Spór o Trybunał Konstytucyjny. Kiedy dojdzie do przesilenia?

Spór o Trybunał wchodzi w fazę, w której każdy ruch kreuje nowe, do niedawna niewyobrażalne scenariusze. Dziennikarze Wirtualnej Polski Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki omawiają stan gry.
Kluczowa jest sprawa Macieja Berka: Sejm wybrał go na sędziego TK, ale prezydent domaga się przedstawienia dokumentów potwierdzających wymagany staż radcowski. Berek i koalicja odpowiadają, że prezydent nie ma prawnych podstaw do takiej weryfikacji.
Od kilkunastu dni słychać o siłowym rozstrzygnięciu w TK, ale po pierwsze, każda strona rozumie to inaczej, a po drugie, tak rozumiany scenariusz nie zacznie się, zdaniem autorów, zanim Maciej Berek nie złoży ślubowania. A koalicyjne przesłuchy wskazują, że sędzia może czekać na zaproszenie z Pałacu Prezydenckiego na ślubowanie, aż upłynie miesiąc od zakończenia kadencji Justyna Piskorskiego, na którego miejsce został wybrany. Jeśli zaproszenia nie będzie, będzie ślubował w innej formie.
A to oznacza, że ślubowania możemy się spodziewać raczej w przyszłym tygodniu niż w tym.
Dopiero wtedy można oczekiwać w TK jakiejś formy przesilenia, bowiem obecność Berka w TK da sędziom z "nowego" nadania większość w 15-osobowym trybunale. Pytanie jednak, na ile skutecznego, ponieważ prawo do zwołania Zgromadzenia Ogólnego sędziów TK czy uruchomienia postępowania dyscyplinarnego ma tylko prezes TK. A to jego chcą się pozbyć sędziowie wskazani przez obecną koalicję. A to sytuacja kompletnie nieopisana w ustawie o Trybunale.
Po zaprzysiężeniu Berka nowa większość liczyć będzie ośmiu sędziów, a kolejny, dziewiąty, zostanie wybrany dopiero w styczniu.
Tłem sporu jest budżet TK na 2027 r. (ponad 78 mln zł). Święczkowski twierdzi, że nie udało się zebrać kworum Zgromadzenia Ogólnego, a rząd nie ujął wydatków Trybunału w projekcie budżetu państwa. Teraz projekt jest w Sejmie.
Gdzieś w tle trwają dyskusje o resecie, ale mimo różnych propozycji na razie nie jest to wariant brany na poważnie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.