The Jerusalem PostTurkey ‘crossed a redline’ in Syria, Israeli ambassador to US Leiter tells ‘Post’ - interviewESPNBrown, Hurts reunite briefly amid post-trade riftESPN DeportesHarden acuerda por 97 mdd para seguir en CavsRTP DesportoTrezza orgulhoso pelos 100 jogos ao serviço do AroucaBollywood HungamaSalman Khan, Nayanthara film titled Monster: Reportוואלהמעצמות אירופה נגד פעולות ישראלDaily MaverickWatch — Manifesto test: DA’s local government plan eyes the private sector, devolving policingFootball ItaliaRavenna new boy Ronaldinho: ‘Very happy to be here’RMF24Festiwal bramek w Białymstoku. Jagiellonia o krok od awansuThe South AfricanChristina Storm hints at divorce, after calling James Small the ‘only love of my life’InteriaGłośna wymiana na wodach Bliskiego Wschodu. Dopłynął kolejny lotniskowiecDeadlineA24’s Kate Fassl Joins Ari Aster’s Square Peg As Head Of Comms & Talent Relations
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, August 20, 2026

Zajmą działki bez zgody właścicieli. Szykują wielką zmianę w Ukrainie

Translate

Projekt zakłada, że obwodowe administracje wojskowe będą mogły ustanowić na prywatnych gruntach rolnych tzw. służebność gruntową.

Oznacza to, że wojsko będzie mogło czasowo korzystać z cudzej ziemi np. po to, aby zbudować na niej fortyfikacje lub inne obiekty obronne. Właściciel nadal pozostanie posiadaczem gruntu, ale przez określony czas nie będzie mógł normalnie z niego korzystać.

Wojsko będzie mogło zająć całe pole. Właściciel dostanie rekompensatę

Decyzję będzie mogła podjąć obwodowa administracja wojskowa na wniosek ministerstwa obrony lub innej formacji wojskowej. Właściciel działki ma zostać o tym poinformowany. Przepisy mają dotyczyć gruntów rolnych na terenach, które zostaną wskazane przez ukraiński rząd.

Jeśli działka ma nie więcej niż 10 hektarów, wojsko będzie mogło korzystać nawet z całego terenu. W przypadku większych działek służebność ma obejmować tylko tę część, która jest potrzebna do budowy umocnień.

ZOBACZ: Zełenski wskazuje na brak dostaw od sojuszników. "Dysponują tymi pociskami"

W zamian właściciel ziemi ma otrzymywać pieniądze. Projekt przewiduje roczną opłatę w wysokości 12 proc. normatywnej wartości gruntu. Według ukraińskiego parlamentu odpowiada to mniej więcej minimalnej rynkowej stawce za roczną dzierżawę ziemi rolnej.

Pieniądze nie będą jednak wypłacane od razu. Właściciel ma otrzymać należność w ciągu dwóch lat od zakończenia stanu wojennego.

Rekompensata ma przysługiwać również osobom, których ziemia została zajęta pod fortyfikacje jeszcze przed wejściem nowych przepisów. Jeżeli przez budowę umocnień rolnik nie będzie mógł zebrać zasianych wcześniej plonów, ma dostać również odszkodowanie za poniesione straty.

Fortyfikacje przy granicy z Rosją i Białorusią. Wojsko skorzysta z prywatnej ziemi

Służebność ma być ustanawiana na rok i automatycznie przedłużana tak długo, jak będzie trwał stan wojenny. Po zakończeniu korzystania z terenu wojsko ma mieć rok na usunięcie fortyfikacji i przygotowanie ziemi tak, aby ponownie można było ją wykorzystywać.

Jeżeli jednak konkretne umocnienia nadal będą potrzebne, państwo będzie mogło rozpocząć procedurę wykupu gruntu. Projekt chroni też dzierżawców. Za czas, w którym nie będą mogli korzystać z ziemi z powodu obecności wojska, mają być zwolnieni z opłat.

ZOBACZ: "Rosjanie nie są w stanie nic zrobić". Ekspert o punkcie zwrotnym w wojnie

Nowa ustawa ma przede wszystkim uporządkować sytuację, która już istnieje. Od początku wojny część prywatnych pól i innych gruntów rolnych została zajęta pod umocnienia. Problem w tym, że w wielu przypadkach odbywało się to bez formalnego uregulowania praw do ziemi.

Rolnicy nie mogli korzystać ze swoich pól, ale nadal ciążyły na nich obowiązki związane z posiadaniem ziemi.

Ukraińscy wojskowi podkreślają, że szczególne znaczenie mają tereny przy granicy z Rosją i Białorusią. Po wyparciu rosyjskich wojsk z obwodu kijowskiego ukraińska armia zaczęła tam rozbudowywać fortyfikacje i przygotowywać kolejne linie obrony.

View the original on Polsat News

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.