Pełnomocnik pokrzywdzonych w kryptoaferze podejrzany o oszustwa
17 września 2026 roku. Godz. 11.00, sala 3005 Sądu Rejonowego Harju w Tallinie. Trzy tygodnie po ogłoszeniu upadłości BB Trade Estonia OÜ, operatora Zondacrypto, i sześć tygodni przed upływem terminu zgłaszania wierzytelności. Syndyk Margus Lentsius ma do podziału 167 tys. euro. Zobowiązania giełdy: 432 mln euro.
Zgłoszone do tego dnia roszczenia sięgają 20-30 mln euro. Estońska adwokat Kristiina Pralla reprezentuje 17 dużych wierzycieli, kancelaria Magnusson ponad 20 osób, grupa "Zonda Odzyskaj" - 48. Zgromadzenie zostawia na stanowisku wyznaczonego przez sąd syndyka Margusa Lentsiusa i jednogłośnie wybiera trzyosobowy komitet wierzycieli. Wchodzą do niego Damian Przybyłowski z Krajowego Centrum Obsługi Długów, Marek Keiman z estońskiej Kancelarii Magnusson oraz warszawski radca prawny Robert Nogacki, wskazany przez estońską adwokat Kristiinę Prallę.
Tego samego wieczoru Nogacki publikuje na stronie swojej Kancelarii Prawnej Skarbiec strategię na tę upadłość. Pisze, że został członkiem komitetu jako przedstawiciel grupy wierzycieli, których pełnomocnikiem jest jego kancelaria, i że na jego wniosek komitet będzie pracować bez wynagrodzenia. Radzi syndykowi, od czego zacząć: od przejęcia katowickiej spółki Orion Software, która zbudowała i utrzymywała systemy giełdy, od danych z systemu Fireblocks, w którym giełda trzymała klucze do 685 tys. portfeli klientów, i od uznania upadłości w Szwajcarii, żeby sprawdzić kredyt, którego giełdzie udzielił bank z Zugu. "Postępowania tego typu wygrywa się informacją" - pisze.
12 dni później, 29 września, wysyłamy rzecznikowi Prokuratury Krajowej jedno pytanie: czy Robert Nogacki ma zarzuty w prowadzonych przez prokuraturę postępowaniach?
Kim jest człowiek, który od kwietnia wskazuje poszkodowanym przez Zondę kolejne kroki?
Oto nasze ustalenia.
System typu piramida
AdBlast reklamował się jako platforma reklamowa powiązana z amerykańską firmą Alternet. Zarobek klientów zależał głównie od wciągania kolejnych uczestników. W 2021 roku UOKiK uznał, że Alternet i AdBlast stworzyły system typu piramida.
Śledztwo prowadzi wrocławski wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej zajmujący się przestępczością zorganizowaną. Według prokuratury co najmniej 90 tysięcy pokrzywdzonych straciło łącznie co najmniej 32 miliony dolarów.
Pieniądze z platformy, w ocenie śledczych, prano wieloetapowo. Kryptowaluty zamieniano na gotówkę wypłacaną w Bydgoszczy kartami, kodami BLIK i w okienkach bankowych. Pojedyncze transakcje sięgały, według prokuratury, około miliona złotych. Gotówkę wymieniano w kantorach na euro. Potem inwestowano je w nieruchomości albo lokowano w skrytkach depozytowych i w zagranicznych spółkach.
29 kwietnia 2026 roku Prokuratura Krajowa poinformowała o zatrzymaniu przez CBŚP pięciu osób. Śledztwo, jak podkreśla prokuratura, wciąż trwa i ma charakter rozwojowy.
Wątki poboczne są już w sądach. Akty oskarżenia skierowano m.in. przeciwko emerytowanemu funkcjonariuszowi Służby Więziennej, który - w ocenie prokuratury - przenosił grypsy członków grupy, oraz przeciw byłej pracownicy laboratorium kryminalistycznego wrocławskiej policji i jej synowi.
