„Każdy ma swoje Everesty”. 48 lat temu Wanda Rutkiewicz zdobyła najwyższą górę świata

16 października 1978 roku to data, która na zawsze zapisała się w historii Polski i światowego alpinizmu. Tego dnia Wanda Rutkiewicz, urodzona na litewskich Kresach II RP, jako trzecia kobieta na świecie, pierwsza Europejka i pierwsza Polka, zdobyła najwyższy szczyt Ziemi – Mount Everest (8849 m). W tym samym czasie w Rzymie kardynał Karol Wojtyła został wybrany na papieża, przyjmując imię Jan Paweł II. Rutkiewicz dowiedziała się o tym po zejściu do bazy.
Symboliczny charakter tego dnia podkreślił sam papież, mówiąc podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski: Dobry Bóg tak chciał, że tego samego dnia weszliśmy tak wysoko.
Początek „Karawany marzeń”
Dla Wandy Rutkiewicz zdobycie Everestu było początkiem wielkiego projektu – „Karawany marzeń”, czyli planu wejścia na wszystkie 14 ośmiotysięczników świata. Niestety, realizację tego ambitnego celu przerwała tragedia na Kanczendzondze w maju 1992 roku, gdzie Rutkiewicz była po raz ostatni widziana przez Meksykanina Carlosa Carsolio.
Rutkiewicz relacjonowała swoje wejście na Everest do Polskiego Związku Alpinizmu, podkreślając wyjątkowe okoliczności sukcesu:
16 października o godzinie 14.00 stanęłam na Evereście. Szczyt osiągnęłam po 6,5-godzinnej wspinaczce z obozu IV na Przełęczy Południowej (7985 m). Razem ze mną wierzchołek zdobyli dwaj Niemcy, Szwajcar i trzej Szerpowie. Szczęście dopisało wyprawie, która odniosła niebywały sukces. Po tamujących działalność górską opadach śniegu i wichurach, nastąpił nieoczekiwanie kilkudniowy okres pięknej pogody i to w momencie, gdy wyprawa zwątpiła w sukces i myślała o odwrocie. Cieszę się, że udało mi się zanieść, oprócz biało-czerwonego, także proporczyk Związku na najwyższy szczyt Ziemi. Zostawiłam tam mały kamyk ze Skałek Rzędkowickich, gdzie stawiają pierwsze kroki i trenują taternicy – mówiła.
Rutkiewicz wielokrotnie podkreślała, jak ważne było dla niej to, że jako pierwsza osoba z Polski stanęła na Evereście.
Najbardziej sobie cenię to, że byłam pierwszą osobą z Polski, która stanęła na szczycie tej góry. I ten fakt ma dla mnie o wiele większe znaczenie niż to, co tak bardzo akcentowała prasa, że jestem pierwszą Europejką… Istotę tego wejścia postrzegam inaczej. Oto szara osoba, nieznana specjalnie poza środowiskiem alpinistów, nagle, prawie z dnia na dzień, może osiągnąć ten symbol najwyższych trudności, największy cel w życiu. Być może więc wielu ludziom pozwoliłam identyfikować się z tym, w takim sensie, że dla nich też to staje się możliwe. Każdy ma swoje Everesty w życiu – mówiła w jednym z wywiadów.
Złota dekada polskiego himalaizmu
Sukces Rutkiewicz stał się początkiem złotej dekady polskiego himalaizmu.
To było wielkie wydarzenie, bo dokonała tego jako trzecia kobieta i pierwsza Europejka. Wiedza o zdobywaniu ośmiotysięczników była wówczas zupełnie inna niż dziś. Można powiedzieć, że Wandzia podniosła poprzeczkę, bo udało się jej to tego samego dniu, w którym kardynał Wojtyła został papieżem. Kibicowaliśmy jej, reprezentowała Polskę, choć uczestniczyła w wyprawie międzynarodowej. My, mężczyźni-himalaiści, nie patrzyliśmy na to z zazdrością. Nie traktowaliśmy Wandy jako konkurencji, tylko cieszyliśmy się z sukcesu. Poza tym mieliśmy wtedy inny cel - zimowy Everest, do którego trwały przygotowania od 1977 roku. Można uznać, że od sukcesu Wandy, choć wcześniej mieliśmy osiągnięcia w światowym himalaizmie, zaczęła się złota dekada Polaków w najwyższych górach - wspomina Krzysztof Wielicki, piąty zdobywca Korony Himalajów i Karakorum.
Droga na szczyt
Zanim Rutkiewicz zdobyła Everest, już wcześniej zapisała się na kartach światowego alpinizmu. W 1968 roku wraz z Haliną Krueger-Syrokomską przeszła wschodni filar Trollryggenu w Norwegii (pierwsze kobiece, siódme w historii przejście tej drogi). W 1975 roku uczestniczyła w wejściu na Gaszerbrum III (7946 m) – najwyższy wówczas dziewiczy siedmiotysięcznik. W 1978 roku, tuż przed Ewerestem, zdobyła zimą północną ścianę Matterhornu w zespole kobiecym.
Rutkiewicz była wszechstronną sportsmenką – uprawiała skok wzwyż, rzut oszczepem, pchnięcie kulą, a także siatkówkę. Jako zawodniczka Gwardii Wrocław została powołana do szerokiej kadry olimpijskiej na igrzyska w Tokio w 1964 roku.
Ojciec od najwcześniejszych lat wpajał nam zamiłowanie do sportu na drodze uczciwości, pilności, pracowitości. Na pewno ukształtowały ją także trudne powojenne lata, które zrodziły marzenia i chęć odkrywania różnych pasji. Wanda chciała być we wszystkim najlepsza – mówiła jej siostra Janina Fies w 30. rocznicę śmierci.
Spośród 14 ośmiotysięczników Wanda Rutkiewicz zdobyła osiem, w tym najtrudniejszy technicznie K2 (jako pierwsza kobieta na świecie), Nanga Parbat, Sziszapangmę, Gaszerbrum II, Gaszerbrum I, Czo Oju i Annapurnę.
Niestety, jej „Karawana marzeń” zakończyła się tragicznie. Zaginęła w maju 1992 roku podczas ataku szczytowego na Kanczendzongę. Jej ciała nigdy nie odnaleziono.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.