The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 18, 2026

Strach przed mobilizacją wraca. Tak Kreml planuje powstrzymać uciekinierów

Translate
  • Z dokumentów, do których dotarł Bloomberg, wynika, że część urzędników obawia się, iż redukcje etatów w rosyjskich regionach mogą skończyć się wysłaniem zwolnionych na front.
  • Według przedstawicieli władz europejskich nie ma obecnie sygnałów, by Kreml planował taki scenariusz.
  • Bloomberg opisuje napływ doniesień o rosnącej liczbie Rosjan przekraczających granice m.in. z Gruzją i Armenią jeszcze przed zakończeniem wyborów.
  • W sierpniu Moskwa zarzuciła władzom Armenii wygłaszanie "prowokacyjnych" oświadczeń po deklaracji Erywania o gotowości przyjęcia Rosjan uchylających się od służby.

DLA CIEBIE

30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii

Rosja ma przygotowywać się do powołania do armii dodatkowych 300 tys. rekrutów przed końcem roku. Według opisu Bloomberga tym razem mobilizacja może przebiegać inaczej niż we wrześniu 2022 r. i nie musi zostać ogłoszona wprost.

Bloomberg o "cichej" mobilizacji i planach Kremla

Bloomberg zwrócił uwagę, że mobilizacja z 2022 r. wywołała w Rosji wyraźny niepokój społeczny i skłoniła dziesiątki tysięcy osób do wyjazdu z kraju. Teraz, jak opisuje agencja, Kreml miał stworzyć cyfrową infrastrukturę, która pozwala wzywać ludzi do wojska oraz jednocześnie ograniczać możliwości opuszczenia Rosji.

Agencja oceniła, że problemem dla władz jest konieczność stałego uzupełniania strat. Rosja ponosi duże straty, a jednocześnie osiąga niewielkie postępy na polu walki w Ukrainie, gdzie – według słów Władimira Putina – rozmieszczono ok. 700 tys. żołnierzy. Kreml ma potrzebować co roku ok. 400 tys. nowych ludzi, a w piątym roku wojny widać, że zasób ochotników zaczyna się kurczyć.

Jednolity Rejestr Wojskowy i cyfrowe wezwania do wojska

Jednolity Rejestr Wojskowy automatycznie łączy się m.in. z urzędami skarbowymi, bazami danych policji, dokumentacją medyczną, rejestrami nieruchomości oraz systemami kontroli granicznej.

Zgodnie ze zaktualizowanymi przepisami elektroniczne wezwanie uznaje się za doręczone po siedmiu dniach od umieszczenia go na portalu internetowym, niezależnie od tego, czy adresat je otworzył. Po publikacji zawiadomienia na przejściach granicznych automatycznie ma uruchamiać się zakaz wyjazdu z Rosji.

Sankcje za brak stawiennictwa i blokada usług publicznych

Jeśli osoba wezwana nie stawi się w komisji uzupełnień w ciągu 20 dni, system może automatycznie nałożyć sankcje ograniczające dostęp do usług publicznych. Według agencji mają one obejmować m.in.:

  • blokadę rejestracji pojazdów,
  • utrudnienia w transakcjach na rynku nieruchomości,
  • brak możliwości zaciągania kredytów,
  • ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej.

Obawy w Rosji nie dotyczą wyłącznie potencjalnych poborowych. Część personelu Kremla i centrów rekrutacyjnych ma szukać sposobów na zabezpieczenie majątku za granicą, m.in. przez otwieranie kont poza Rosją.

Redukcje etatów w regionach i ruch na granicach

Z dokumentów cytowanych przez Bloomberga wynika, że niektórzy urzędnicy wiążą ryzyko mobilizacji także z cięciami budżetowymi zarządzonymi na początku roku. W rosyjskich regionach miały one prowadzić do redukcji zatrudnienia sięgających nawet 15 proc., co – jak obawia się część rozmówców agencji – mogłoby zwiększyć presję na wysyłanie zwolnionych pracowników na front.

Jednocześnie przedstawiciele władz europejskich nie widzą obecnie przesłanek, by Kreml miał taki plan. Mimo tego pogłoski o mobilizacji ponownie wzbudzają niepokój, a w doniesieniach pojawiają się sygnały o rosnącej liczbie Rosjan przekraczających granice z sąsiadami, m.in. Gruzją i Armenią, jeszcze przed zakończeniem wyborów.

Wątek Armenii wrócił także w kontekście napięć dyplomatycznych. W sierpniu Moskwa oskarżyła Erywań o "prowokacyjne" wypowiedzi po tym, jak władze Armenii zasygnalizowały gotowość przyjęcia Rosjan, którzy chcą uniknąć służby wojskowej.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.