Zarzuty dla Roberta Nogackiego
Odpowiedź rzecznika Prokuratury Krajowej prok. Przemysława Nowaka dostaliśmy 30 września 2026 roku.
"Robert N., którego dotyczy przesłane zapytanie, posiada status podejrzanego w niniejszym śledztwie od września 2021 roku" - pisze rzecznik. Pierwsze czynności z jego udziałem prowadziła jeszcze Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu. W 2022 roku sprawę przejęła Prokuratura Regionalna we Wrocławiu, w kwietniu 2025 roku wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej.
Zarzuty, "analogicznie jak całe postępowanie", dotyczą "udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a nadto doprowadzenia użytkowników platformy AdBlast do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, jak również tzw. prania brudnych pieniędzy pochodzących z tego przestępstwa". Doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem to kodeksowy opis oszustwa.
Pranie pieniędzy, w ocenie prokuratury, obejmuje "transfery finansowe dokonywane przy użyciu walut fiducjarnych, otrzymywanych od pomysłodawców i organizatorów platformy AdBlast". Czyli Nogacki miał przyjmować pieniądze od organizatorów schematu. Za co, w jakiej wysokości i przez jakie rachunki, rzecznik nie precyzuje.
Pytania wysłaliśmy też na służbowy adres Roberta Nogackiego. Nie były publiczne. Nogacki zdecydował jednak o ujawnieniu naszej korespondencji na stronie kancelarii przed publikacją tego materiału, a następnie - jak sam podał - rozesłał ją około 700 osobom, w tym swoim klientom związanym ze sprawą Zondy. Wyjaśnił, że chciał w ten sposób przedstawić odpowiedzi w całości, bez redakcyjnych skrótów. "Pełnomocnictwa nie wypowiedział mi nikt" - napisał.
Nogacki potwierdził, że od września 2021 roku jest w tym śledztwie podejrzanym. Do zarzutów się nie przyznaje. Oświadczył jednak również, że nie czuje się w sprawie AdBlast moralnie niewinny. "Ludzie stracili na tej platformie pieniądze, a ja pracowałem jako prawnik dla ludzi, którzy ją prowadzili. Nie byłem od cudzej krzywdy tak daleko, jak chciałbym dziś być" - napisał na stronie kancelarii.
Potwierdził też, że w sprawie AdBlast spędził pół roku w areszcie, do marca 2022 roku. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zamienił wtedy areszt na 1,9 mln zł poręczenia majątkowego (nadal nie zostało ono uchylone). Mecenas podkreśla, że sam wnioskuje o kolejne zabezpieczenia na swoim majątku na rzecz pokrzywdzonych i co miesiąc zasila zajęte rachunki. Ile takich wniosków złożył i na jaką kwotę, nie ujawnia, powołując się na tajemnicę śledztwa: "Wiele i na bardzo duże kwoty".
"Nie czuję się tu moralnie czysty - i rekompensata dla osób pokrzywdzonych wydaje mi się w tej sytuacji najważniejsza" - wyjaśnił Nogacki.
Po pięciu latach śledztwo wciąż nie zakończyło się aktem oskarżenia.
Od tamtej pory przez pięć lat Nogacki prowadził kancelarię, publikował w prasie porady dla przedsiębiorców, a od kwietnia 2026 roku zbierał pełnomocnictwa od klientów poszkodowanych w sprawie Zondacrypto.
Wiodąca rola
Zarzuty wrocławskie nie były pierwsze. Sześć miesięcy wcześniej, 17 marca 2021 roku, policja na polecenie Prokuratury Okręgowej w Krakowie zatrzymała dwie osoby: radcę prawnego i informatyka. Z ustaleń TVN24 i WP wynika, że radcą tym był Robert Nogacki.
Sprawa dotyczyła grupy, która w latach 2016-2020 pisała na zamówienie prace licencjackie, inżynierskie, magisterskie i doktorskie. Zlecenia przyjmował specjalnie zbudowany system informatyczny, potem trafiały do redaktorów. Prace szły do promotorów jako własne, a rektorzy uczelni na ich podstawie nadawali tytuły. Śledczy zidentyfikowali ponad 11 tys. wpłat od kilku tysięcy zleceniodawców, w sumie około 7 mln zł.
