Rozpisują się o Jałcie XXI wieku. Trump planował to od samego początku?

Donald Trump dąży do zorganizowania konferencji mocarstw w sprawie Ukrainy z udziałem USA, Chin i Rosji, co media nazywają "drugą Jałtą".
Administracja USA ograniczyła pomoc wojskową dla Ukrainy, wstrzymała wsparcie finansowe oraz planuje znaczną redukcję amerykańskich wojsk w Europie - wskazuje "NYT".
Wysłannik władz USA Steve Witkoff rozmawiał w środę w Petersburgu z Władimirem Putinem, który zaproponował spotkanie z Trumpem podczas listopadowego szczytu APEC.
Dyrektor Kennan Institute i autor książki "Zderzenia: Początki wojny w Ukrainie i nowa globalna niestabilność" Michael Kimmage ocenił w dzienniku "New York Times", że podobnie jak niegdyś prezydent Franklin Delano Roosevelt, Donald Trump jest skłonny do kompromisów w imieniu innych. Roosevelt nie upierał się przy autonomii dla Polski i republik bałtyckich w 1945 roku, a Trump jasno dał do zrozumienia, że zaakceptuje okrojoną autonomię Ukrainy - czytamy w amerykańskim dzienniku.
Trump wezwał do zmiany prezydenta Ukrainy. Według Kijowa Biały Dom ograniczył również stronie ukraińskiej dostęp do internetu satelitarnego Starlink i opóźnił dostawę pocisków przechwytujących do systemów Patriot. Przedstawiciele USA zaprzeczają tym doniesieniom. Jednocześnie Trump zacieśnia stosunki z Rosją, zawierając umowę na zakup rosyjskiego oleju napędowego i rezygnując z nowych sankcji wobec Kremla - przypomniał Kimmage w eseju dla "NYT".
Ruchy Trumpa wobec Rosji. Doniesienia o "drugiej Jałcie"
W ocenie gazety plany zorganizowania konferencji mocarstw - Stanów Zjednoczonych, Rosji i Chin, która miałaby się odbyć na marginesie szczytu Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC), zaplanowanego w przyszłym miesiącu, przywodzą na myśl Jałtę XXI wieku, a Chiny zastępują dziś w gronie światowych potęg Wielką Brytanię.
Jednak Rosja nie może świętować zdecydowanego zwycięstwa, które dało Związkowi Radzieckiemu przewagę w 1945 roku; przeciwnie - doświadczyła czegoś znacznie bliższego porażce w Ukrainie. Putin próbuje przekształcić niewygraną wojnę w dyplomatyczne ustępstwa, których Stany Zjednoczone nie mają prawa udzielić - i nie są w stanie zrealizować - ocenił dziennik.
Osiem dekad temu Stany Zjednoczone były jedyną potęgą nuklearną na świecie, a ich udział w wyzwoleniu Europy od faszyzmu spowodował, że cieszyły się również powszechnym zaufaniem i prestiżem moralnym - zaznaczył autor komentarza.
Jak dodał Kimmage, we współczesnych czasach Trump zrujnował reputację Ameryki w Europie - nałożył agresywne cła, groził Grenlandii aneksją, a ponadto planuje znaczne ograniczenie amerykańskiej obecności wojskowej na Starym Kontynencie. Stany Zjednoczone są w Europie potęgą słabnącą, a nie rosnącą w siłę - podkreślił Kimmage.
USA ograniczają wsparcie dla Ukrainy
Dochodzi do tego podejście Waszyngtonu do wojny Rosji z Ukrainą. Trump zaczął wstrzymywać amerykańską pomoc wojskową dla Kijowa niemal natychmiast po powrocie do Białego Domu. Ograniczył wsparcie finansowe dla Ukrainy niemal do zera i wynegocjował z krajami europejskimi umowę o zakupie sprzętu wojskowego dla Ukrainy od Stanów Zjednoczonych. Osłabił też zobowiązanie NATO do pomocy sojuszniczej, wynikające z Artykułu 5., planując redukcję wojsk w Europie. Ograniczył tym samym ogólną zdolność Europy do odstraszania Rosji i, wprowadzając do relacji transatlantyckich napięcia, utrudnił Ukrainie obronę - ocenił "NYT".
Jednocześnie dziennik przypomniał, że zmiany w Europie, wynikające z postawy Waszyngtonu, były stopniowe, ale znaczące. Niemcy przewodzą w zwiększaniu europejskich budżetów obronnych, a Europa, dzięki swojej zamożności i zaawansowaniu technologicznemu, znajduje się na dobrej drodze do tego, by stać się potęgą przemysłu obronnego. To z kolei sprawia, że Stary Kontynent jest mniej uległy wobec Waszyngtonu.
Europa i Ukraina mają mnóstwo możliwości działania i nie chcą być pionkami na szachownicy - zauważył "NYT".
Trump zrobił wiele, aby ta wojna stała się wojną Europy. Teraz, gdy tak się stało, najważniejsze pytanie brzmi, czy Europa będzie w stanie utrzymać jednolity front. Stany Zjednoczone nie mogą już cofnąć ewolucji, którą same wywołały - ocenił dziennik.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski uczestniczył we wtorek w Oslo w rozmowach z wysłannikiem władz USA Steve'em Witkoffem, a także przywódcami Finlandii i Norwegii. Negocjacje dotyczyły m.in. gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, planu jej powojennej odbudowy gospodarczej oraz przyszłej architektury bezpieczeństwa w Europie.
Dzień później, w środę, Witkoff spotkał się w Petersburgu z Władimirem Putinem, który zaproponował rozmowy z Trumpem w Chinach. Kreml już wcześniej sygnalizował możliwość zorganizowania trójstronnego spotkania Putina, Trumpa i przywódcy Chin Xi Jinpinga podczas szczytu APEC w listopadzie w Chinach.
"Polityczny WF": Tusk dąży do jednej listy. Nigdy nie było tak bliskoINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.