Okręty Rosji od miesięcy nie wyszły z portu. Niezwykła sytuacja na Morzu Czarnym
Na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę domem rosyjskiej Floty Czarnomorskiej był Sewastopol. W wyniku ukraińskich ataków Kreml był jednak zmuszony przenieść kwaterę główną floty ok. 350 km na wschód, do portu w Noworosyjsku.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Teraz okazuje się z kolei, że rosyjskie okręty wojenne od miesięcy nie opuściły tego miasta w obawie przed zatopieniem.
— Mówią, że na Morzu Czarnym zatapiają rosyjskie okręty… Dlatego najwyraźniej doszli do wniosku, że lepiej odpalać rakiety z własnego portu, mimo że gdyby doszło do ich detonacji, niewiele osób w porcie wyszłoby na tym dobrze. Tak więc postanowili siedzieć w domu. W zasadzie trwa to już pięć miesięcy, a wkrótce zaczniemy szósty — mówi rzecznik ukraińskiej marynarki wojennej Dmitrij Pletenczuk, cytowany przez serwis Unian.
Pletenczuk zaznacza jednocześnie, że o ile rosyjskie okręty nie wychodzą z portu, tak w rejonie Morza Czarnego cały czas jest odnotowywana wysoka aktywność rosyjskiej armii. Tyle że dotyczy to sił powietrznych Kremla. — Rosyjskie lotnictwo jest obecne przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Odbywają się loty dzienne i nocne, patrole oraz misje uderzeniowe. Obecne są również drony — mówi wojskowy i dodaje, że wrogie samoloty trzymają się zazwyczaj ok. 100 km od brzegu.
W kontekście obrony przed Rosją fakt, że okręty Kremla wystrzeliwują pociski z Noworosyjska, oznacza, że ukraińska obrona przeciwlotnicza ma trochę więcej czasu na przygotowanie się na ich przechwycenie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.