Polska "łowczyni dinozaurów". Z jej odkryć korzystał Steven Spielberg

W latach 60. i na początku 70. Polacy zorganizowali łącznie osiem wypraw paleontologicznych do Mongolii. Cztery z nich to duże ekspedycje, dzięki którym nad Wisłę trafiły unikatowe skamieniałości szkieletów dinozaurów.
Większością wypraw kierowała profesor Zofia Kielan-Jaworowska. Wybitna postać polskiej nauki, z której pomocy korzystał sam Steven Spielberg, kiedy w latach 90. reżyserował "Park Jurajski".
Nauka w czasie wojny i Powstanie Warszawskie
Kielan urodziła się w 1925 roku. W wieku dziewięciu lat przeprowadziła się z rodziną do Warszawy. Po wybuchu II wojny światowej, razem z rodziną pomagała żydowskim dzieciom. Uczyła się na tajnych kompletach Uniwersytetu Warszawskiego. Chciała studiować biologię.
1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie. 15-letnia Kielan była sanitariuszką. "Nie jestem kronikarzem Powstania Warszawskiego i nie będę opisywać moich smutnych przeżyć podczas dwóch miesięcy beznadziejnych walk na Żoliborzu i Marymoncie" - napisała we wspomnieniach w książce "Przygody w skamieniałym świecie".
Po wojnie udało jej się ukończyć studia na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym UW w 1949 roku. Cztery lata później uzyskała stopnień naukowy doktora. W 1958 roku wyszła za lekarza Zbigniewa Jaworowskiego. W 1961 roku uzyskała tytuł profesora i w tym miejscu zaczyna się opowieść o "polowaniu" na dinozaury.
Polskie wyprawy do Mongolii
Rok po tym, jak Kielan-Jaworowska została profesorem, Polska Akademia Nauk podpisała umowę o współpracy z Akademią Nauk Mongolskiej Republiki Ludowej. Umowa ta zakładała organizację wspólnych wypraw paleontologicznych na bogatej w skamieniałości pustyni Gobi.
Władze PAN powierzyły Kielan-Jaworowskiej organizację i kierownictwo naukowe tych wypraw. Nasza bohaterka miała doświadczenie z prac wykopaliskowych w Górach Świętokrzyskich, ale jak sama przyznaje w książce, na pustyni technika działania była zupełnie inna.

Prace paleontologiczne polskiej ekspedycji na pustyni Gobi. Lata 60.Zdjęcie z książki "Przygody w skamieniałym świecie"materiał zewnętrzny
"Takie odsłanianie szkieletu dużego dinozaura bardzo przypomina prace wykopaliskowe wykonywane przez archeologów. Grupa paleontologów siedzi wokół szkieletu z młotkami i dłutkami, którymi odbija od kości twardą skałę, odbite kawałki i piasek odmiata się dużymi pędzlami, a jeżeli skała jest miękka - oddziela się ją od kości szpachlą lub nożem" - opisywała w książce.
W swojej publikacji opowiedziała też sporo o logistyce wypraw na pustyni. Sprzęt polskich ekspedycji jechał do Mongolii koleją. Po początkowej fazie prób i błędów w wyborze najlepszych rozwiązań, najczęściej w wyprawy angażowano łazik typu Muscel, czyli rumuńską wersję popularnego w Polsce "gazika" oraz samochody ciężarowe Star 66.

Polski obóz podczas wyprawy w MongoliiZdjęcie z książki "Przygody w skamieniałym świecie"materiał zewnętrzny
Kielan-Jaworowska polskie Stary chwaliła, ale przyznała, że były miejsca wykopalisk, do których żaden pojazd podjechać nie mógł. Wtedy uczestnicy wyprawcy budowali sanie ze skrzyń i monolit skalny ze szkieletem przeciągli kilkaset metrów.
Oczywiście jak każdy naukowiec, Kielan-Jaworowska znaczną część swoich publikacji poświęciła wiedzy naukowej związanej bezpośrednio z dinozaurami. Dlatego znajdziemy tam wiele ciekawostek o życiu pradawnych gadów. "Mózg dinozaurów był bardzo niewielkich rozmiarów w stosunku do wagi ciała i nie ulega wątpliwości, że były to zwierzęta o bardzo niskim poziomie inteligencji. Tak na przykład mózg jurajskiego stegozaura, którego wagę ocenia się na 10 ton, był zaledwie wielkości dużej śliwki" - pisała profesor.
Odkrycie Polki w "Parku Jurajskim"
Z ośmiu wypraw do Mongolii naukowcy przywieźli do Polski skamieniałości szkieletów dinozaurów kredowych i wielu gatunków innych zwierząt. Niektóre ze zbiorów są prezentowane w Muzeum Ewolucji w Warszawie. Część materiału zebranego w latach 60. jest opracowywana i opisywana do dziś.
Zbiory w Mongolii posłużyły również do organizacji wystaw tematycznych o dinozaurach. Czasowych - jak w Warszawie, ale też stałych. W połowie lat 70. w Parku Śląskim w Chorzowie powstała "Kotlina Dinozaurów" ze zrekonstruowanymi modelami gadów znalezionych przez polskie wyprawy na pustyni Gobi. Można je oglądać do dziś.

Budowa "Kotliny Dinozaurów". Lata 70.Śląski Ogród Zoologicznymateriał zewnętrzny
Dzięki wyprawom do Mongolii Kielan-Jaworowska została jednym z czołowych specjalistów w swojej dziedzinie na świecie. Opublikowała ponad 220 artykułów naukowych. Wspomnienia z pustyni Gobi opisała między innymi w książkach "Polowanie na dinozaury" i "Przygody w skamieniałym świecie". Zaczęła też wykładać za granicą. W Paryżu, na Harvardzie, na przełomie lat 80. i 90. kierowała katedrą paleontologii uczelni w Oslo.
Na koniec warto wspomnieć, że jedno z okryć naszej profesor jest bohaterem, a właściwie bohaterami jednej ze słynniejszych scen popularnego "Parku Jurajskiego". Otóż Kielan-Jaworowska, jako uznana na świecie specjalistka, została konsultantką produkcji kinowego hitu Stevena Spielberga.
Kto widział film z pewnością kojarzy scenę, kiedy stado dinozaurów ucieka przed tyranozaurem. Te uciekające to gatunek Gallimimus, odkryty przez naszą profesor w 1964 roku.
Przez lata swojej aktywności, za swoją postawę i osiągnięcia, Zofia Kielan-Jaworowska została odznaczona Orderem Odrodzenia Polski, Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Odznaką "Weteran Walk o Wolność i Niepodległość Ojczyzny" oraz odznaczeniem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Zmarła w 2015 roku. Jest pochowana na cmentarzu komunalnym Północnym w Warszawie.
"Polityczny WF": Nawrocki kontra rząd. Rozgrywka o bazę USA w Polsce INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.