Chronisz serce czy mu szkodzisz? Zwróć uwagę na temperaturę herbaty

Regularne picie herbaty to jeden z najprostszych sposobów na ochronę serca i zmniejszenie ryzyka udaru nawet o 36 procent. Nowe badania pokazują jednak, że kluczowy dla naszego zdrowia jest szczegół, na który rzadko zwracamy uwagę – temperatura napoju. Okazuje się, że popełniając jeden powszechny błąd, możemy uzyskać efekt odwrotny do zamierzonego i poważnie sobie zaszkodzić.
Herbata chroni przed udarem, ale pod jednym warunkiem /Shutterstock
Eliksir w filiżance. Co tak naprawdę kryje w sobie herbata?
Herbata jest jednym z najczęściej spożywanych napojów na świecie i nieodłącznym elementem wielu kultur. Zaparzona z liści Camellia sinensis, występuje w różnych odmianach: białej, zielonej, ulung, czarnej i pu-erh. Różnią się one smakiem i właściwościami w zależności od stopnia utlenienia liści.
Właściwości herbaty od dawna wzbudzają zainteresowanie naukowców. Zawarte w niej polifenole i flawonoidy wykazują działanie antyoksydacyjne, przeciwzapalne oraz wspierające zdrowie naczyń krwionośnych. Jak wynika z badania opublikowanego w Journal of Internal Medicine:
„Aktywne biologicznie związki herbaty wykazują właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne i chroniące śródbłonek naczyń krwionośnych, co wspiera zdrowy przepływ krwi oraz pomaga zapobiegać chorobom naczyniowym”.
Nawet 36 procent mniejsze ryzyko udaru. Kluczem liczba filiżanek
Naukowcy przez dziewięć lat obserwowali prawie pół miliona mieszkańców Chin, analizując ich nawyki związane z piciem herbaty oraz pojawianie się chorób naczyniowych. Okazało się, że osoby pijące herbatę trzy lub więcej razy w tygodniu miały o 11 proc. niższe ryzyko wystąpienia chorób naczyniowych, takich jak udar czy zawał serca.
Największe korzyści odnotowano w przypadku udaru niedokrwiennego – aż 36,6 proc. niższe ryzyko, oraz chorób naczyniowo-mózgowych – spadek o 19,1 proc. Mediana spożycia wynosiła od dwóch do trzech filiżanek dziennie, jednak najniższe ryzyko obserwowano u osób pijących od sześciu do ośmiu filiżanek dziennie.
Czarna czy zielona? Największy błąd popełniamy jednak przy temperaturze
Nie wszystkie rodzaje herbaty wykazują taki sam wpływ na zdrowie. Najsilniejsze i najbardziej konsekwentne powiązanie z niższym ryzykiem chorób naczyniowych zaobserwowano w przypadku czarnej herbaty, a następnie zielonej. Naukowcy wskazują, że to zasługa związków powstających podczas fermentacji, takich jak teaflawiny, które mają właściwości przeciwzapalne i regulujące poziom lipidów.
Równie istotna okazała się temperatura napoju. Najkorzystniejsze efekty zdrowotne odnotowano przy spożyciu herbaty o średniej mocy, która nie była zbyt gorąca.
Zaskakujące wyniki przyniosła analiza wpływu bardzo gorącej herbaty – osoby pijące napar o wysokiej temperaturze miały o 16 proc. większe ryzyko chorób naczyniowych. Wcześniejsze badania sugerowały także związek pomiędzy spożywaniem bardzo gorących napojów a zwiększonym ryzykiem raka przełyku.
Kto zyska najwięcej? Dietetycy studzą jednak huraoptymizm
Związek ochronny regularnego spożycia herbaty był widoczny w większości analizowanych grup demograficznych, jednak szczególnie silny efekt zaobserwowano u osób z otyłością. Naukowcy podkreślają jednak, że sama herbata nie jest cudownym środkiem zapobiegającym chorobom serca.
Dell Stanford, dietetyczka British Heart Foundation, komentując wyniki badania, podkreśliła:
„Było to badanie obserwacyjne i inne różnice w diecie oraz stylu życia ludzi mogą pomóc wyjaśnić te wyniki”.
I dodała, że nie można stwierdzić, „że codzienna filiżanka herbaty chroni serce”.
Sama herbata nie wystarczy. Jak realnie chronić serce?
Choroby układu krążenia pozostają główną przyczyną zgonów w Europie, odpowiadając za jedno z trzech zgonów i dotykając około 62 milionów osób. Eksperci podkreślają, że picie herbaty powinno być elementem szerszego, zdrowego stylu życia, obejmującego także zbilansowaną dietę, aktywność fizyczną i unikanie używek.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.