Akcja CBA u Rzecznika Praw Dziecka. W tle głośna interwencja i odebranie dzieci

Opracowanie: Tadeusz Węsierski Publikacja: Dzisiaj, 6 października (16:12) Aktualizacja: Dzisiaj, 6 października (17:42)
Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeszukali biuro Rzecznika Praw Dziecka. Sprawa ma związek z interwencją rzeczniczki, która będąc świadkiem ulicznego incydentu z udziałem dziecka, rzekomo miała podjąć działania, które doprowadziły do przymusowego odebrania rodzicom dwojga dzieci. W tej sprawie do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Rzecznika Praw Dziecka.
Monika Horna-Cieślak, fot. Wojciech Olkusnik /East News
CBA przeszukało biuro Rzecznika Praw Dziecka. Śledztwo prokuratury
Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Rzecznika Praw Dziecka (RPD) zostało złożone do szczecińskiej prokuratury. Na jej polecenie funkcjonariusze CBA weszli do biura RPD – przekazał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Jak przekazała we wtorek Prokuratura Okręgowa w Szczecinie, 2 października wszczęto śledztwo w sprawie głośnej interwencji rzeczniczki. Pod nadzorem prokuratury prowadzi je Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie.
Prokuratura Okręgowa w Szczecinie wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia popełnienia przez Rzecznika Praw Dziecka przestępstwa przekroczenia uprawnień i fałszywego oskarżenia – poinformowała we wtorek po południu rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Szczecinie prok. Julia Szozda.
Jak zaznaczyła, przeszukanie biura RPD w Warszawie zostało zlecone CBA, w ramach pomocy prawnej.
Przeszukanie miało na celu ujawnienie rzeczy mogących stanowić dowód w tym śledztwie – podkreśliła prok. Szozda.
Czego dotyczy sprawa? Interwencja na warszawskiej Białołęce
Sprawa sięga sierpnia tego roku. Wówczas – jak wynika z informacji portalu zero.pl, który opisał ten incydent – Monika Horna-Cieślak, spacerując chodnikiem na warszawskiej Białołęce, zauważyła kobietę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała.
Rzeczniczka zwróciła jej uwagę, na co kobieta odpowiedziała w wulgarny sposób. O sprawie Horna-Cieślak zawiadomiła policję, która, jak twierdzi portal, pod presją wydała wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci. To skutkowało umieszczeniem trzy- i czterolatka w placówce opiekuńczo-wychowawczej.
Rzeczniczka odpiera zarzuty o „przemoc instytucjonalną”
Zero.pl, powołując się na słowa sądu rodzinnego, przekazał, że podjęte przez RPD działania „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej”, a „machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia”.
Rzeczniczka w rozmowie z Polską Agencją Prasową odparła te zarzuty. Tłumaczyła, że działała w ramach swoich kompetencji, w trosce o bezpieczeństwo dzieci, a rodzina, której dotyczyła interwencja, była znana służbom i była m.in. objęta procedurą Niebieskiej Karty.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.