Zarzuty dla byłych i obecnych menadżerów Orlenu

Opracowanie: Maciej Filipek Publikacja: Dzisiaj, 6 października (11:29) Aktualizacja: Dzisiaj, 6 października (15:25)
Pięciu obecnych i byłych menadżerów Orlenu zatrzymali w poniedziałek funkcjonariusze ABW. We wtorek poinformowała o tym Prokuratura Krajowa. Wszyscy usłyszeli już zarzuty w śledztwie dotyczącym bezpodstawnego zaniżania cen paliw w 2023 r.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Na polecenie prokuratora z łódzkiego wydziału PZ PK funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali w poniedziałek pięciu obecnych i byłych menedżerów spółki Orlen S.A. Wśród zatrzymanych są: były członek zarządu spółki pełniący tę funkcję w latach 2018-2024, dyrektor wykonawczy, dwóch dyrektorów biur oraz kierownik działu, odpowiedzialni za obszar handlu hurtowego, politykę cenową oraz ustalanie cen paliw (M.R., F.W., J.G., M.W. i Z.I.).
Zatrzymani usłyszeli zarzuty w śledztwie prowadzonym od ponad dwóch lat. Dotyczy ono podejrzenia nieuzasadnionego obniżania cen paliw.
„Zarzuty dotyczą przekroczenia uprawnień oraz niedopełnienia obowiązków menadżerskich i wyrządzenia Orlen S.A. szkody w kwocie ponad 4,1 mld zł w związku z realizowaną polityką cenową, której zasadniczym celem było nierynkowe i oderwane od realiów cenotwórczych ustalenie cen paliw płynnych w sieci detalicznej Orlen S.A. na poziomie 5,99 zł za litr w okresie co najmniej od 1 do 15 października 2023 r. Ustalenia śledztwa jednoznacznie wskazują, iż akcja cenowa nie tylko prowadzona była w oderwaniu od czynników ekonomicznych, ale także z rażącym naruszeniem licznych procedur sformalizowanych i niesformalizowanych obowiązujących kadrę menadżerską w Orlen S.A.„ - pisze prokuratura.
Menadżerom grozi od 5 do 25 lat więzienia. Wszyscy zostali przesłuchani w charakterze podejrzanych. Nikt z nich nie przyznał się do winy.
„W ciągu najbliższych godzin prokurator podejmie decyzję w przedmiocie środków zapobiegawczych” - przekazano.
Do informacji o zatrzymaniach odniósł się wcześniej minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
„Jesienią 2023 roku Daniel 'wszystko mogę' Obajtek ręcznie sterował cenami na stacjach. Zaniżanie cen wbrew rynkowi tuż przed wyborami i bezczelne wmawianie Polakom 'awarii dystrybutorów' - to nie był żaden cud gospodarczy. To było działanie na szkodę majątku narodowego, by ratować władzę partii” - napisał w serwisie X. „Daniel Obajtek nazywa to 'sukcesem'. Kodeks karny nazywa to wyrządzeniem szkody majątkowej wielkich rozmiarów” - dodał.
Informacje prokuratury skomentował także były prezes Orlenu Daniel Obajtek.
„Przypominam, że to Donald Tusk w 2023 roku utrzymywał, że paliwo może być po 5,19, gdy kosztowało około 6 zł. Mówił także, że ‘nie chodzi o maksymalizację zysków, ale o maksymalizację dobrostanu Polaków’. To jaka jest w końcu ostateczna wersja uśmiechniętej Koalicji? A jeśli mam odpowiadać za to, że Polacy - nie tylko w 2023 roku, ale także w latach wcześniejszych - płacili mało za paliwo - to będę zaszczycony. To chyba zresztą pierwszy przypadek w historii, gdy władza rozlicza za to, że Polacy tankowali tanio” – napisał w serwisie X.
O co chodzi w sprawie?
Śledztwo dotyczy cen paliw przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku. Od sierpnia do listopada Orlen miał utrzymywać ceny benzyny i diesla poniżej poziomów wynikających z sytuacji na rynku ropy, kursu złotego i cen hurtowych w Europie. Mimo wzrostu cen ropy we wrześniu i na początku października paliwa w Polsce taniały, co wywołało pytania o możliwy związek tych decyzji z kampanią wyborczą. Po wyborach ceny na stacjach zaczęły wyraźnie rosnąć.
Ówczesne władze Orlenu przekonywały, że obniżki cen paliw wynikały z normalnej polityki rynkowej, uwzględniającej nie tylko ceny ropy, lecz także kursy walut, notowania gotowych paliw, koszty produkcji i logistyki. Spółka wskazywała, że jej celem była stabilizacja cen dla kierowców, a połączenie z Lotosem miało przynieść efekt skali i oszczędności pozwalające na korzystniejsze ceny. Przedstawiciele rządu argumentowali ponadto, że państwowy koncern powinien częściowo amortyzować światowe wahania cen.
W ostatnich tygodniach przed głosowaniem na części stacji pojawiły się też braki paliw, limity tankowania i komunikaty o „awariach dystrybutorów”. Orlen tłumaczył to zwiększonym popytem oraz problemami operacyjnymi.
Po zmianie władz spółki wewnętrzny audyt wskazał, że zaniżanie cen oraz uwalnianie zapasów strategicznych mogły przynieść Orlenowi ponad 3,5 mld zł strat. Są to jednak ustalenia kontroli spółki, a nie prawomocne rozstrzygnięcie sądu.
Biuro prasowe Orlenu napisało w serwisie X, że na ówczesnych działaniach spółki zyskali nasi zachodni sąsiedzi, którzy „zatankowali wtedy w Polsce ponad 80 milionów litrów paliwa”. We wpisie w ostrych słowach zarzucono dawnemu kierownictwu m.in. narażanie bezpieczeństwa Polski poprzez głębokie naruszenie rezerwy paliw.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.