Światowy fenomen, od którego trudno się oderwać. Chętnych są miliony

Chcesz tę konkretną postać. Masz na nią pieniądze. Jest tylko jeden problem: nie możesz jej po prostu kupić. Możesz zapłacić jedynie za szansę na jej zdobycie.
Gry gacha opierają się na mechanizmie losowania. Nazwa pochodzi od japońskich automatów gachapon: wrzucasz monetę, przekręcasz pokrętło i odbierasz kapsułkę z losową zabawką.
Za kolejne losowania można płacić "prawdziwymi pieniędzmi" albo zdobywać walutę, wykonując zadania w grze. Jeśli się nie uda, zawsze można spróbować ponownie. Jeszcze jedno zadanie, jeszcze jedno losowanie, jeszcze jedna próba.

Genshin Impact na targach gier w KoloniiIna FassbenderEast News
Moi znajomi idą do baru, a ja wydaję na gachę
Trafiam na Alexa, Meksykanina mieszkającego w Kalifornii, gdzie pracuje jako wykładowca akademicki. Łączy się ze mną z pracy. Za jego plecami stoją instrumenty muzyczne. Co jakiś czas drzwi się otwierają i do sali zagląda któryś ze studentów. Alex na chwilę przerywa rozmowę, odpowiada na pytanie, a potem wraca do opowieści o graniu.
- Genshin Impact pokazał mi znajomy na początku pandemii. A właściwie nie tyle grę, co jedną z jej bohaterek, Lisę, bibliotekarkę. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia i grę pobrałem natychmiast - opowiada. - Lisa jest mi bliska. Jest bibliotekarką, uczoną, historyczką. Czyli tym, kim ja jestem - tłumaczy.
Do gry przyciągnęła go Lisa, ale równie ważna okazała się muzyka. Alex jest śpiewakiem operowym. Poza tym gra na pianinie, gitarze i saksofonie. Kiedy pytam o ulubiony instrument, odpowiada:
- Głos. To instrument, z którym wszyscy się rodzimy.
Szczególnie zapadła mu w pamięć muzyka z Genshina, która przypomina mu "Greensleeves", starą melodię ludową i jeden z pierwszych utworów, które nauczył się grać.
Z czasem fascynacja grą zaczęła wiązać się także z wydatkami na losowanie kolejnych postaci. W najbardziej intensywnym okresie przeznaczał na to od tysiąca do pięciu tys. dolarów miesięcznie.
- Zdobywałem i myślałem: "Może kiedyś jej użyję".
- A później rzeczywiście używałeś tych wszystkich postaci? - pytam.
- Nie - odpowiada ze śmiechem.
W ciągu kilku lat wydał na grę około 20 tys. dolarów, czyli 79 tys. złotych.
Pytam, czy nie obawiał się, że to uzależnienie.
- Może tak, bo sporo wydawałem, a w grze spędzałem mnóstwo czasu... - mówi.
Wkrótce jednak zmienia zdanie.
- To były moje "dorosłe pieniądze". Tak, losowałem sporo, ale miałem dodatkowe dochody i mogłem sobie na to pozwolić. Nie sprzedawałem swoich rzeczy, żeby zdobyć środki na kolejną postać. Mam znajomych, którzy dużo wydają na alkohol. Ja wydaję na gachę.
Jego perspektywa zmieniła się, gdy zachorował na nowotwór. Pojawiły się rachunki za leczenie.
- Zadawałem sobie pytanie, dlaczego nie mam większych oszczędności na nieprzewidziane sytuacje. To było dla mnie trochę jak pobudka.
Wtedy zaczął inaczej patrzeć na swoje wydatki.
- Pomyślałem: wydaję na piksele. A mógłbym te pieniądze przeznaczyć na coś innego. Wyjść z przyjaciółmi, mieć jakieś prawdziwe doświadczenia.
Pytam, czy żałuje wydanych kwot.
