Młodzi wyjdą na ulice? Prawie połowa Polaków wieszczy bunt
Wyniki badania przeprowadzonego 27–28 października na reprezentatywnej grupie 800 dorosłych Polaków, pokazują wyraźną różnicę opinii w zależności od wieku respondentów. Wśród najmłodszych dorosłych – do 24. roku życia – możliwość wybuchu protestów młodego pokolenia dostrzega 58,2 proc. badanych.
Najwyższy odsetek wskazujących na ryzyko protestu odnotowano wśród osób w wieku 25–34 lata – aż 65,7 proc.
Mieszkania i praca źródłami frustracji
Dr Błażej Choroś, politolog z Uniwersytetu Opolskiego, wyjaśnia dla "DGP", dlaczego to właśnie osoby wchodzące w dorosłość najostrzej odczuwają napięcie społeczne. Jego zdaniem na początku samodzielnego życia nakłada się kilka czynników jednocześnie: trudności z zakupem mieszkania, wejście na rynek pracy oraz poziom zarobków.
– Kto zaczyna pierwszą pracę i myśli o kupnie mieszkania, widzi, że jest to bardzo trudne. Ceny najmu także są wysokie, szczególnie w dużych miastach. Dochód, który zostaje, nie daje więc pełnego komfortu – tłumaczył ekspert na łamach gazety.
W grupie wiekowej 35–49 lat odsetek respondentów widzących powody do protestów spada do 47,2 proc., choć 42,9 proc. jest zdania przeciwnego.
Natomiast wśród osób powyżej 50. roku życia proporcje wyraźnie się odwracają: zaledwie 35,9 proc. uważa, że sytuacja młodych może prowadzić do masowego buntu, podczas gdy ponad połowa – 50,3 proc. – odpowiada "raczej nie" lub "zdecydowanie nie".
Pomimo odnotowanego niezadowolenia dr Choroś ostrzega przed pochopnymi wnioskami. Jego zdaniem wyniki sondażu nie wskazują na zbliżający się wybuch społeczny.
– Nie widać tu bardzo silnego potencjału protestu. Widzimy pewne niezadowolenie i frustrację w wielu punktach, ale żeby ocenić, czy ta tendencja rośnie, potrzebowalibyśmy danych porównawczych z wcześniejszych badań – podkreślił politolog.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.