"Krakowianie odzyskali swoje miasto". Gibała ujawnia pierwsze plany
Podczas poniedziałkowego spotkania z mediami, zorganizowanego tuż po godzinie szóstej rano, prezydent-elekt odniósł się do najważniejszych wyzwań stojących przed krakowskim magistratem. Jednym z priorytetów nowej prezydentury ma być ustabilizowanie finansów stolicy Małopolski. Gibała zapowiedział dążenie do sytuacji, w której zadłużenie miasta przestanie rosnąć i w kolejnych latach zacznie realnie spadać.
Nadzieja na koalicję dla Krakowa, ale jest "plan B i C"
Kluczową kwestią dla realizacji programu nowego prezydenta będzie układ sił w Radzie Miasta Krakowa. Zapytany o relacje z radnymi, Gibała nie krył nadziei na merytoryczną kooperację ponad podziałami.
DLA CIEBIE
Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto
DLA CIEBIE
– Chciałbym wierzyć w to, że znajdzie się wystarczająco dużo osób w Radzie Miasta, które dobro Krakowa postawią powyżej swojego własnego, partykularnego interesu i które będą otwarte na współpracę – mówił Gibała, zastrzegając jednak, że wieloletnie doświadczenie w działalności publicznej nakazuje mu ostrożność.
– Wiem, że może być różnie. Dlatego mamy też gdzieś z tyłu głowy plan B, czy C, ale na razie będziemy się skupiać na tym, żeby rozmawiać z radnymi, żeby spróbować znaleźć większość dla projektów – przekazał prezydent-elekt.
Spotkania z rywalami i gratulacje
Dziennikarze dopytywali również o powyborcze gesty wobec kontrkandydatów. Gibała przyznał z uśmiechem, że ze względu na wczesną porę nie chciał budzić rywali telefonami, ale zamierza spotkać się ze wszystkimi, którzy startowali w wyścigu o prezydencki fotel.
– Byłoby to chyba nieeleganckie, jakbym przed szóstą rano, a jak wiecie państwo, pojawiam się zaraz po szóstej, dzwonił i pisał do ludzi. Widziałem już, że dwójka kontrkandydatów pogratulowała mi: pani Aleksandra Owca i pan Michał Drewnicki. Oczywiście odpiszę im i zaproponuję spotkanie. Zaproponuję je również pozostałym kontrkandydatom, a potem w drugiej kolejności radnym Miasta Krakowa – zapowiedział.
Gibała powrócił także do swojej niedzielnej deklaracji, określając 11 października mianem daty przełomowej. – Wtedy krakowianie odzyskali swoje miasto. Dzisiaj obudziliśmy się w mieście, gdzie nie partie polityczne, nie politycy z Warszawy, ale to mieszkańcy są wreszcie najważniejsi – zaznaczył.
Patrzenie władzy na ręce? "Cieszę się"
Na zakończenie briefingu nowy włodarz Krakowa odniósł się do słów Moniki Piątkowskiej. Pokonana rywalka zapowiedziała, że wspólnie z radnymi Koalicji Obywatelskiej zamierza bacznie patrzeć Gibale na ręce. Sam prezydent-elekt zadeklarował pełną gotowość do transparentnej pracy pod czujnym okiem opozycji.
– Cieszę się bardzo, bo jestem otwarty na partnerską współpracę z panią senator i z radnymi Koalicji Obywatelskiej. Rolą radnych i parlamentarzystów, głównie radnych, jest zawsze patrzenie na rękę prezydentowi, więc mnie to nie tylko nie przeszkadza, ale cieszę się, jeśli tak będzie – skwitował Łukasz Gibała.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.