Łukasz zmarł po policyjnej interwencji. Decyzja sądu
Sąd umorzył postępowanie wobec trzech policjantów oskarżonych o śmierć Łukasza Łągiewki
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Sprawa dotyczy interwencji policji z nocy z 1 na 2 sierpnia 2021 roku we Wrocławiu, po której zmarł 29-letni Łukasz. Trzech funkcjonariuszy zostało objętych subsydiarnym aktem oskarżenia, w którym zarzucono im przekroczenie uprawnień i doprowadzenie do śmierci mężczyzny.
Sąd Okręgowy we Wrocławiu w poniedziałek zdecydował o umorzeniu postępowania wobec trzech policjantów. W uzasadnieniu wskazał, że materiał zgromadzony w sprawie nie pozwala powiązać śmierci 29-latka z działaniami policjantów. - Jednoznacznie wskazuje, że przyczyną zgonu Łukasza Łągiewki było ostre zatrucie kokainą. Nie można mówić o związku przyczynowo-skutkowym pomiędzy działaniem funkcjonariuszy policji a zgonem - powiedział sędzia Łukasz Franckiewicz..
Jak wskazywał sędzia, do zatrzymania krążenia nie doszło podczas szamotaniny i obezwładniania 29-latka. Mężczyzna miał zostać wyniesiony na korytarz, ułożony na brzuchu i skuty kajdankami. Następnie podano mu lek. Później został ułożony na plecach na noszach i przetransportowany do karetki.
- Doszło więc do przerwania stanu pobudzenia, unieruchomienia i przywrócenia swobodnego procesu oddychania w czasie wyraźnie poprzedzającym moment pierwszego zatrzymania krążenia. W tych okolicznościach jednoznacznie należy stwierdzić, że zarzucane subsydiarnym aktem oskarżenia zachowania nie wyczerpują zdania zarzuconego im przestępstwa i postępowanie należało umorzyć - wyjaśnił sędzia.
Rodzice Łukasza nie zgadzają się z decyzją
Z rozstrzygnięciem nie zgadzają się Ewa i Artur Łągiewkowie, rodzice zmarłego. Pełnomocnicy rodziny dr Wojciech Kasprzyk oraz adwokat Katarzyna Cupiał przypominają, że sprawa była już wcześniej umarzana. Rodzina złożyła wtedy zażalenie, które zostało uwzględnione, a sprawa ponownie trafiła do Prokuratury Okręgowej w Legnicy. Po kolejnym umorzeniu rodzina zdecydowała się już na subsydiarny akt oskarżenia.
Pełnomocnicy rodziny Łukasza Łągiewki
Źródło: TVN24
- Został złożony za naszym pośrednictwem subsydiarny akt skarżenia względem trzech funkcjonariuszy policji z garnizonu wrocławskiego. Stawiamy tutaj zarzuty przekroczenie uprawnień i doprowadzenie do śmierci Łukasza Łągiewki, czyli syna naszych mocodawców - przekazał Wojciech Kasprzyk.
Pełnomocnicy rodziny zapowiedzieli złożenie zażalenia na decyzję sądu.
Policyjna interwencja
29-letni Łukasz Łągiewka w nocy z 1 na 2 sierpnia 2021 roku zamknął się w swoim mieszkaniu na wrocławskim Psim Polu. Nie wpuszczał krewnych do środka. Rodzina obawiała się, że mężczyzna może popełnić targnąć się na własne życie, dlatego ojciec wezwał policję. Funkcjonariusze siłą weszli do mieszkania i obezwładnili 29-latka. Mężczyzna został przewieziony do szpitala. Zmarł kilka godzin później.
Wrocławska policja bezpośrednio po zdarzeniu informowała, że mężczyzna "zamknął się w mieszkaniu i nie chciał otworzyć drzwi, a jego bezpieczeństwo było zagrożone, bo był on mocno pobudzony, podjęto decyzję o wejściu siłowym". A interwencję - jak przekazywano - zarejestrowała kamera na mundurze jednego z funkcjonariuszy.
Siostra zmarłego 29-latka twierdziła z kolei, że w trakcie interwencji sześciu policjantów użyło wobec Łukasza gazu, pałek teleskopowych oraz chwytów obezwładniających. Rodzina skarżyła się na sposób przeprowadzenia działań.
Opublikowany przez policję materiał pokazywał m.in. próby sforsowania drzwi blokowanych od środka przez 29-latka. Funkcjonariusze użyli gazu i pałki teleskopowej, a w ręce mężczyzny było widać nóż. Policyjne nagranie kończyło się po wejściu funkcjonariuszy do mieszkania.
Sprawa śmierci Łukasza Łągiewki była także omawiana w Sejmie. Jesienią 2021 roku w posiedzeniach sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych brali udział bliscy 29-latka oraz ich pełnomocnicy. Podczas jednego z posiedzeń przedstawiciele policji i MSWiA odnosili się do przebiegu interwencji. Posłowie domagali się wówczas pokazania całego nagrania z kamery funkcjonariusza, jednak do tego nie doszło.
"Gazeta Wyborcza Wrocław" dotarła do całego nagrania z interwencji w mieszkaniu Łukasza. To 80 sekund niepublikowanego wcześniej fragmentu filmu, już po siłowym wejściu do mieszkania.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.