Tragedia w Krakowie. Rodzice sprawcy zabrali głos. "Serce nam pękło"
- W wyniku sierpniowego wypadku na ulicy Solnej w Krakowie zginęli Klaudia i Mateusz, a ich ośmiomiesięczny syn Oliwier z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala.
- Rodzice sprawcy w wywiadzie telewizyjnym wyrazili głęboki żal i przeprosili bliskich ofiar, zapewniając jednocześnie, że ich syn nie brał udziału w nielegalnych ulicznych wyścigach.
- Mieszkańcy Krakowa oraz lokalni radni od dawna apelowali do władz miasta o wprowadzenie infrastruktury zmuszającej kierowców do redukcji prędkości w tym niebezpiecznym rejonie.
Hubert B. pochodzi z województwa podkarpackiego. Do stolicy Małopolski przyjechał z narzeczoną na weekendowy wyjazd, by odwiedzić przyjaciół. Dziennikarze programu Uwaga TVN dotarli do rodziców aresztowanego 26-latka, którzy są zdruzgotani skutkami wypadku spowodowanego przez ich syna.
- Serce nam pękło, gdy dowiedzieliśmy się o tej tragedii. Nie znajdujemy słów, które mogłyby wyrazić nasz ból i współczucie dla osób, które ucierpiały w tym wypadku. Modlimy się za nie codziennie - powiedziała matka kierowcy.
Mężczyzna kupił swój samochód zaledwie miesiąc przed zdarzeniem. W mediach społecznościowych dzielił się swoimi emocjami związanymi z zakupem, podkreślając, że pojazd pomagał mu w realizacji marzeń, ponieważ zajmował się on fotografią motoryzacyjną. - Ten samochód nie był do wyścigów, do ścigania się. Mój syn nigdy nie ścigał się na ulicy. Robił tylko zdjęcia - zapewnił ojciec 26-latka w rozmowie z dziennikarzami.
Rodzice podkreślają, że ich syn miał duże doświadczenie za kierownicą i przestrzegał przepisów drogowych. - Nie miał żadnych mandatów, nie popełniał wykroczeń, a przejechał setki kilometrów - przekazali ojciec i matka mężczyzny w programie Uwaga TVN.
Ojciec sprawcy odniósł się bezpośrednio do bólu, z jakim mierzy się teraz rodzina zmarłego małżeństwa. - Nie wyobrażam sobie, co ci ludzie muszą przeżywać. Nic teraz już nie możemy zrobić. Możemy się za tych ludzi modlić, za całą rodzinę, za to dziecko. Ja codziennie odmawiam różaniec z żoną i córką. Modlimy się za tych ludzi i będziemy to robić do końca życia. Bardzo ich przepraszamy za to, co się stało w tragicznym wypadku - dodał mężczyzna.
Ustalenia prokuratury i wątpliwości wokół prędkości na ulicy Solnej
Z relacji śledczych wynika, że wina zatrzymanego nie pozostawia wątpliwości. Prokuratura wstępnie ocenia, że 26-latek poruszał się z prędkością około 70 kilometrów na godzinę w strefie, w której obowiązywało ścisłe ograniczenie do 30 kilometrów na godzinę. Dokładne wartości zostaną jednak potwierdzone dopiero po pełnym odczytaniu danych ze specjalnej czarnej skrzynki zamontowanej w pojeździe.
Do tragicznego wypadku doszło w sobotę. Hubert B. stracił panowanie nad kierownicą, wjechał na chodnik i uderzył w spacerujące małżeństwo prowadzące wózek z dzieckiem. Rodzice, Klaudia i Mateusz, zginęli, a ich ośmiomiesięczny syn Oliwier walczył o zdrowie w szpitalu.
Protesty po tragedii. Mieszkańcy ostrzegali przed niebezpieczeństwem
Społeczność krakowskiego Podgórza od dawna alarmowała o braku bezpieczeństwa w rejonie ulic Nadwiślańskiej, Solnej i Zabłocia. We wtorek 25 sierpnia na ulicy Solnej odbył się zaplanowany przez mieszkańców Marsz Milczenia, będący formą upamiętnienia ofiar wypadku i jednocześnie oddolnym apelem o poprawę bezpieczeństwa na drogach.
W sprawie sytuacji w tym rejonie głos zabrał krakowski radny Rafał Zawiślak. W rozmowie z dziennikiem Fakt podkreślił, że mimo ograniczenia do 30 kilometrów na godzinę, kierowcy powszechnie łamią tam przepisy.
- Mieszkańcy wielokrotnie sygnalizowali władzom miasta problem notorycznego przekraczania prędkości w tym miejscu. Niestety, oprócz znaku z ograniczeniem do 30 km na godz., z którego kierowcy nic sobie nie robią, do teraz nie zostało wprowadzone nic, co skutecznie ograniczałoby prędkość na tym odcinku - wyjaśnił radny.
Zawiślak przypomniał, że już wcześniej składał interpelacje do władz miasta, w których wnosił o konkretne rozwiązania infrastrukturalne mające na celu spowolnienie ruchu.
- Wnosiłem o wprowadzenie szykan, czyli naturalnych spowalniaczy ruchu. Chodziło również o budowę tzw. ronda naleśnikowego na skrzyżowaniu oraz przebudowę przejścia dla pieszych w taki sposób, aby pełniło funkcję wyspy separującej ruch. Takie rozwiązania zmuszają kierowców do zdjęcia nogi z gazu - zaznaczył.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.