Marek Magierowski: Donaldowi Trumpowi pozostaje pole polityki zagranicznej
Magierowski: co zrobi Trump, gdy w Kongresie będzie większość demokratyczna
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA
Partia Republikańska straciła większość w obu izbach Kongresu po wtorkowych wyborach połówkowych (midterms) w Stanach Zjednoczonych na rzecz demokratów. Były ambasador Polski w USA Marek Magierowski zapytany w "Faktach po Faktach" w TVN24 o to, jaki ta sytuacja będzie miała wpływ na Polskę, przyznał, że prezydent USA Donald Trump nie będzie miał zbyt wiele do powiedzenia, jeśli chodzi o politykę wewnętrzną.
Analityk do spraw geopolityki podkreślił, że może dojść do "dwustronnego paraliżu". - Natomiast pozostaje mu pole polityki zagranicznej, w którym będzie miał trochę większy margines i teraz pytanie brzmi, jak to wykorzysta? - zaznaczył Magierowski.
- Czy rzeczywiście straci zainteresowanie, przyzna się do porażki i uzna, że nie ma sensu większych inicjatyw rozkręcać? Ale może być odwrotnie, czyli machnie ręką na to, co się dzieje w kraju i skupi się na sprawach zagranicznych - powiedział.
Trump zapowiada współpracę z demokratami
Trump stwierdził we wtorek wieczorem, że będzie współpracować z demokratami i liczy na to, że uda się mu z nimi porozumieć. - Budowano bardzo mroczne scenariusze, ale okazało się, że Donald Trump w bardzo otwarty sposób powiedział, że uznaje wyniki tych wyborów - zwrócił uwagę Magierowski.
“I don’t want to be just sitting there for two years vetoing everything.”
— POLITICO (@politico) November 4, 2026
President Donald Trump picked up a call from @DashaBurns on POLITICO Elections Live and talked to us about the blue wave and how he’s willing to work with incoming congressional Democrats.
Watch live… pic.twitter.com/5tEhxpdQvA
Były ambasador zwrócił uwagę na wywiad, którego udzielił portalowi Politico. - Miałem wrażenie, że (Trump) był gnuśny, rozczarowany, sfrustrowany, ale nie wściekły - ocenił.
Magierowski o reakcji Trumpa na porażkę w wyborach połówkowych
Źródło: TVN24
Marek Magierowski przyznał, że w trakcie wyborów połówkowych pojawiło się kilku demokratycznych polityków, którzy mogą być poważnymi kandydatami na prezydenta USA. - Pojawiło się kilku kandydatów elokwentnych, charyzmatycznych. Wielu z nich rzeczywiście wystartuje co najmniej w prawyborach - potwierdził.
Były ambasador zwrócił uwagę na 37-letniego Jamesa Talarico, który wygrał wybory do Senatu w Teksasie, czyli stanie, w którym przez wiele lat wygrywali republikanie. Wskazał także na senatora Jona Ossoffa, który uzyskał reelekcję ze stanu Georgia. - Niezwykle sprawny retorycznie - ocenił.
- Jest paru kandydatów, niezależnie od ich poglądów, ideologii i różnych postulatów, które mnie osobiście jako konserwatyście mogą się nie podobać, ale przyznaję, że są bardzo sprawni narracyjnie. Znakomicie czują kontakt z wyborcami, czego na ostatnim etapie zabrakło Donaldowi Trumpowi i jego najbliższym współpracownikom - dodał.
Trzy powody porażki republikanów
Zapytany o przyczyny wyborczej porażki republikanów, Magierowski wskazał na drożyznę w USA, wysokie ceny paliw i produktów żywnościowych i wojnę w Iranie. Zwrócił uwagę, że tematy dotyczące spraw zagranicznych nigdy nie były podstawowym tematem kampanii w USA.
Wiceprezydent USA J.D. Vance ocenił w środę, że republikanie przegrali w wyborach do Kongresu z powodu wojny z Iranem. Przyznał, że wielu wyborców, którzy w 2024 roku oddali głos na niego i prezydenta Donalda Trumpa, tym razem poparło demokratów.
- Według kilku sondaży przeprowadzonych tuż przed wyborami aż 70 procent Amerykanów oceniało negatywnie zaangażowanie w wojnie w Zatoce Perskiej przeciwko Iranowi i na pewno był to olbrzymi balas dla Partii Republikańskiej - przyznał były ambasador.
Magierowski zwrócił uwagę na "zdumiewający poziom arogancji i braku empatii ze strony polityków republikańskich". - Nie tylko ze strony samego prezydenta i wiceprezydenta, ale też poszczególnych kandydatów w wyborach do Izby Reprezentantów czy do Senatu - dodał.
Magierowski: będzie postępował trend odcinania się od polityki Trumpa
Zapytany, czy porażka republikanów może oznaczać szerszy trend w polityce, wskazał na porażkę Viktora Orbana na Węgrzech i Flavio Bolsonaro w Brazylii. - Pojawiły się komentarze nie do końca pozbawione racji, że następuje odwrót od populizmu prawicowego, ale bardzo trudno jest porównywać scenę polityczną w USA do tego, co się dzieje w Brazylii, na Węgrzech czy w Polsce - zastrzegł.
- Natomiast Trumpizm, mam wrażenie, że jest to początek pewnego uwiądu, także dlatego, że system partyjny w Stanach Zjednoczonych jest bardzo specyficzny. Zaczną się teraz rozliczenia i analizy skąd ta porażka - powiedział.
Zwrócił uwagę, że "już w trakcie kampanii kilkunastu kandydatów Partii Republikańskiej zaczęło się odcinać, dystansować od polityki prowadzonej przez Biały Dom". - Myślę, że ten trend będzie narastał i nawet nie chodzi o to, że politycy republikańscy, którzy dostali się do Izby Reprezentantów czy do Senatu, będą otwarcie krytykować prezydenta Trumpa. Myślę, że niewielu się na to zdecyduje, ale nie będą już tak skłonni, żeby bronić jego polityki - dodał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.