Europejscy politycy reagują na atak Rosji. "Zastraszenie państw zachodnich"

Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Kaja Kallas, komentując w poniedziałek atak na pociąg dyplomatyczny, którym podróżował m.in. były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, stwierdziła, że miał on celu "wystraszenie krajów zachodnich wspierających Ukrainę".
- Myślę, że powinniśmy działać odwrotnie. Powinniśmy pokazać, że jesteśmy z Ukrainą i że się jej (Rosji - red.) nie boimy - powiedziała dziennikarzom w Rovaniemi w Finlandii, gdzie uczestniczyła w szczycie poświęconym strategii arktycznej.
Podczas szczytu głos na temat rosyjskiego ataku zabrał też minister spraw zagranicznych Francji Jean-Noël Barrot. Ocenił on, że zdarzenie miało na celu "zastraszenie i podzielenie Europejczyków".
Przypomnijmy, że - jak informował w niedzielę "Der Spiegel" - były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson został ewakuowany z pociągu w pobliżu granicy Ukrainy z Polską. Na pokładzie znajdował się także m.in. doradca kanclerza Niemiec Friedricha Merza Günter Sautter.
Politycy zmierzali do Polski po zakończeniu konferencji bezpieczeństwa YES w Kijowie. Około godz. 5 rano ich pociąg został jednak zatrzymany i rozpoczęto ewakuację pasażerów. Alarm podniesiono po uderzeniu rosyjskiego drona na inny pociąg na tej linii.
"Jest zupełnie możliwe, że zamierzonym celem rosyjskiego drona był pociąg dyplomatyczny, który odjechał ze stacji wcześniej, niż planowano" - pisał ukraiński operator kolejowy Ukrzaliznycia.
Przedsiębiorstwo wyjaśniło, że rozkłady jazdy zostały zmienione na krótko przed incydentem w związku z informacjami na temat zagrożenia rosyjskimi atakami.
Wkrótce więcej informacji.
"Polityczny WF": Mercedes, Tajlandia, lista wpływów. Wiemy, co zarzucają posłowi KO INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.