Afera z udziałem Kołodziejczaka. Czarne chmury nad politykiem, możliwa kolejna kara
W końcówce zeszłego tygodnia, po tym, jak Kanał Zero ujawnił oskarżenia wobec Michała Kołodziejczaka ze strony jego współpracownic, został on zawieszony przez klub Koalicji Obywatelskiej. Byłe współpracownice oskarżają posła o stosowanie przemocy, poniżanie i nakłanianie do zażywania narkotyków.
– Prezydium klubu w piątek wieczorem go zawiesiło i zapewne w tym tygodniu będą wnioski o dalsze kroki, bo ta historia się rozwija – słyszymy od polityka KO. Tyle że kolejny krok oznacza już po prostu wniosek o wyrzucenie z klubu. Sankcje dotyczą tylko działalności klubowej, ponieważ Kołodziejczak nie jest członkiem partii.
– Jest postępowanie prokuratury, zawiesiliśmy go i na razie przyglądamy się sprawie. Jedyne, co można teraz zrobić, to usunąć go z klubu, nie ma już możliwych innych sankcji – dopowiada nasz rozmówca. Prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające w tej sprawie. Jak słyszymy, sam Kołodziejczak nie ułatwia sytuacji, bo piątkowe próby skontaktowania się z nim w celu uzyskania wyjaśnień miały zakończyć się niepowodzeniem.
DLA CIEBIE
25 lat na straży bezpieczeństwa. ORLEN dziękuje strażakom za ich codzienną misję
DLA CIEBIE
– Dla mnie ta sprawa jest priorytetowa. Żyjemy w państwie prawa, w państwie, gdzie odpowiednie urzędy, instytucje o tym prawie mówią, a nie media czy ludzie, którzy chcieliby zrobić lincz na podstawie jakichś informacji, które gdzieś się ukazały – dodał. Poseł nie chciał ujawnić szczegółów złożonego doniesienia, tłumacząc, że chce, by w pierwszym rzędzie zajęły się nim uprawnione do tego instytucje, nie media. Dodał, że nigdy nie spodziewał się "takich pomówień". – Ja sprawę bardzo przeżywam, bo mnie bardzo uderzyła, bardzo mnie dotknęła, mimo mojej dużej odporności psychicznej bardzo mocno to wszystko przeżywam – zaznaczył.
Ale do tych tłumaczeń koledzy z klubu podchodzą sceptycznie.
– Skłaniamy się ku temu, że to, co jest na tych nagraniach, to jest prawda. Nawet jak one są jakoś podcięte czy podkręcone, to przecież on nikomu i nigdzie nie powiedział, że to jest nieprawda. Rzadko kiedy się zdarza, żeby kobieta doświadczająca przemocy, w tym przemocy seksualnej, decydowała się na takie kroki. To musiałoby być w stu procentach zmanipulowane. Dlatego myślę, że trzeba się go pozbyć na stałe, choć nie wiem, jaka będzie decyzja klubu – mówi nam poseł KO.
Choć nie wszyscy są przekonani, że taki będzie teraz finał. - Nie płakałbym po tym pośle, ale trzeba poczekać i zobaczyć co z tego wyjdzie, jak się będzie tłumaczył - słyszymy od innego polityka KO.
Ruch prokuratury ws. Kołodziejczaka
W poniedziałek rano Prokuratura Okręgowa w Warszawie przekazała w komunikacie, że wszczęła czynności sprawdzające w tej sprawie.
"W związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi zachowań posła Michała Kołodziejczaka, w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zarejestrowano dziś z urzędu materiały i wszczęto czynności sprawdzające w zakresie zmuszania do określonego zachowania i udzielania środków odurzających" – przekazano w poniedziałkowym komunikacie Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Od momentu ujawnienia sprawy wywołała ona polityczną burzę. W piątek wieczorem szef klubu KO Zbigniew Konwiński przekazał w komunikacie na platformie X, że "Michał Kołodziejczak ze skutkiem natychmiastowym został zawieszony w prawach członka Klubu KO. Oczekujemy weryfikacji doniesień medialnych przez właściwe służby".
Sam zainteresowany unikał kontaktu z mediami w celu pełnego odniesienia się do stawianych zarzutów. Swoje stanowisko przedstawił przy okazji składania zawiadomienia do ABW.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.