- Niczego nie żałuję. Nie leży to w mojej naturze.

Fanka gier gacha w BerlinieAnnette RiedlAFP
Ani jednego dnia przerwy
Kai pochodzi z Azji Południowo-Wschodniej. Poznaję go na Reddicie, na forum dla osób, które mają problem z grami gacha. Nie chce wiele o sobie opowiadać, ale prosi, żebym wyobraziła sobie smoka siedzącego w jaskini na stosie skarbów. Tyle że jego skarbem jest wirtualna waluta gromadzona w grach.
- Lubię gromadzić tyle, ile tylko mogę.
Podobnie jak Alex, Kai zaczął grać w gry gacha podczas pandemii. Pierwszą z nich było Honkai Impact. Później instalował kolejne tytuły, ale żadnego z poprzednich nie chciał porzucić. W każdym miał już rozwinięte postacie, zdobyte materiały i zgromadzoną walutę.
- Rezygnacja oznaczałaby pozostawienie tego, na co wcześniej poświęciłem czas. W pewnym momencie grałem jednocześnie w pięć gier: Genshin Impact, Honkai Impact, Punishing: Gray Raven, Azur Lane i Arknights - wspomina.
Podczas pandemii nie stanowiło to jeszcze większego problemu. Był w domu i mógł grać właściwie o dowolnej porze. Sytuacja zmieniła się w 2021 roku, kiedy zaczął stacjonarną pracę w biurze. Pięć gier trzeba było wtedy zmieścić między codziennymi obowiązkami.
Kai niemal nie wydawał pieniędzy. W Genshinie szczególnie zależało mu na Archontach, jednych z najpotężniejszych postaci w świecie gry. Silniejsze postacie ułatwiały pokonywanie trudniejszych przeciwników i przechodzenie kolejnych wyzwań. Żeby je zdobyć, trzeba było jednak losować. Więc Kai musiał grindować.
- Nie mogę przestać grindować, bo jako gracz free-to-play nie uzbieram wystarczająco dużo waluty na Archontów.
Grindowanie oznacza powtarzanie tych samych lub podobnych czynności po to, żeby zdobywać kolejne zasoby w grach. Kai robił to codziennie, podporządkowując swój dzień resetom, czyli momentom, w których w poszczególnych grach odnawiały się zadania i nagrody.
Genshin Impact i Honkai Impact resetowały się o czwartej rano. Kai wstawał około piątej. Przy śniadaniu otwierał Genshina i wysyłał postacie na ekspedycje. Potem przechodził do Honkai Impact, a następnie do Arknights. Tam uruchamiał automatyczną rozgrywkę, a w tym czasie mył kubek po śniadaniu, brał prysznic i szykował się do pracy.
W porze lunchu znowu zaglądał do Arknights. O 13 resetowało się Punishing: Gray Raven, o 15 Azur Lane. Po powrocie z pracy Kai ponownie otwierał gry i kończył to, czego nie zrobił wcześniej. O 19 rozpoczynał się kolejny dzień w Arknights. Kai zaglądał do gry przy kolacji. Przez cztery lata nie opuścił ani jednego dnia.
Grałem, żeby się relaksować, a nie czuć niepokój
Na Marco, Włocha w średnim wieku, trafiłam przez YouTube. Prowadzi niewielki kanał o grach, a w jednym z filmów opowiada, dlaczego po latach grania postanowił zrezygnować z gachy. To po jego obejrzeniu decyduję się do niego napisać.
Pierwszą gachą Marco było Azur Lane. Początkowo podszedł do niej z ciekawością. Wcześniej niewiele wiedział o tego typu grach. Szybko jednak wciągnęło go kolekcjonowanie postaci.
- Chciałem zebrać je wszystkie. Jestem wielkim fanem Pokémonów - mówi, nucąc czołówkę serialu.
