Fałszywe zgłoszenie i policjanci w mieszkaniu prezesa Marszu Niepodległości
Fałszywe zgłoszenia na numer 112 (wideo ilustracyjne)
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Albert Zawada/PAP
Policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV weszli w sobotę do mieszkania adwokata Bartosza Malewskiego, prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Komenda Stołeczna Policji tłumaczy w poniedziałkowym oświadczeniu powód podjęcia interwencji.
Jak wyjaśniono, 24 października na jednej z internetowych platform komunikacyjnych pojawił się wpis, którego autor informował o popełnieniu zabójstwa i przygotowaniu do targnięcia się na swoje życie.
🚨 Komenda Rejonowa Policji Warszawa IV przyjęła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę jednego z organizatorów zgromadzenia Marsz Niepodległości.
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) October 26, 2026
W sobotę 24 października na jednej z internetowych platform komunikacyjnych zamieszczony został wpis, którego… https://t.co/dXSN1sUiGN
Policja o interwencji w mieszkaniu adwokata
"Dyżurny komendy z warszawskiej Woli skierował pod wskazany we wpisie adres w trybie natychmiastowym kilka patroli. Jednocześnie funkcjonariusze zostali uprzedzeni, że z uwagi na możliwość zagrożenia ludzkiego życia, interwencja otrzymuje status 'pilnej', ale informacja nie jest na tym etapie potwierdzona i może także być próbą wywołania fałszywego alarmu w celu spowodowania reakcji służb ratunkowych. Tym niemniej niezbędne jest zachowanie szczególnej ostrożności i zasad bezpieczeństwa" - czytamy w oświadczeniu policji.
KSP podaje, że pod wskazanym adresem funkcjonariusze zastali prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Mężczyzna powiedział, że w mieszkaniu nie ma innych osób. Gdy poznał powód obecności policji, przyznał, że podejrzewa, iż interwencja mogła zostać zgłoszona złośliwie z uwagi na jego działalność społeczną lub zawodową.
"Policjanci wyjaśnili, że na początkowym etapie obsługi tego typu zgłoszenia - mając na uwadze konieczność szybkiego działania, ponieważ odnosiło się ono do zagrożenia życia i zdrowia ludzi - nie ma możliwości odstąpienia od interwencji. Przyjazd funkcjonariuszy na miejsce pozwala ocenić sytuację i zweryfikować zgłoszenie" - wyjaśnia stołeczna policja.
W sprawie policjanci z Woli przyjęli zawiadomienie dotyczące zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie (artykuł 238 Kodeksu karnego) oraz nielegalnego przetwarzania danych osobowych (art. 107 ustawy o ochronie danych osobowych).
"W moim mieszkaniu pojawiło się siedmiu funkcjonariuszy"
Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości również opublikował oświadczenie w sprawie sobotniej interwencji.
"W moim mieszkaniu pojawiło się siedmiu funkcjonariuszy policji. Mieli kuloodporne kamizelki, tarcze, a dwóch z nich trzymało już w dłoniach broń palną. Usłyszałem głośne, mocne walenie w drzwi mieszkania i wezwanie: 'Policja, otwierać!'. Otworzyłem. Na ich polecenie wyszedłem na klatkę schodową z rękoma za karkiem. Policjanci sprawdzili mieszkanie, a po wykluczeniu zagrożenia i wyjaśnieniu sytuacji zakończyli interwencję. Całość trwała około pół godziny" - relacjonował Bartosz Malewski.
Policja wtargnęła do mojego mieszkania❗️
— Bartosz Malewski (@BartoszMalewski) October 26, 2026
Czy miało to związek z zbliżającym się Marszem Niepodległości? A może z obroną w głośnej sprawie Pana Piotra?
W sobotę, 24 października 2026 r., około południa, padłem ofiarą przestępstw podobnych do tych, których wcześniej doświadczyli… pic.twitter.com/d8rffvPyCG
Dalej wspomina o fałszywym zgłoszeniu dotyczącym zabójstwa. W jego ocenie, ktoś "posłużył się funkcjonariuszami jak narzędziem i doprowadził do wysłania uzbrojonego oddziału pod drzwi niewinnego człowieka".
Bartosz Malewski o możliwych przyczynach incydentu
Mężczyzna ma trzy hipotezy dotyczące tego, kto i dlaczego celowo wprowadził służby w błąd. Pierwsza z nich dotyczy próby wywarcia presji lub zemsty za reprezentowanie jako obrońca Piotra W., zatrzymanego 16 października przez policjantów zabezpieczających zgromadzenie przed Trybunałem Konstytucyjnym.
"O zdarzeniu poinformowałem już Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie, zwracając się o interwencję i monitorowanie sprawy. Bezpośrednio po zdarzeniu osobiście złożyłem oczywiście również na komendzie policji zawiadomienie o przestępstwie, którego padłem ofiarą" - przekazał Bartosz Malewski.
Jego zdaniem, fałszywe zgłoszenie mogło mieć też związek ze zbliżającym się Marszem Niepodległości. Jak przypomina, w poprzednich latach otrzymywał groźby związane z organizacją tego wydarzenia. "Takie zawiadomienia mogą służyć destabilizacji naszych przygotowań do Marszu Niepodległości i wprowadzeniu ogólnego chaosu" - ocenił prezes stowarzyszenia.
Jako trzecią hipotezę mężczyzna wskazał prowokację ze strony rosyjskich lub białoruskich służb "obliczoną na destabilizowanie państwa, pogłębianie podziałów i podważanie zaufania do polskiej policji".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.