Iran kpi z Trumpa po wyborczej porażce. „To Pinokio”

Wyniki wyborów w USA wywołały zadowolenie w Teheranie. Demokraci zdobyli kontrolę zarówno nad Izbą Reprezentantów, jak i Senatem, zadając poważny cios Donaldowi Trumpowi i jego partii. Była to wyjątkowo trudna noc dla Białego Domu i republikanów. Sam Trump, w miarę napływania wyników, przyznał, że wojna z Iranem była jednym z czynników, które wpłynęły na słaby rezultat jego ugrupowania.
Irańskie władze szybko wykorzystały wyborczą porażkę amerykańskiego prezydenta do politycznych komentarzy. Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf napisał na platformie X:
„Niezależnie od tego, czy kierowało nimi sumienie, czy troska o koszty życia, Amerykanie powiedzieli wojnie 'nie'. Popieramy ten przekaz”.
W podobnym tonie wypowiadały się irańskie media. Agencja informacyjna Tasnim, powiązana z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej, napisała już w nagłówku: „Wojna z Iranem jednym z głównych czynników porażki republikanów w wyborach połówkowych”.
Teheran przedstawia zatem wynik głosowania jako wyraz sprzeciwu amerykańskich wyborców wobec konfliktu. Nie jest to jednak jedyna interpretacja wyborczej porażki republikanów. W kampanii istotną rolę odgrywały również rosnące koszty życia i niezadowolenie z polityki administracji Trumpa.
Trump obwinia kandydatów i wojnę. Modżtaba Chamenei ostrzega
Donald Trump próbował zdystansować się od wyborczego rezultatu, stwierdzając, że republikanie wygraliby, gdyby jego nazwisko znalazło się na karcie do głosowania. W serii wywiadów udzielonych po ogłoszeniu wyników wskazywał na słabych kandydatów własnej partii oraz wojnę z Iranem jako czynniki odpowiedzialne za porażkę. Wynik głosowania może oznaczać poważne konsekwencje dla dalszej realizacji programu politycznego prezydenta i jego ruchu MAGA. W rozmowie z „The New York Times” zadeklarował jednak, że zaakceptuje wyniki wyborów.
Ważniejsze pytanie dotyczy jednak dalszego przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Nie wiadomo, czy amerykański prezydent zdecyduje się na wznowienie zakrojonych na szeroką skalę ataków na Iran. Wcześniej ujawniono, że Stany Zjednoczone przeprowadzały tajne uderzenia na irańskie cele w okresie poprzedzającym wybory połówkowe.
Na możliwość dalszej eskalacji wskazują wypowiedzi najwyższego przywódcy Iranu, Modżtaby Chameneiego. W środę ostrzegł on, że zmiana układu sił politycznych w Waszyngtonie nie wpłynie na stosunek Teheranu do Stanów Zjednoczonych.
Wrogość Waszyngtonu wobec Teheranu nie zmieni się ani w wyniku zmian układu sił politycznych w USA, ani pod wpływem jakichkolwiek ustępstw wobec Stanów Zjednoczonych. Ci, którzy sądzą inaczej, „są w poważnym błędzie” – powiedział Chamenei.
Ostrzegł również, że odpowiedź Iranu na ewentualne wznowienie amerykańskiej agresji będzie miała znacznie większą skalę. Wskazał przy tym na niszczenie przez Teheran amerykańskich baz w regionie oraz kontrolę nad cieśniną Ormuz jako elementy działań wymierzonych w dominację USA.
Stany Zjednoczone uważają, że kres ich hegemonii jest odległą perspektywą. My sądzimy, że jest bliski – oświadczył Chamenei.
Doradca dowódcy IRGC: Jesteśmy świadkami narodzin „Trzeciej Rewolucji”
Jeszcze ostrzejsze komentarze przedstawił Hamid Reza Moqaddamfar, doradca dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). W jego ocenie wyniki wyborów są politycznym dowodem porażki Donalda Trumpa w konfrontacji z Iranem. Moqaddamfar podkreślał, że z perspektywy Teheranu zmiana układu sił między amerykańskimi partiami nie ma większego znaczenia.
