Nie mogą pić wody z kranu przez globalne ocieplenie
Norwegia. Lodowiec Esmarkbreen w archipelagu Svalbard
Źródło wideo: Reuters Archive
Źródło zdj. gł.: Hanna Mamzer
Mieszkańcy Longyearbyen - miasteczka na wyspie Spitsbergen w północnej Norwegii - czerpią zapasy wody pitnej ze sztucznego jeziora Isdammen. To z niego pochodzi woda, która płynie w ich kranach. Od nieco ponad roku nikt nie powinien jej pić, bo jest zanieczyszczona.
Co nasiliło problem z wodą
Longyearbyen, dawne miasto górnicze leżące za kołem podbiegunowym, ociepla się od pięciu do siedmiu razy szybciej, niż wynosi średnia globalna. Rosnące temperatury doprowadziły do topnienia wieloletniej zmarzliny - gruntu, który pozostaje zamarznięty co najmniej przez dwa kolejne lata (z wyjątkiem tak zwanej warstwy czynnej, która topnieje latem). Ponieważ rozmarzanie odsłania podłoże skalne, do Isdammen przedostają się metale ciężkie.
- Połączenie topniejącej wieloletniej zmarzliny i łupkowej skały macierzystej, zawierającej minerał zwany pirytem, czyli złotem głupców, powoduje zanieczyszczenie zasobów wodnych - powiedziała Marjolaine Verret, profesor geologii arktycznej w Centrum Uniwersyteckim na Svalbardzie. Gdy piryt wchodzi w kontakt z wodą i tlenem, utlenia się, przez co powstaje kwas. - Może on powodować wypłukiwanie metali ciężkich ze skał do cieków wodnych - wyjaśniła Verret.
>>> CZYTAJ TEŻ: Wierzchołek Mont Blanc w ciągu roku stracił ponad metr wysokości
W przypadku Longyearbyen głównym problemem jest mangan. We wrześniu ubiegłego roku poziom tego pierwiastka w wodzie pitnej okazał się 25 razy wyższy od zalecanych przez Norweski Instytut Zdrowia Publicznego 50 mikrogramów na litr. Burmistrz Longyearbyen, Terje Aunevik, stwierdził, że choć jakość wody pitnej nigdy nie była dobra z powodu obecności osadów, to poziom manganu "wystrzelił w kosmos". Długotrwałe narażenie na wysokie stężenie tego pierwiastka może powodować zaburzenia neurologiczne, zwłaszcza u dzieci. Jak informują lokalne media, zalecane limity zostały przekroczone także przez siarczany i nikiel.
Longyearbyen, stolica Svalbardu
Źródło zdjęcia: Hanna Mamzer
Potrzeba dużych zmian
Żeby chronić ludność, władze wprowadziły tymczasowe środki ostrożności. Przede wszystkim zainstalowały w okolicznym supermarkecie zbiornik z bezpłatną, oczyszczoną wodą przefiltrowaną przez lokalny browar.
Aunevik, który zleca przeprowadzanie badań jakości wody, stwierdził, że konieczna może okazać się budowa całkowicie nowego systemu zaopatrzenia miasteczka w wodę. Inne rozwiązania, takie jak zainstalowanie systemu filtracji w Isdammen i wykorzystanie stacji odsalania, zostały ocenione jako zbyt kosztowne i wymagające technicznie ze względu na warunki panujące na Svalbardzie.
Naukowcy ostrzegają, że inne społeczności arktyczne, na przykład w północnej Kanadzie i na Alasce, w przyszłości także mogą borykać się z podobnym problemem co Longyearbyen.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.