Rolę radcy prawnego w tej sprawie prokuratura nazwała wiodącą. Prawnik, opisany w komunikacie policji jako "specjalizujący się w spółkach offshore działających na terenie rajów podatkowych", miał - w ocenie śledczych - zorganizować schemat wyprowadzania wpłat zleceniodawców na zagraniczny rachunek bankowy i w ten sposób wyprać ponad 7 mln zł. Usłyszał zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i prania pieniędzy. Nie przyznał się.
19 marca 2021 roku sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt z zastrzeżeniem: wyjdzie, jeśli wpłaci 2 mln zł poręczenia majątkowego. 22 marca wpłacił.
Nogacki potwierdza zatrzymanie i zarzut prania pieniędzy. "Do zarzutów się nie przyznałem i kwestionuję ich zasadność. Dotyczą mojej działalności zawodowej, to jest usług kancelarii na rzecz klientów, których prokuratura wiąże z tą sprawą. Poręczenie jest jedynym środkiem zapobiegawczym. Po pięciu latach sprawa pozostaje w śledztwie, bez aktu oskarżenia" - pisze.
We wstępie do tych odpowiedzi, opublikowanych na stronie kancelarii, Nogacki napisał jednak o obu śledztwach: "W obu zarzuca mi się udział w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie pieniędzy".
Kancelaria Skarbiec
Robert Nogacki jest radcą prawnym, założycielem i partnerem zarządzającym Kancelarii Prawnej Skarbiec w Warszawie. Kancelaria, według własnego opisu, działa od 2006 roku. Specjalność: spory z fiskusem, kontrole celno-skarbowe, obrona w sprawach karnych skarbowych, ochrona majątku. W latach 2015-2018 kancelaria czterokrotnie dostała Medal Europejski Business Centre Club, figuruje w rankingach firm doradztwa podatkowego "Dziennika Gazety Prawnej" i "Rzeczpospolitej". Nogacki od lat publikuje w prasie. "Wprost" przedstawiał go jako jednego z najlepszych ekspertów od bezprawia urzędniczego.
Od 2006 roku reprezentuje pokrzywdzonych w sprawie WGI, Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej, jednej z najdłużej ciągnących się spraw karnych polskiego rynku finansowego. Na tym doświadczeniu opiera dziś ofertę dla klientów Zondacrypto.
Na stronie kancelarii obok porad dla poszkodowanych stoi oferta dla przedsiębiorców: założenie spółki w Estonii, w Czechach, w Dubaju, na Cyprze, w Monako i na Malcie, konto w Szwajcarii, Liechtensteinie i Monako, zmiana rezydencji podatkowej, drugi paszport za inwestycję na Saint Lucia, Grenadzie albo Dominice, ekstradycja i list żelazny. W tekstach o Zondzie ten sam Nogacki opisuje wędrówkę giełdy z Polski na Maltę i do Estonii jako schemat: giełda znikała stamtąd, gdzie pojawiał się nadzór.
O zarzutach z Wrocławia i o zatrzymaniu w Krakowie w biogramie nie ma nic.
Komitet w Tallinie
Nogacki nie wskazuje, na jakich warunkach finansowych sam reprezentuje klientów Zondy. Odpowiadając na nasze pytania, zapewnia jedynie, że w obliczu ujawnionych informacji o zarzutach każdy klient będzie miał wybór, czy decyduje się na dalszą reprezentację, czy też zażąda zwrotu wpłaconego wynagrodzenia. "Kto wybierze zwrot, dostanie go bez potrąceń".