Między słoniami, czyli Republikanami, a osłami, czyli Demokratami, nie ma w istocie żadnej różnicy - stwierdził.
Jednocześnie określił porażkę ugrupowania Trumpa jako konsekwencję amerykańskiej klęski w konfrontacji z Iranem. Wybory nazwał „wielkim referendum w Stanach Zjednoczonych dotyczącym wyniku wojny i stosunku Amerykanów do konfliktu z Iranem”.
Zdaniem irańskiego doradcy obecne wydarzenia oznaczają początek kolejnego etapu konfliktu.
Dziś jesteśmy świadkami narodzin „Trzeciej Rewolucji”, a proces usuwania Amerykanów z regionu znacznie przyspieszył po ich porażce z Iranem – powiedział.
Zapowiedział także nadejście „Czwartej Rewolucji”, którą utożsamił z upadkiem amerykańskiego imperium na świecie. Amerykanie doświadczyli już swojego „momentu Ormuz” i tego procesu nie da się odwrócić - stwierdził.
Iran grozi USA i państwom Zatoki Perskiej
Szczególnie niepokojące są wypowiedzi Moqaddamfara dotyczące przyszłej strategii militarnej Iranu. Doradca dowódcy IRGC podkreślił, że Teheran nie zamierza ograniczać się do działań defensywnych ani stosować dotychczasowych zasad proporcjonalnego odwetu.
Według niego Iran zmienił już sposób reagowania na ataki i w przypadku kolejnej konfrontacji nie będzie kierował się zasadą wzajemności.
Iran już jakiś czas temu odszedł od zasady „wzajemności” i „proporcjonalności” w odpowiadaniu na ataki. Będziemy udzielać odpowiedzi wykraczających poza wyobrażenia przeciwnika i wszelkie ograniczenia geograficzne – ostrzegł.
Szczególne ostrzeżenie skierował do państw Zatoki Perskiej, w tym Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Bahrajnu. Chodzi o kraje, które mogłyby udostępnić swoje terytorium amerykańskim siłom do przeprowadzania operacji przeciwko Iranowi.
Moqaddamfar zapowiedział, że w takim przypadku Teheran nie ograniczy się do zaatakowania wykorzystywanych przez Amerykanów baz wojskowych. Tym razem nie ograniczymy się do uderzenia w same bazy. Działania Iranu pójdą dalej, a przeciwnik otrzyma znacznie dotkliwszą nauczkę – zagroził.
Zapowiedział również nieprzewidywalną odpowiedź w przypadku zamachów na irańskich urzędników lub dowódców wojskowych.
Cieśnina Ormuz w centrum konfliktu. Iran kpi z Trumpa: To Pinokio
W wystąpieniu Moqaddamfara ważne miejsce zajęła sytuacja militarna w Zatoce Perskiej i cieśninie Ormuz, jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie.
Irański przedstawiciel stwierdził, że amerykańskie okręty wojenne zostały zmuszone do oddalenia się z regionu na dystans 400–500 kilometrów z obawy przed irańskimi pociskami przeciwokrętowymi. Przedstawił to jako dowód utraty przez Stany Zjednoczone dominacji militarnej w regionie.
Być może po raz pierwszy w historii żadna flota wojskowa spoza regionu nie ma odwagi wpłynąć do Zatoki Perskiej - stwierdził.
Moqaddamfar zakwestionował również amerykańskie komunikaty dotyczące sytuacji w cieśninie Ormuz. Wezwał media do samodzielnego sprawdzenia rzeczywistego stanu bezpieczeństwa żeglugi. Przy tej okazji nazwał Donalda Trumpa „Pinokiem”, zarzucając mu rozpowszechnianie kłamstw.
Irański doradca przedstawił także własne dane dotyczące strat amerykańskiego lotnictwa. Stwierdził, że Iran zestrzelił już 56 amerykańskich dronów i zniszczył ponad 42 zaawansowane samoloty, w tym maszyny F-35 oraz tankowce powietrzne.
Według Moqaddamfara straty świadczą o słabości amerykańskiego systemu bezpieczeństwa i skuteczności irańskich sił zbrojnych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.