Później zaczął grać także w Genshin Impact. Po około sześciu miesiącach rozgrywka zaczęła go nudzić.
- Ostatecznie ciągle robisz to samo. Struktura gry, otwarty świat, sposób opowiadania historii - wszystko pozostaje takie samo.
Mimo to Marco nadal grał.
- Ważniejsze było dla mnie zdobycie postaci niż późniejsze granie nimi.
W pewnym momencie wydał ok. 100 euro (ponad 400 złotych) i nie zdobył postaci, na której mu zależało.
- Pomyślałem: przewaliłem 100 euro na jakąś postać! - grzmi.
Mimo rozczarowania nadal nie zrezygnował z gry. A nawet gdy udawało mu się zdobyć wymarzone postacie, nie przynosiło to ulgi. Marco miał poczucie, że stale musi dotrzymywać kroku grze.
- Ciągle czułem, że jestem w tyle. Ta gra cię karze, jeśli przestajesz grać. Musisz nadrabiać fabułę, rozwijać postacie, zdobywać dla nich odpowiednie wyposażenie. A to może zająć tygodnie, bo nie masz pewności, że dostaniesz to, czego potrzebujesz. Jeśli odpuścisz, w pewnym momencie możesz trafić na przeciwnika, który będzie zbyt silny dla twojej drużyny.
Kiedy grał, był coraz bardziej zmęczony i nerwowy. Kiedy nie grał, czuł się winny.
- A przecież gram po to, żeby się zrelaksować, a nie czuć niepokój.
A i tak wydawałem
Louis jest elektromechanikiem z Quebecu. Gra od dziecka, ale przez większość życia traktował gry jak każde inne hobby. Potrafił spędzić przy komputerze kilka godzin, a potem nie wracać do grania przez tydzień czy dwa. Z Genshin Impact było inaczej. Zaczął grać niedługo po premierze, razem ze znajomym. Spodobały mu się świat, krajobrazy, zadania i możliwość eksplorowania mapy. Zaczął grać niemal codziennie.
Początkowo nie wydawał na grę pieniędzy. Jeśli zabrakło mu waluty na wymarzoną postać, musiał pogodzić się z tym, że jej nie zdobędzie. Zmieniło się to, kiedy zaczął lepiej zarabiać.
- Zacząłem płacić za losowania - przyznaje.
Największy pakiet waluty kosztował go ok. 135 dolarów kanadyjskich (ok. 360 złotych). Był czas, kiedy kupował mniej więcej jeden taki pakiet miesięcznie. Dziś szacuje, że w sumie wydał na Genshina około 4 tys. dolarów kanadyjskich, czyli około 8 tys. złotych.
- Zwykle wcale nie zamierzałem wydawać pieniędzy. A i tak wydawałem.
Kiedy opowiadał znajomym o swoich wydatkach, nazywali go wielorybem, czyli graczem wydającym szczególnie dużo pieniędzy na gry. Louis przyznaje jednak, że zwykle zaniża sumę, kiedy mówi innym, ile wydał. Nawet jego dziewczyna nie zna dokładnej kwoty. Trochę się tego wstydzi.
- Nawet kiedy zaniżam kwotę, ludzie łapią się za głowę. A ja sobie myślę: "Gdybyście tylko wiedzieli, ile naprawdę wydałem".
Louis trzyma się z dala od kasyn.
- Jestem prawie pewien, że mógłbym się od tego uzależnić.
W Genshinie tę samą postać można wylosować kilka razy, a każda kolejna kopia pozwala ją dodatkowo ulepszyć. Louisowi zdarzało się zdobyć postać, a potem jej pierwsze ulepszenie. Do kolejnego brakowało mu już tylko jednej kopii. Wtedy pojawiała się myśl:
- Skoro zaszedłem już tak daleko, to czemu nie wydać jeszcze trochę?
Między hazardem a zaburzeniem grania
Maja Ruszpel, dziennikarka i certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień, zwraca uwagę na psychologiczne ryzyko związane z konstrukcją gier gacha.
