Dulkiewicz na Westerplatte mówiła o oblężeniu Leningradu. Oburzenie na prawicy

- Wielu z nas, gdy 1 września wstaje świt, najpewniej myśli o gotowych do walki bohaterskich obrońcach Westerplatte i Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku. Należy im się nasza pamięć i wieczna chwała - powiedziała Aleksandra Dulkiewicz na wstępie swojego wtorkowego przemówienia podczas obchodów 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej.
Następnie przywołała słowa Winstona Churchilla, który mawiał, że "wojna to męska rzecz". - Wojna to niestety nie tylko męska rzecz. Wojna nie zna płci ani wieku, jest ślepa i głucha. Płci i wieku nie znają też ci, którzy w imię nowego porządku toczą wojny. Wiedziały o tym kobiety w wyzwalanym przez Armię Czerwoną Gdańsku, a dziś wiedzą o tym te na froncie w Ukrainie, bo gwałt stał się metodą prowadzenia wojny - stwierdziła.
Prezydentka Gdańska przypomniała, że "w tym roku przypadają rocznice wydarzeń, które dowodzą, jak okrutnie wojna obchodzi się z cywilami". - 85 lat temu Niemcy uruchomili pierwszy w okupowanej Polsce obóz zagłady Kulmhof koło Chełmna nad Nerem (...). Liczbę ofiar szacuje się na 200 tysięcy osób. - przypomniała.
Mówiąc o cierpieniu cywilów, Dulkiewicz wspomniała także o rozpoczętej 8 września 1941 blokadzie Leningradu - mieście w ZSRR. - 85 lat temu rozpoczęło się też jedno z najtragiczniejszych oblężeń w historii. Niemal 900 dni ludzie uwięzieni w swoich domach zmagali się ze skrajnym niedostatkiem i mrozem. Nawet milion cywilów straciło życie - powiedziała.
Następnie Dulkiewicz przypomniała, że "90 lat temu władze Związku Sowieckiego dopuściły się czystek etnicznych". - Z położonych przy granicy z Polską terenów ówczesnej sowieckiej Ukrainy wywieziono kilkanaście tysięcy rodzin, w zdecydowanej większości Polaków, zmuszając ich do zasiedlenia surowego, kazachskiego stepu - stwierdziła.
Jej zdaniem zawołanie z Westerplatte: "Nigdy więcej wojny", jest zobowiązaniem, abyśmy robili wszystko, żeby wojny uniknąć. - Obyśmy dziś my nie przegapili znaków. Wojna może bowiem przyjść do nas cywilów. Nieproszona. Niespodziewanie (...). Chylę głowę przed bohaterskimi żołnierzami broniącymi granic i bezpieczeństwa obywateli. Chylę głowę przed wszystkimi ofiarami II wojny światowej, ale i chylę głowę przed tymi, którzy troszczą się o pokój. Nigdy więcej wojny - podsumowała.
Dulkiewicz na Westerplatte o oblężeniu Leningradu. "Doskonałe wyczucie czasu"
Wspomnienie o ofiarach oblężenia Leningradu podczas obchodów na Westerplatte nie wszystkim przypadło jednak do gustu. Słowa te skrytykowali politycy zwłaszcza z prawej strony sceny. "Doskonałe wyczucie czasu i miejsca na wspomnienie o oblężeniu Leningradu" - uznał Marcin Możdżonek z Konfederacji.
ZOBACZ: "Ta jesień, ta zima, mogą być kluczowe". Donald Tusk ostrzega na Westerplatte
"Tusk o Ukrainie, a Dulkiewicz o Leningradzie. Czy ten rząd choć raz potrafi skupić się na Polsce, zwłaszcza w takim dniu jak rocznica niemieckiej napaści na nasz kraj?" - nadmienił poseł Konrad Berkowicz z tej samej formacji. "Pani Dulkiewicz! To Westerplatte, nie Plac Czerwony" - nadmienił Bartłomiej Pejo, również z Konfederacji.
Nagranie z przemówieniem Dulkiewicz skomentował też Sławomir Cenckiewicz, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. "Spoko, przecież sam pomnik na Westerplatte oddaje w inskrypcjach i wizerunkach hołd Armii Sowieckiej i Ludowego Wojska Polskiego - od prawa do lewa wszystkim się to podoba! Lata temu postulowałem zostawienie pomnika, ale usunięcie (wytarcie) tej ohydy: 'Chwała wyzwolicielom' i Sowieta z pepeszą" - stwierdził.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.