Rosyjskie pociski balistyczne znów niewykryte w Ukrainie. Czy w Polsce byłoby inaczej?
Regionalne
Więcej
Rosyjski system Iskander
Źródło zdj. gł.: mil.ru
12 października późnym wieczorem Kijowem wstrząsnęły potężne eksplozje. Pięć rosyjskich rakiet balistycznych uderzyło między innymi w elektrociepłownię w dzielnicy darnyckiej. Rosyjskich pocisków nie tylko nie strącono, ale nawet nie wykryto. Alarmy powietrzne nie ostrzegły przed zagrożeniem, a syreny zawyły dopiero po pierwszych eksplozjach. Sytuacja powtarzała się przez dwa kolejne dni i ponownie ostatniej nocy.
Co się dzieje? "Znowu rosyjski atak balistyczny kilkoma falami w nocy i znowu nie było ostrzeżenia od partnerów" - w poniedziałek rano przekazał prezydent Wołodymyr Zełenski. Wykrywanie pocisków balistycznych, atakujących z ogromnych wysokości i z ogromną prędkością, jest niezwykle trudne. Kijów nie ma do tego własnych zdolności, ratują go przede wszystkim dane wywiadowcze przekazywane przez USA.
Spytaliśmy ekspertów, czy Polska byłaby w stanie wykryć takie pociski, gdyby wystrzelono je w naszą stronę.
Pozostało 85% artykułu
Z tego artykułu dowiesz się:
Dlaczego Ukraińcy potrzebują danych wywiadowczych z USA?
Dlaczego tak trudne jest wykrywanie i zwalczanie pocisków balistycznych?
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.