- Z perspektywy terapeutki uzależnień niepokojące jest to, że mechanizmy znane z hazardu zostają wbudowane w atrakcyjną, angażującą emocjonalnie grę. Gracz spędza w niej wiele godzin, przywiązuje się do bohaterów i chce doświadczyć ich historii w całości. Nie losuje więc przypadkowej nagrody, ale próbuje zdobyć coś, na czym naprawdę mu zależy. Uczy się przy tym schematu: próbuję - nie udało się - próbuję ponownie, bo może tym razem się uda. A gdy kolejne próby można kupować za prawdziwe pieniądze, granica między rozrywką a uzależnieniem staje się jeszcze mniej wyraźna.
Światowa Organizacja Zdrowia rozróżnia zaburzenie uprawiania hazardu i zaburzenie związane z graniem. Pierwsze dotyczy zachowań polegających na ryzykowaniu pieniędzy lub innych wartościowych dóbr w nadziei na wygraną. Drugie odnosi się do grania w gry komputerowe.
W obu przypadkach kryteria diagnostyczne obejmują utratę kontroli nad zachowaniem, nadawanie mu pierwszeństwa przed innymi dziedzinami życia oraz kontynuowanie go mimo negatywnych konsekwencji. Aby mówić o zaburzeniu, zachowania te muszą powodować istotne cierpienie lub pogorszenie funkcjonowania i zwykle utrzymywać się przez co najmniej 12 miesięcy.
Zaburzenie związane z graniem jest stosunkowo nowym rozpoznaniem. Uwzględniono je w 11. wersji Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (ICD-11), która weszła w życie w 2022 roku. W Polsce nadal stosuje się jej poprzednią edycję, a termin wdrożenia nowej pozostaje nieznany. Uruchomiono jednak pilotażowy program leczenia uzależnień od nowych technologii, skierowany do dzieci i młodzieży.
Opcja nuklearna
Kai odchodził od gachy stopniowo. Najpierw pozwolił, żeby w jednej z gier przepadły niewykorzystane zasoby. Później zaczął opuszczać codzienne zadania. Chował ikony gier, żeby nie widzieć ich za każdym razem, kiedy sięgał po telefon. Z pięciu została mu jedna - Arknights.
- Obiecałem sobie, że nie spróbuję już żadnej nowej gachy, nieważne, jak kusząca będzie.
Marco potrzebował około pół roku. Przestawał grać, wracał, próbował usuwać konta i zmieniał zdanie. W końcu wybrał, jak sam to określa, "opcję nuklearną".
- Całkowicie usunąłem konta, a razem z nimi postacie i postępy zbierane przez lata. Przestałem też obserwować twórców zajmujących się gachami i zacząłem blokować związane z nimi treści - mówi.
Louis próbował odejść. Przez około siedem miesięcy nie grał w Genshina. Wrócił, kiedy w grze pojawił się nowy region, a wraz z nim nowe zadania i historie.
- Włożyłem w tę grę tak dużo czasu i pieniędzy, że gdybym przestał grać, czułbym, jakbym wszystko to zmarnował.
Alex nie zamierza odchodzić. Po diagnozie nowotworu ograniczył wydatki na grę, ale nadal chce grać.
- Dlaczego miałbym przestać grać w grę, którą lubię?
Imiona bohaterów i szczegóły dotyczące ich historii zmieniłam na prośbę moich rozmówców.
Osoby, które doświadczają trudności związanych z hazardem, a także ich bliscy, mogą uzyskać wsparcie w następujących miejscach:
801 889 880 - telefon zaufania, uzależnienia behawioralne, czynny codziennie w godzinach 17.00-22.00.
poradnia online - https://uzaleznieniabehawioralne.pl
Wywiady powstały w ramach projektu stypendialnego, który jest dofinansowany ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych na zlecenie Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.