostatnich badań nauczyciele z bogatych państw twierdzili, że ilość czasu, jaką muszą poświęcać na zachowanie porządku wśród uczniów, jest przerażająca.

Tablica z rozpisanymi działaniami matematycznymi, kobieta wskazująca markerem wyniki obliczeń.

Nauczycielka matematyki przy tablicy w szkole w WenezueliJavier Campos/NurPhotoGetty Images


PISA sama w sobie może ponosić część winy za sprowadzanie osób reformujących szkolnictwo na niewłaściwą ścieżkę. Gdy testy przeprowadzono po raz pierwszy w 2000 roku, Finlandia zaszokowała świat i znalazła się na pierwszym miejscu. Politycy, którzy udali się do Helsinek, by czerpać z tamtejszych doświadczeń, powrócili z wiadomościami, które nauczyciele w ich krajach przyjęli z wielką radością. Finlandia osiągnęła tak dobre wyniki mimo przeprowadzania testów w bardzo ograniczonym zakresie i niewielu inspekcji. Fiński system edukacyjny opierał się na nauce poprzez zabawę, zwłaszcza wśród młodszych dzieci. Twierdzono, że nauczyciele powinni spędzać mniej czasu, przemawiając przed tablicą, a więcej pomagając uczniom samym rozwiązywać problemy.

Od momentu przeprowadzenia pierwszego testu, w żadnym kraju wyniki nie spadły tak bardzo jak w Finlandii, a spadek ten widać również w ostatnich testach. Krytycy Finlandii twierdzą, że jej wysokie wyniki osiągnięte w 2000 roku w rzeczywistości były odzwierciedleniem staromodnego podejścia do edukacji, które nadal istniało w tamtejszych szkołach w latach 90., a nie nowszej "progresywnej" polityce edukacyjnej, z której kraj stał się znany.

Jeśli rzeczywiście tak jest, to taki błąd mógł sprawić, że dziesiątki szkół zboczyło z kursu.

Zachód powinien czerpać wzór z Azji

Które kraje mogłyby być nowym wzorem? Azjatyckie systemy szkolnictwa również odnotowały drobny spadek wyników w ostatnich latach, ale generalnie mniejszy niż w innych bogatych krajach.

Przepaść między wynikami na wschodzie i zachodzie sugeruje, że warto dokładniej przyjrzeć się wschodnim politykom edukacyjnym. Rodzice przywiązują tam ogromną wagę do szkoły i często sięgają głęboko do kieszeni, by zapłacić za dodatkowe lekcje. Krytycy mają rację, że takie czynniki społeczne trudno jest przeszczepić. Jednak politycy z regionu również podjęli dobre decyzje. Azjatyckie państwa mają znacznie mniejszą obsesję od państw zachodnich na punkcie małych klas. Wolą mieć mniej nauczycieli, którym mogą płacić więcej i lepiej ich szkolić. To zdaje się działać lepiej, niż dodawanie kolejnych pracowników w szkołach, a właśnie w taki sposób zwłaszcza Ameryka przez długi czas próbowała poprawić wyniki.

Również brytyjski marsz w górę rankingu zasługuje na więcej uwagi. Około 15 lat temu, za czasów rządu koalicji konserwatywnej, reformatorzy szkolnictwa w Anglii, największym z czterech systemów edukacyjnych w kraju, poszli w stronę odwrotną do większości świata.

Grupa dzieci w szkolnych mundurkach siedzi przy niebieskich ławkach i czyta podręczniki z kolorowymi okładkami.

Dzieci w chińskiej szkoleWan Shanchao/VCG Getty Images


Kraj uczynił program nauczania bardziej wypełniony faktami (niektórzy wolą określenie "bogaty w wiedzę") w czasie, gdy politycy w innych krajach starali się nieustannie skupiać się na wpajaniu niesprecyzowanych umiejętności miękkich. Egzaminy stały się trudniejsze, zmniejszono rolę prac semestralnych (przy pisaniu których łatwo jest oszukiwać) i zaostrzono inspekcje. Politycy starali się również odciągnąć szkoły od nowoczesnych sposobów nauczania, które są modne, ale niesprawdzone, w kierunku metod z krwi i kości.

Angielskie decyzje miały pozytywny wpływ na uczniów, co widać gdy porówna się je z systemami szkolnictwa u sąsiadów, którzy wybrali inne drogi. 20 lat temu dzieci w Szkocji radziły sobie znacznie lepiej od kolegów z południa. Teraz radzą sobie znacznie gorzej, mimo że wydatki w przeliczeniu na ucznia wzrosły. Krytycy Szkocji winią modny program nauczania i luźne podejście do dyscypliny. Covid i ekrany nie tłumaczą tej nierówności, biorąc pod uwagę, że plaga dotknęła niemal wszystkie brytyjskie dzieci w jednakowym stopniu.

Wyniki testów nie są miarą człowieka ani dowodem na to, że osiągnie on sukces lub porażkę. Jednak lepsze oceny z dużym prawdopodobieństwem prowadzą do lepszych zarobków, lepszego zdrowia i dłuższego życia, a na tym nie koniec. Na poziomie krajowym mądrzejsi ludzie wiążą się mocno z większym wzrostem gospodarczym. Jedna z analiz zaznacza, że poprawienie wyników w projekcie PISA o 25 punktów może prowadzić do wzrostu rocznego PKB w bogatych krajach o 0,5 ptk procentowego. Nie ma jeszcze wystarczających dowodów, by stwierdzić, że sztuczna inteligencja spowoduje spadek korzyści płynących z edukacji na najwyższym poziomie, ale istnieje wiele powodów, by sądzić, że technologia przemieli tych słabszych. Czas, by osoby reformujące szkolnictwo wzięły się do nauki.

Tekst przetłumaczony z "The Economist" © The Economist Newspaper Limited, London, 2026

"Polityczny WF": Braun jest w swoim piku? Co dalej z jego sondażami INTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.