Tajemnica odwołania proboszcza z Grojca. Mamy nieoficjalne doniesienia
Owszem, zdarzają się w polskim kościele nieporozumienia między parafianami a biskupem. Ludzie przywiązani do proboszcza czasami przestają być wierni woli biskupa i buntują się przeciwko decyzji o odwołaniu. Ale o szarpaniu biskupa i obrzucaniu go stekiem wyzwisk jeszcze nie słyszeliśmy. A tak było właśnie w niedzielę wieczorem w parafii św. Wawrzyńca w Grojcu koło Oświęcimia.
W tak drastyczny sposób parafianie zareagowali na brak porozumienia w sprawie zachowania stanowiska proboszcza dla księdza Józefa Zborka. Wychodzący po rozmowach z kościoła biskup Roman Pindel musiał przed tłumem ukryć się w zakrystii.
"Tam spotkał kolejny tłum agresywnych osób. Zaczęli krzyczeć, przeklinać, ciągnąć za ręce – szarpali ks. biskupem, ks. Markiem Studenskim i ks. Stanisławem Morawą. Wepchnęli grupę kapłanów z księdzem biskupem z powrotem do kościoła. Tam odgrodzono drogę grupie kapłanów. Wiele osób wykrzykiwało pytania, naprzemiennie z przekleństwami i agresywnymi zdaniami" – relacjonuje Diecezja Bielsko-Żywiecka.
Ostatecznie biskup i inni towarzyszący mu księża musieli uciekać pod obstawą policjantów. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania pokazujące kuriozalne sceny.
Tajemnica odwołania księdza Zborka
Być może nie doszłoby do gorszących scen w kościele, gdyby parafianie poznali oficjalnie powody odwołania księdza Zborka. Kuria diecezjalna podała jedynie, że proboszcz został odwołany po ponad dwuletnim postępowaniu kanonicznym.
"Ksiądz miał pełne prawo do obrony. Skorzystał z prawa odwołania się do wszystkich instancji Stolicy Apostolskiej. Jego obrońcą był profesor, uznany autorytet w dziedzinie prawa kanonicznego. Dykasteria ds. Duchowieństwa potwierdziła słuszność decyzji Księdza Biskupa, a postępowanie zostało definitywnie zakończone na mocy decyzji Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej" – wyjaśnia Diecezja Bielsko-Żywiecka.
Ksiądz biskup Roman Pindel stwierdził w rozmowie z parafianami, że sam nie może ujawnić powodów odwołania księdza. W oficjalnym oświadczeniu podano je bardzo lakonicznie: ksiądz Józef Zborek został odwołany "z powodu stwierdzonych i udowodnionych poważnych nieprawidłowości w wypełnianiu tego urzędu".
Ksiądz Mateusz Kierczak z Centrum Informacyjno-Medialnego Diecezji Bielsko-Żywieckiej w rozmowie z WP wskazuje, że są dwa powody, dla których biskup nie ujawnia przyczyn odwołania proboszcza.
– Pierwszy jest taki, że Stolica Apostolska na decyzję wyroków sądowych nakłada tajemnicę wobec biskupa. To jest tajemnica kanoniczna. Biskup z racji pełnionej funkcji nie może łamać tajemnicy, na którą nakłada na niego wyższa instancja, czyli Watykan. A druga rzecz to dobro i godność człowieka – argumentuje ksiądz Mateusz Kierczak.
Wyjaśnia, że tylko ksiądz Zborek może powiedzieć o przyczynach swojego odwołania.
– Gdyby ksiądz biskup tylko mógł, to by naprawdę chętnie powiedział. Ja bym też napisał to w oświadczeniach – dodaje ksiądz Mateusz Kierczak.
Pojawiają się nieoficjalne informacje, że jedną z przyczyn postępowania wobec proboszcza były nieprawidłowości finansowe w prowadzeniu parafii, ale także liberalne podejście księdza do udzielania sakramentów wiernym (chrztów czy ślubów). To z kolei miało się nie podobać księżom z okolicznych parafii. Brak jednak oficjalnego potwierdzenia ze strony parafii czy instytucji kościelnych.
