The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, October 23, 2026

Po serii ataków polskie szkoły zamknięto na klucz. Strażacy ostrzegają dyrektorów

Translate
  • Rodzice i nauczyciele alarmują straż pożarną, że szkoły zamknięto na klucz. Po serii ataków część dyrektorów zablokowała w czasie lekcji wszystkie wejścia, a klucze ma tylko personel.
  • Strażacy ostrzegają, że to może skończyć się tragedią. Jeśli pożar odetnie osobę z kluczem, uczniowie zostaną uwięzieni w budynku. Komenda główna PSP przypomina, że kto blokuje drogi ewakuacyjne, łamie prawo.
  • Jak ustaliła Wirtualna Polska, zamiast komunikatu będą kontrole. Straż nie chce publicznie krytykować dyrektorów, bo to rząd kazał szkołom zaostrzyć zasady bezpieczeństwa. Zalecenia mają paść podczas kontroli.

Strażacy nie kwestionują samej idei zamykania szkół przed osobami z zewnątrz. Problem w tym, że w części placówek drzwi zamknięto tak, że w razie pożaru nie da się ich szybko otworzyć także od środka.

DLA CIEBIE

Fiat na targach - przegląd modeli i nowości

Praktyka zamykania szkół od środka pojawiła się po atakach na uczniów i panice wokół rzekomego "krwawego piątku", który okazał się w dużej mierze plotką.

Decyzje zapadały na różnych szczeblach. Część samorządów wprowadziła zasadę, że w czasie zajęć drzwi szkół są zamknięte od środka, a w innych placówkach decydowali sami dyrektorzy. Chodzi o to, by do budynku nie weszły osoby postronne. W wielu szkołach wejścia gości z zewnątrz są rejestrowane i wymagają zgody personelu.

"Rodzice dzwonią i wysyłają pisma"

– Wiele szkół zamknęło się w sposób, który można uznać za sensowny – uważa Dominik (imię zmienione), wysoki rangą funkcjonariusz Państwowej Straży Pożarnej. Prosi o niepodawanie jednostki, w której służy. – Szkoły te już wcześniej miały zainstalowane na wszystkich wyjściach ewakuacyjnych drzwi "antypaniczne". Takie drzwi można zawsze otworzyć od środka, jednocześnie blokując wejście z zewnątrz. Niestety nie wszystkie szkoły mają takie rozwiązania.

Jak mówi strażak, w ostatnich dniach do jednostek Państwowej Straży Pożarnej w całym kraju dzwonią i piszą zaniepokojeni rodzice, a czasem i sami nauczyciele. Zgłaszają oni "nadgorliwych dyrektorów". Ci mieli bowiem zdecydować, że wszystkie drzwi prowadzące do szkoły będą w czasie lekcji zamknięte na klucz. Według zgłoszeń część szkół zamknęła wszystkie wejścia na klucz, którym dysponuje wyłącznie personel.

Liczne komentarze o tym, że zamykanie szkół może być niebezpieczne, pojawiły się pod czwartkowym tekstem Wirtualnej Polski. Pisaliśmy w nim o innej obawie rodziców, wywołanej plotką, że w razie alarmu przeciwlotniczego uczniowie zostaną wywiezieni w nieznane rodzicom miejsce.

– Faktycznie, jeśli szkoła jest zamknięta tak, że nawet od środka nie da się jej szybko otworzyć, to jest to skrajnie niebezpieczna sytuacja – mówi WP jeden z komendantów powiatowych PSP na południu Polski. – Jeśli pożar odetnie część budynku, a jedyna osoba z kluczem nie będzie mogła dotrzeć do zamkniętych drzwi, uczniowie mogą zostać uwięzieni – dodaje. – Rozumiem, że to zamykanie szkół wprowadzono z jakiegoś powodu. Jest szczytny, bo jest nim bezpieczeństwo dzieci. Ale nie możemy poświęcać jednego typu bezpieczeństwa kosztem innego!

Jedna komenda nic nie wie... druga nic nie może

Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że problem zamykanych szkół i tego, jak wpływa to na bezpieczeństwo przeciwpożarowe tych obiektów, został zauważony w większości polskich województw. W czwartek 22 października na ten temat debatowali na specjalnej naradzie z komendantem wojewódzkim wszyscy komendanci powiatowi PSP w Małopolsce.

– Konkluzja była taka, że to "zamykanie" poszło już za daleko i trzeba dyrektorom szkół pewne kwestie przypomnieć, zanim wydarzy się tragedia – mówi osoba uczestnicząca w tej naradzie.

Część strażaków miała przekonywać, że najlepiej, by komendant główny PSP wydał w tej sprawie wytyczne. Raczej się to jednak nie stanie. Wirtualna Polska zapytała o sprawę st. kpt. Wojciecha Gralca, rzecznika prasowego komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej. Przyznaje on, że na najwyższym szczeblu w straży pożarnej o problemie jeszcze nie rozmawiano.

– Musimy sprawę rozpoznać. Nie mieliśmy jeszcze sygnałów z dołu. Z drugiej strony co tu dyrektorom czy samorządowcom komunikować, czy przypominać? Przepisy są jednoznaczne: drogi ewakuacyjne muszą pozostawać drożne. Kto robi inaczej, nawet z dobrych powodów, łamie prawo i naraża ludzi – mówi st. kpt. Gralec.

O to, czy temat bezpieczeństwa pożarowego w szkołach był w ostatnich dniach omawiany, zapytaliśmy też kpt. Huberta Ciepłego, rzecznika prasowego Komendy Wojewódzkiej PSP w Krakowie. Ten odsyła do przepisów i do dyrektorów.

– Wyjścia ewakuacyjne mają być drożne i umożliwiające natychmiastowe otwarcie. Nic nie zmieniamy i taki jest przepis. Dyrektor powinien rozwiązać to wszystko osobiście i we własnej szkole. Każdy budynek jest inny i ma różne możliwości, dlatego nie możemy nic dyrektorom narzucić ani przypomnieć

- mówi kpt. Hubert Ciepły.

Temat nie został jednak zbagatelizowany. Jak ustaliła Wirtualna Polska, w straży pożarnej uznano, że wydanie dziś komunikatu krytykującego dyrektorów szkół zostałoby źle odebrane w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. To ten resort po serii ataków nakazał szkołom zwiększyć poziom bezpieczeństwa.

– Dlatego ostatecznie stanęło na tym, że PSP planuje dodatkowe kontrole szkół. Dyrektorzy łamiący przepisy mają usłyszeć zalecenia podczas kontroli – mówią nasi informatorzy w straży pożarnej.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.