"Jesteśmy to winni". Brytyjski rząd wszczyna śledztwo ws. śmierci Polaka
- Dochodzenie poprowadzi były konserwatywny minister Alex Chalk.
- Śledczy przeanalizują działania policji, władz lokalnych, szkoły i organizacji religijnych.
- Vickrum Digwa został skazany na dożywocie z możliwością ubiegania się o zwolnienie po 21 latach.
- Dwie apelacje dotyczą wysokości orzeczonej kary.
Decyzję o powołaniu specjalnej komisji ogłosiła w poniedziałek w Izbie Gmin ministra spraw wewnętrznych Shabana Mahmood. Szefowa resortu podkreśliła, że państwo ma obowiązek rzetelnie rozliczyć działania wszystkich podległych mu instytucji.
– Musimy dotrzeć do prawdy na temat tego, co stało się przed, podczas i po tej okropnej nocy. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by mieć pewność, że żadna inna rodzina nie podzieli tego losu. Jesteśmy to winni Henry’emu i tym, którzy go kochali – oświadczyła w parlamencie Mahmood, dodając, że 18-latek padł ofiarą "przerażającego i pozbawionego sensu aktu przemocy".
Tragedia w Southampton
Do dramatu doszło 3 grudnia minionego roku w Southampton. 23-letni Vickrum Digwa zaatakował 18-letniego Henry'ego Nowaka nożem o długości ostrza wynoszącej aż 21 centymetrów. Obrażenia okazały się śmiertelne.
Po zatrzymaniu napastnik próbował manipulować faktami i usprawiedliwiać swój czyn – okłamał funkcjonariuszy, twierdząc, że został sprowokowany rasistowskimi obelgami ze strony studenta. Śledczy nie dali jednak wiary tym wyjaśnieniom. W czerwcu Digwa usłyszał wyrok dożywocia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie najwcześniej po 21 latach.
Sprawa wyroku nie jest jednak ostatecznie zamknięta. Obie strony złożyły apelacje: sam skazany domaga się złagodzenia kary, z kolei wiceszefowa prokuratury generalnej Anglii i Walii Ellie Reeves skierowała wniosek o zbadanie, czy orzeczony wymiar kary nie jest rażąco zbyt łagodny.
Skandaliczne zachowanie policji
Jednym z najbardziej bulwersujących wątków całej tragedii jest przebieg samej interwencji służb ratunkowych. Z ustaleń wynika, że po przybyciu na miejsce zbrodni policjanci potraktowali konającego studenta jak przestępcę – Henry Nowak został natychmiast skuty kajdankami.
Chłopak błagał mundurowych o pomoc medyczną i mówił, że jest ciężko ranny. Reakcja jednego z funkcjonariuszy była porażająca: "Nie wydaje mi się, chłopie" – miał rzucić w stronę umierającego 18-latka, odmawiając mu natychmiastowego ratunku. Obecnie dwaj policjanci biorący udział w tym zdarzeniu są objęci postępowaniem Niezależnego Urzędu ds. Postępowania Policji (IOPC), który bada, czy dopuścili się oni rażącego naruszenia dyscypliny i obowiązków służbowych.
Pod lupą służby, szkoła i urzędy
Niezależnym dochodzeniem pokieruje Alex Chalk, były minister sprawiedliwości z ramienia Partii Konserwatywnej. Komisja ma prześwietlić m.in., jakimi informacjami na temat agresywnego zachowania i przeszłości Vickruma Digwy dysponowały wcześniej służby i czy tragedii można było zapobiec, podejmując wcześniejsze interwencje.
Weryfikacji poddane zostaną procedury nie tylko samej policji, ale również władz samorządowych, szkoły oraz organizacji religijnych, z którymi napastnik miał kontakt.
Dla bliskich zamordowanego studenta decyzja rządu to przełom po miesiącach rozczarowań. Rodzina Henry'ego Nowaka określiła wszczęcie niezależnego śledztwa jako "ważny moment w walce o sprawiedliwość", przyznając otwarcie w wydanym oświadczeniu, że ich dotychczasowe doświadczenia z brytyjskim wymiarem sprawiedliwości i systemem karnym były "głębokim zawodem".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.