Zarzuty dla Dawida K. Czarnek: dalej może jeździć Porsche
Przemysław Czarnek ostro skrytykował sposób, w jaki prokuratura potraktowała Dawida K., głównego bohatera afery w warszawskim Szpitalu Południowym. Były radny KO usłyszał zarzuty, ale wiceszef PiS wytyka śledczym pobłażliwość i podwójne standardy. - Nikt do niego się nie pofatygował, tylko go zaprosili serdecznie do prokuratury - grzmi polityk.
Przemysław Czarnek
Źródło zdjęć: © PAP | Paweł Supernak
Najważniejsze informacje:
- Były radny KO i koordynator SOR-u Dawid K. usłyszał we wtorek prokuratorskie zarzuty w związku z gigantyczną aferą w Szpitalu Południowym w Warszawie.
- Przemysław Czarnek skrytykował łagodne potraktowanie podejrzanego przez służby, wytykając brak porannego wejścia ABW i możliwość dalszego korzystania z luksusowego auta.
- Afera w placówce obejmuje m.in. wielomilionowe zarobki K., przyjmowanie polityków poza kolejką oraz makabryczny proceder w przyszpitalnym prosektorium.
Główny bohater gigantycznej afery w stołecznej ochronie zdrowia, Dawid K., usłyszał we wtorek zarzuty. Przemysław Czarnek podczas konferencji prasowej wprost zarzucił śledczym stosowanie podwójnych standardów w stosunku do polityków i osób powiązanych z obecnym obozem władzy.
- Czy to po pana Dawida K. o 6:00 rano przyjechało ABW do jego domu, wyciągnęło z jego domu właśnie pana Dawida K., przewiozło na sygnałach do Rzeszowa albo do Łodzi, żeby zrobić cały ten cyrk i postawić zarzuty? - pytał retorycznie polityk PiS.
Wiceszef partii odniósł się również do gigantycznych kwot, jakie Dawid K. zarobił w czasie pracy w stołecznej placówce. - Czy też może pan Dawid K., pomimo tego, że ewidentnie wyłudził i to ogromne pieniądze z upadającego NFZ-u - bo przecież je też oddawał, gdyby nie wyłudził, to by nie oddawał - to nikt do niego się nie pofatygował, tylko go zaprosili serdecznie do prokuratury, postawili zarzuty i dalej sobie tym Porsche swoim może jeździć? - podsumował oburzony Przemysław Czarnek.
Wielogodzinne przesłuchanie i zarzuty dla Dawida K.
Reakcja polityka PiS jest bezpośrednim pokłosiem wtorkowych wydarzeń w warszawskiej prokuraturze. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba oficjalnie potwierdził, że z Dawidem K. przeprowadzono wielogodzinne czynności procesowe, które zakończyły się w późnych godzinach popołudniowych.
Pełnomocnik medyka, mecenas Jacek Dubois, potwierdził PAP, że jego klient usłyszał zarzuty (jako pierwsze poinformowało o tym Radio ZET). Zastrzegł jednak, że do momentu zaplanowanej na środę oficjalnej konferencji prasowej śledczych nie będzie komentował szczegółowej treści oskarżeń. Warszawska prokuratura okręgowa prowadzi obecnie dwa śledztwa bezpośrednio dotyczące szpitala: pierwsze w sprawie oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych, a drugie w sprawie nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Miliony na SOR-ze i leczenie polityków poza kolejką
Z ustaleń śledczych i dziennikarzy wynikało również, że na kierowanym przez niego oddziale politycy KO mieli być traktowani priorytetowo – przyjmowano ich bez kolejki, a kompleksowe badania wykonywano niemal natychmiast po rejestracji. Po nagłośnieniu sprawy Dawid K. zrezygnował z członkostwa w partii oraz z mandatu radnego. Zwrócił także szpitalowi pół miliona złotych, jednak placówka... musiała mu je oddać z powodu braku prawnej możliwości zaksięgowania tych środków.
Rozliczenia finansowe to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Trzęsienie ziemi wywołały doniesienia o makabrycznym procederze w przyszpitalnym prosektorium, w sprawie którego prokuratura wszczęła osobne postępowanie pod kątem łapownictwa menadżerskiego i znieważenia zwłok. Z ustaleń wynika, że szef prosektorium publikował w sieci zdjęcia ciał, wynajmował pomieszczenia jako plan filmowy, a także promował firmę pogrzebową swojej wspólniczki. Miało tam również dochodzić do nielegalnego handlu zwłokami i usługami pogrzebowymi.
Skala patologii doprowadziła do politycznego trzęsienia ziemi w Warszawie. Prezydent Rafał Trzaskowski odwołał zarząd i radę nadzorczą szpitala, a posady straciły dwie wiceprezydentki miasta: Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra. Zarządzony audyt i kontrola NIK wykazały czas pracy personelu poza jakąkolwiek kontrolą, w tym fikcyjne rozliczanie pracy w dwóch miejscach jednocześnie oraz dyżury trwające nieprzerwanie przez 72 godziny. Wciąż trwa tam również wielowątkowa kontrola z ramienia NFZ.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.