Komitet wierzycieli w estońskiej upadłości, do którego został wybrany Nogacki, współdecyduje z syndykiem: opiniuje ugody, sprzedaż majątku i to, czy i na jakich zasadach wydawać wierzycielom odzyskane kryptoaktywa. Trzy osoby mają reprezentować wszystkich wierzycieli. Według samego Nogackiego roszczenia zgłosiło dotąd syndykowi niespełna 2 tys. osób, a zobowiązania giełdy to 432 mln euro.
Jak ujawniliśmy miesiąc temu w tvn24.pl, Kancelaria Magnusson, z której pochodzi drugi członek komitetu, reprezentowała klientkę z Wiednia, na której wniosek sąd w Tallinie ogłosił upadłość giełdy.
Nogacki przekonuje, że informacje o jego sytuacji "były jawne od 2021 roku". Wskazuje komunikat Prokuratury Krajowej z 25 marca 2021 roku o zatrzymaniu w sprawie krakowskiej, publikację "Pulsu Biznesu" o jego areszcie w sprawie AdBlast i podpowiedzi internetowej wyszukiwarki. Żadna z tych publikacji nie podawała jego nazwiska. Nogacki tłumaczy, że bez zgody prokuratora nie wolno było go podać, a wskazano go "zawodem, inicjałem i zdjęciem".
Potwierdził też, że przed wyborem do komitetu nie poinformował o zarzutach syndyka, swojej estońskiej pełnomocniczki ani zgromadzenia wierzycieli. "Nikt mnie o nie nie pytał. Nie uważam tego za błąd" - napisał.
Według Nogackiego estońska ustawa wyklucza z komitetu wierzycieli m.in. osoby skazane za przestępstwo umyślne, ale nie podejrzanych, i nie przewiduje oświadczeń o toczących się postępowaniach. Przed wrześniowym zgromadzeniem wierzycieli złożył na piśmie zgodę na kandydowanie i deklarację niezależności od syndyka i od dłużnika.
Czy syndyk i wierzyciele, którzy głosowali 17 września, wiedzieli o zarzutach członka komitetu? Syndyk Margus Lentsius odpisał nam, że o faktach opisanych w naszych pytaniach nie wiedział i nadal nie wie. Zaznaczył, że to nie syndyk wybiera członków komitetu, i przypomniał o domniemaniu niewinności. "Czy pan Nogacki został uznany za winnego?" - zapytał. Poprosił, by pozwolić mu skupić się na postępowaniu upadłościowym BB Trade Estonia OÜ.
Pytania wysłaliśmy także adwokat Kristiinie Pralli, która w imieniu klientów Nogackiego zgłosiła jego kandydaturę. Czekamy na odpowiedź.
Zarzut to nie wyrok
Nogacki nie został skazany, a status podejrzanego oznacza tyle, że prokuratura postawiła mu zarzuty i śledztwo trwa. Żadna z tych spraw nie dotyczy Zondacrypto.
Zarzuty nie odbierają też prawa do wykonywania zawodu. Ustawa o radcach prawnych pozwala sądowi dyscyplinarnemu tymczasowo zawiesić radcę w czynnościach zawodowych, gdy toczy się przeciwko niemu postępowanie karne o przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.
Nogacki pisze, że o obu postępowaniach izbę radców prawnych zawiadomiła z urzędu prokuratura, a na czas półrocznego aresztu w sprawie AdBlast był z mocy ustawy zawieszony w czynnościach zawodowych. Zawieszenie ustało wraz z aresztem. We wstępie do odpowiedzi na stronie kancelarii zaznacza zarazem: "Przez cały ten czas wykonuję zawód radcy prawnego i nikt mi tego prawa nie zawiesił ani nie ograniczył".
Sam Nogacki przy każdym nazwisku osoby z zarzutami w swoich tekstach o Zondzie dopisuje to samo zastrzeżenie: zarzuty nie są ustaleniami, zatrzymanie nie jest wyrokiem, każdy pozostaje niewinny. To zastrzeżenie obejmuje i jego.
Termin zgłaszania wierzytelności syndykowi Zondy mija 27 października. Komitet, w którym zasiada Nogacki, ma opiniować każdy krok syndyka.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.