Parafianie nie ufają biskupowi
Kiedy pytamy parafian z Grojca, czy są w stanie zaufać swojemu biskupowi w kwestii odwołania proboszcza, odpowiadają wprost, że nie. Zaczęły już nawet krążyć plotki na temat przyczyn.
– To, co dla kurii jest poważne, dla nas może być błahostką, może być śmieszne. Dlatego oni nie chcą powiedzieć tego. Na przykład to, że ochrzcił dziecko nieślubne, dla nas to jest czyn godny kapłana, a dla kurii może to być wykroczenie – mówi w rozmowie z WP jeden z parafian, chcący zachować anonimowość. Przyznaje równocześnie, że nie wie, czy taka konkretna sytuacja miała miejsce.
Przedstawiciel Diecezji Bielsko-Żywieckiej przekonuje jednak, że nie chodzi o błahy powód.
– Zawsze to są poważne rzeczy, przynajmniej z perspektywy prawa kościelnego, i tylko bardzo poważne rzeczy mają taką siłę, żeby Stolica Apostolska wydała taki wyrok – przekonuje ksiądz Mateusz Kierczak.
Parafianie w rozmowie z WP podkreślają charyzmę księdza Zborka, dzięki której zjednywał sobie wiernych, nie tylko z najbliższych okolic. Czy to mogło nie podobać się kurii?
– Przyciągał ludzi swoją charyzmatyczną postawą, którą naprawdę ludzie odczytywali, bo przyjeżdżali tutaj i słuchali jego kazań, jego słów. Korzystali z sakramentu spowiedzi, w którym bardzo dużo potrafił ksiądz Zborek dobrego dla sumień ludzkich zdziałać. To wszystko ludzi przekonało do niego. I to wywołało chyba taką silną więź i oddanie temu człowiekowi, że w dzisiejszym, takim brutalnym świecie, ludzie się z tym nie zgadzają, po prostu nie chcą kolejnej ofiary, żeby zło zwyciężyło nad dobrem – podkreśla Katarzyna Maria Walczyk z rady duszpasterskiej.
Parafianie stanęli murem za księdzem Zborkiem, dlatego że skutecznie zarządza parafią od ponad 30 lat. Początki nie były łatwe, bo obejmował parafię z ogromnymi problemami finansowymi i duchowymi.
– Ksiądz Józef Zborek, tak jak umiał, próbował porozumieć się ze społeczeństwem i udało mu się. Zajął się odbudową parafii pod względem ekonomicznym, ale przede wszystkim uspokoił serca i ducha w ludziach. Ludzie nabrali zaufania do niego jako duszpasterza i jako przedstawiciela naszej wiary. Zawsze się kierował dobrem ludzi i nigdy nie wchodził w żadne układy polityczne czy finansowe – podkreśla Katarzyna Maria Walczyk z rady duszpasterskiej w Grojcu.
Ksiądz Zborek nie wyjaśnia przyczyn odwołania. Apeluje do byłych parafian
Ksiądz Józef Zborek sam nie wyjaśnił parafianom powodów swego odwołania. W rozmowie z "Gazetą Krakowską" stwierdził, że nie czuje się skrzywdzony decyzją biskupa Romana Pindla. – Przyjąłem ją z pokorą i jestem gotowy ją wypełnić. Kościół jest przecież instytucją hierarchiczną – powiedział. Równocześnie zaapelował do swoich byłych parafian o ostudzenie emocji.
Pytany o przyczyny swojego odwołania proboszcz stwierdza: - Nie do końca znam zarzuty wobec własnej osoby, bowiem kuria nie potrafi ich dostatecznie dobrze wyartykułować.
Pytany o drastyczne emocje w parafii w Grojcu przedstawiciel Diecezji Bielsko-Żywieckiej przekonuje, że mimo wszystko jest dobrej myśli.
– Na razie się modlimy bardzo, żeby to się wszystko jakoś poukładało, ale myślę, że powoli pójdzie ku dobremu. Historia pokazuje, że niejeden raz w takich trudnych sytuacjach rodziły się naprawdę piękne parafie i dobrze funkcjonowały – uważa ks. Mateusz Kierczak.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.