Zapytaliśmy Polaków o wojnę i ewakuację. Zaskakujące słowa na ulicach Warszawy

Tuż obok polskiej granicy coraz częściej dochodzi do eksplozji, a mieszkańcy wschodu kraju co chwilę otrzymują alerty RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza. Czy Polacy czują się bezpiecznie? Wiedzą, co zrobić, gdy zawyją syreny? Głosy, które usłyszeliśmy na ulicach Warszawy, budzą skrajne emocje.
- Gdyby usłyszał pan syreny i alarm, wiedziałby pan, gdzie jest najbliższy schron? - takie pytanie zadała reporterka WP.
- Tutaj na ławce. Nawet bym nie zareagował - odpowiedział ze stoickim spokojem zapytany mężczyzna. Dopytywany dlaczego, rzuca krótko: - A czemu miałbym zareagować?
Nie on jeden ma takie podejście. Problemem okazuje się też brak wiedzy o schronach. - Ja po prostu nie reagowałbym. A gdzie się schować? Też nie wiem, bo nie ma takich informacji - przyznaje inna z rozmówczyń.
- Uważam, że to jest straszenie Polaków - dodaje kolejna kobieta.
Plan ewakuacji? "Do mojej siostry, za ocean"
Podczas gdy jedni ignorują alarmy, inni mają już w głowie gotowy scenariusz na wypadek najgorszego.
- Moja decyzja jest taka, że jeśli ja się dowiem o zagrożeniu jakimkolwiek, to moje dziecko wyjedzie z tego kraju, bo jedyna taka jest droga, żeby uchronić własne dziecko. Jedyna możliwość - deklaruje stanowczo jeden z mężczyzn. Sam nie ma jednak przygotowanego plecaka ewakuacyjnego i zapowiada, że on "zostaje".
Ucieczki nie wyklucza z kolei inna kobieta, która na co dzień stara się odpychać od siebie złe myśli.
- Przejmuję się, ale staram się o tym nie myśleć, bo nie mam na to niestety wpływu. Ale bym uciekła od razu, jakby coś się stało - wyznaje. Pytana o kierunek, ma jasny cel: - Do mojej siostry, za ocean.
Są też tacy, którzy stawiają na chłodną kalkulację i technologię. Jedna z kobiet opowiedziała o rodzinnym, skrupulatnie zaplanowanym systemie bezpieczeństwa.
- Mam telefon naładowany, zawsze sprawdzam, jak wychodzę, żeby dzieci mogły zadzwonić czy coś, że tu jestem. Mój syn wie gdzie jestem, ma lokalizację moją - tłumaczy kobieta. - A potem mamy punkt umówiony, że gdybyśmy musieli gdzieś z Warszawy wyjść, no to wiemy, gdzie się szukać.
Kobieta przyznaje, że starszym ludziom "jest dosyć trudno opanować emocje", a gdy słyszy syreny informacyjne, "ciarki po plecach chodzą".
"Ukraińcy specjalnie przepuszczają, żeby nas wciągnąć"
Wśród naszych rozmówców nie zabrakło również opinii, które wprost wpisują się w teorie spiskowe. Jedna z kobiet kategorycznie stwierdziła, że incydenty z dronami na granicy to celowe działanie naszych sąsiadów.
- Dlaczego Ukraińcy ich nie zatrzymują? - pyta kobieta. - Przecież dostali od nas tyle broni, tyle wszystkiego, a oni specjalnie przepuszczają, żeby nas wciągnąć do wojny. Ja po prostu im nie wierzę. To są niesympatyczni dla nas ludzie.
Ta sama rozmówczyni prezentuje niecodzienne podejście do własnego bezpieczeństwa: - Ja się nie boję. Ja mam dobrego anioła stróża. A poza tym ja mówię tak: jak moja księga ma się zapisywać, to nawet dziesięć niech przeleci dronów, to ja ocaleję, a jak mam zginąć, to zginę we własnym domu.
Polska to "najbezpieczniejsze państwo w Europie"
Mimo realnego zagrożenia za wschodnią granicą, część Polaków czuje się u siebie w kraju całkowicie bezpiecznie.
- Po prostu jest taka propaganda informacyjna, alerty, dużo złych informacji, a ja to po prostu odrzucam i żyję dalej. I żyje się dobrze - przekonuje uśmiechnięta kobieta. - Ja uważam, że Polska jest najbezpieczniejszym państwem na świecie i w Europie.
Podobnego zdania jest młoda kobieta, która uważa, że to właśnie stolica jest najpewniejszym schronieniem.
- Uważam, że jest szansa na to, że Warszawa będzie najbezpieczniejszym miejscem, jeżeli do czegokolwiek dojdzie - ocenia. - Biorąc pod uwagę wzorzec jakichś ataków u sąsiadów, no to jednak stolica zawsze nie dość, że najbardziej strzeżona, no to dwa, że wydaje mi się, że najbardziej cenna nawet i dla tej drugiej strony.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.