Wybory w Rosji to zasłona dymna Putina. Ulicą rządzi strach
Prezydent Rosji pozwala swoim poddanym posmakować odrobiny demokracji. Oczywiście nie do końca. Pierwsze wybory parlamentarne od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę cztery i pół roku temu są tym, czym wybory w największym kraju świata zawsze były: z góry ustalonymi aktami administracyjnymi mającymi na celu legitymizację autokratycznych przywódców stojących na czele 144-milionowego narodu.
Anonimowi krytycy reżimu nazywają to "specjalną operacją wyborczą", nawiązując do eufemizmu Putina na określenie wojny przeciwko Kijowowi ["specjalna operacja wojskowa"]. Sam Putin oczekuje od swoich współobywateli "wyraźnego sygnału, że miliony ludzi stoją za naszymi żołnierzami". Aby osiągnąć swój cel (co najmniej 45 proc. głosów dla swojej partii Jedna Rosja), w 2026 r. stawia na nowe, podstępne narzędzie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.