Izraelska armia bezwzględnie uderza. Nie żyje 4-latek
Jak podaje Reuters, niedzielne uderzenia z powietrza skierowane były w obiekty położone w centralnej części Strefy Gazy. Pierwszy z ataków zniszczył budynek w miejscowości Zawaida. Według mieszkańców nalot nastąpił po wcześniejszym ostrzeżeniu wydanym przez izraelską armię, w którym nakazano właścicielom nieruchomości opuszczenie terenu.
Rozrzucone na dziesiątki metrów odłamki i latające szczątki konstrukcji raniły co najmniej sześć osób. Wśród nich znalazł się czteroletni chłopiec, który z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala, gdzie niedługo potem zmarł. Drugi z niedzielnych ataków skierowany był w pobliski obóz dla uchodźców Nuseirat. Przedstawiciele izraelskich sił zbrojnych poinformowali, że badają okoliczności obu zdarzeń.
- Nie ma żadnego zawieszenia broni, nie ma nic. Chcemy rozwiązań, chcemy po prostu żyć w pokoju - przekazał agencji palestyński przesiedleniec, który schronił się w sąsiedztwie zrównanego z ziemią budynku.
Ultimatum Netanjahu i odpowiedź Hamasu
Do kolejnych ataków dochodzi w cieniu ostrzeżenia płynącego ze strony władz w Tel Awiwie. Izraelskie wojsko odnotowało w ostatnich dniach przypadki wypuszczania ze Strefy Gazy dronów, balonów zapalających oraz latawców w kierunku terytorium Izraela.
Po niedzielnej ocenie sytuacji biuro premiera Binjamina Netanjahu wydało oficjalne oświadczenie, ostrzegając Hamas, że jeśli te działania nie zostaną natychmiast wstrzymane, Izrael nasili bombardowania i wyda rozkazy ewakuacji cywilów z kolejnych obszarów.
Do gróźb tych odniósł się na platformie X wysoki rangą przedstawiciel Hamasu, Basem Naim. Zbagatelizował on stanowisko Izraela, pisząc, że palestyńskie dzieci wypuszczają latawce jedynie "w poszukiwaniu odrobiny beztroskiego dzieciństwa pośród ruin".
Jednocześnie strona izraelska poinformowała, że w sobotę wieczorem w miejscowości Deir Al-Balah zginął wysoki rangą dowódca Hamasu, Sharif Al-Hasnat, który zdaniem Izraela odpowiadał za odbudowę podziemnej infrastruktury tuneli.
Ponad 1280 ofiar mimo zawieszenia broni
Choć ogłoszone w październiku ubiegłego roku i wspierane przez USA zawieszenie broni miało zatrzymać na skalę masową walki w enklawie, w praktyce nie powstrzymało ono ciągłych ataków lotniczych. Izrael argumentuje je koniecznością udaremniania akcji bojowników, z kolei Hamas oskarża Tel Awiw o permanentne łamanie ustaleń i torpedowanie planu pokojowego prezydenta USA Donalda Trumpa, który zakłada wycofanie sił izraelskich i rozbrojenie palestyńskich ugrupowań.
Z danych palestyńskich służb medycznych wynika, że od momentu wejścia w życie ubiegłorocznego rozejmu w Strefie Gazy zginęło już ponad 1280 Palestyńczyków. W tym samym okresie po stronie izraelskiej śmierć poniosło czterech żołnierzy.
Gorąco na Zachodnim Brzegu. Zamach przy trasie i śmierć 14-latka
Trudna sytuacja utrzymuje się również na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu Jordanu. W pobliżu Jerycha, na głównej autostradzie, doszło do ataku na obywatela Izraela. Nagrania z kamer monitoringu opublikowane przez wojsko pokazują mężczyznę oczekującego przy pojeździe, który nagle zaatakował nożem podchodzącego do samochodu Izraelczyka, po czym uciekł pieszo. Służby podejrzewają o ten zamach Palestyńczyka i prowadzą obławę.
Z kolei w obozie dla uchodźców Askar w pobliżu Nablusu doszło do tragicznego w skutkach nalotu izraelskich sił bezpieczeństwa. Służby medyczne poinformowały, że zastrzelony został tam 14-letni palestyński chłopiec. Armia Izraela oświadczyła, że wszczęła wewnętrzne dochodzenie w sprawie śmierci nastolatka.
Na Zachodnim Brzegu, gdzie zamieszkuje około 3 milionów Palestyńczyków oraz pół miliona izraelskich osadników, od miesięcy narasta fala przemocy oraz sporów o przejmowanie ziemi. Większość społeczności międzynarodowej oraz agenda ONZ uznają izraelskie osiedla na tych terenach za nielegalne w świetle prawa międzynarodowego, czemu Izrael sprzeciwia się, powołując się na argumenty historyczne i biblijne.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.