Niemcy wzmacniają Ukrainę. „Dziś przywiozłem konkretną pomoc”

Opracowanie: Cezary Faber Publikacja: Dzisiaj, 4 października (14:35) Aktualizacja: Dzisiaj, 4 października (14:40)
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ogłosił w Kijowie nowy pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy o wartości ponad 1 mld euro. Środki mają zostać przeznaczone m.in. na wspólną produkcję dronów, dostawy broni dalekiego zasięgu i sprzętu satelitarnego.
Friedrich Merz (fot. Rex Features) /East News
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz przybył w niedzielę z niezapowiedzianą wizytą do Kijowa, gdzie oświadczył, że jego przyjazd jest gestem wsparcia w obliczu nasilających się ataków Rosji na Ukrainę.
Dziś przywiozłem konkretną pomoc, kolejny pakiet pomocy wojskowej o wartości ponad miliarda euro. Przeznaczamy te środki na wspólną produkcję dronów do zwalczania dronów z napędem odrzutowym. W ostatnich tygodniach udało się osiągnąć w tej dziedzinie znaczący przełom technologiczny i teraz szybko uruchamiamy ich produkcję seryjną - powiedział szef niemieckiego rządu na wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.
Dodał, że Niemcy będą też dostarczać Ukrainie broń dalekiego zasięgu, drony bojowe i sprzęt satelitarny, aby strona ukraińska mogła skuteczniej zwalczać rosyjskie wyrzutnie.
Gdy Merz witał się z Zełenskim, rozległ się alarm
Wcześniej kanclerz Niemiec razem z prezydentem Ukrainy odwiedzili uszkodzony budynek Narodowej Akademii Nauk w Kijowie. W trakcie wizyty Friedricha Merza w stolicy Ukrainy rozległ się alarm przeciwlotniczy.
Na późniejszej konferencji prasowej szef niemieckiego rządu zaapelował do Władimira Putina o zakończenie wojny. Dziś rano, w spokojną niedzielę, w Kijowie rozległa się syrena alarmowa. Mogę stąd tylko jeszcze raz powtórzyć: panie Putin, proszę zakończyć tę bezsensowną wojnę - powiedział.
Jesteśmy gotowi do rozmów, jesteśmy gotowi rozmawiać o zakończeniu tej wojny. Ale te barbarzyńskie ataki na ludność cywilną Ukrainy muszą się skończyć - podkreślił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.