Media o działaniach Donalda Trumpa w sprawie Ukrainy. "Małe nadzieje na szybki pokój"
Steve Witkoff spotkał się z Władimirem Putinem
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/GAVRIIL GRIGOROV / SPUTNIK /KREMLIN POOL
W środę 21 października Steve Rosenberg, rosyjski korespondent stacji BBC, skomentował nową rundę rozmów dyplomatycznych, w ramach których Steve Witkoff spotkał się w Petersburgu z Władimirem Putinem po wcześniejszej rozmowie w Oslo z Wołodymyrem Zełenskim. Zdaniem dziennikarza działania dyplomatyczne USA dają "małe nadzieje na szybki pokój w Ukrainie".
W ocenie korespondenta BBC mimo oficjalnych komunikatów dających pewną nadzieję, nie doszło do istotnych przełomów. Odpowiadać ma za to postawa Donalda Trumpa, któremu zależy na lepszych relacjach z Moskwą, czym zdejmuje z rosyjskiego dyktatora presję na zakończenie konfliktu.
"Putin wie, że w Białym Domu zasiada prezydent, któremu wyraźnie zależy na bliższych, lepszych i bardziej dochodowych relacjach z Moskwą. (...) Wizyta Witkoffa mogła przetrzeć szlaki przed trójstronnym spotkaniem USA-Ukraina-Rosja, ale Putin wydaje się tym mało zainteresowany, chyba że doszłoby do tego w Moskwie" - napisał Rosenberg.
Putin chce wrócić do "grona najważniejszych"
Zdaniem Rosenberga do rozmów liderów Rosji, Ukrainy i USA, na które naciska prezydent Zełenski, raczej szybko nie dojdzie. Dziennikarz BBC ocenił, że wcześniej mogą spotkać się przywódcy Rosji, USA i Chin, czego chce Kreml. "Po blisko pięciu latach wojny postawiłoby to Putina dokładnie w miejscu, w którym chciałby być, w gronie najważniejszych światowych polityków" - stwierdził.
Dziennikarz zaznaczył, że najbardziej znamienne były tutaj wypowiedzi doradcy Putina do spraw polityki zagranicznej Jurija Uszakowa. Powiedział on, że przedstawione Rosjanom przez Witkoffa stanowisko strony ukraińskiej i europejskiej - ustalone po spotkaniu w Oslo - "nie było szczególnie przydatne w kontekście rozwiązania kryzysu w Ukrainie".
Spotkanie Wołodymyra Zełenskiego ze Steve'em Witkoffem w Oslo
Źródło: Reuters
Trump szukał "swojej Jałty" w wojnie Rosji z Ukrainą
Z kolei dziennikarze dziennika "New York Times" ocenili, że od początku drugiej kadencji, Donald Trump szukał "swojej Jałty" w kwestii wojny Rosji z Ukrainą. Miałaby to być atrakcyjna, trumpowska transakcja, w której przywódcy wielkich mocarstw siadają i ustalają kurs, a mniejsze państwa muszą przyjąć to, co im dano.
"Podobnie jak niegdyś prezydent Franklin Delano Roosevelt, Trump jest skłonny do kompromisów w imieniu innych. Roosevelt nie upierał się przy autonomii dla Polski i republik bałtyckich w 1945 r., a Trump jasno dał do zrozumienia, że zaakceptuje okrojoną autonomię Ukrainy" - czytamy w amerykańskim dzienniku.
Konferencja mocarstw
Do takiej "konferencji mocarstw" miałoby dojść na marginesie zaplanowanego na przyszły miesiąc szczytu Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC). W ocenie dziennikarzy amerykańskiego dziennika podczas trójstronnego spotkania Stanów Zjednoczonych, Rosji i Chin wynegocjowanoby nie tylko granice Ukrainy, ale też kierunek jej powojennego rozwoju. O takich intencjach prezydenta USA świadczy nie tylko obecny kierunek rozmów dyplomatycznych, ale też jego działania z ostatnich dni.
"Trump wezwał do zmiany prezydenta Ukrainy. Według Kijowa Biały Dom ograniczył również stronie ukraińskiej dostęp do internetu satelitarnego Starlink i opóźnił dostawę pocisków przechwytujących do systemów Patriot. (...) Jednocześnie Trump zacieśnia stosunki z Rosją, zawierając umowę na zakup rosyjskiego oleju napędowego i rezygnując z nowych sankcji wobec Kremla" - przypomniał dziennik.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.