"Nie pudrujcie systemu". Pierwsze komentarze ws. zmian w podatkach
W środę podczas konferencji prasowej premier Donald Tusk i minister finansów i gospodarki Andrzej Domański przedstawili propozycję zmian w podatkach. Premier powiedział, że chodzi o ulżenie tworzącej się klasie średniej, czyli osobom "zarabiającym średnią i średnią plus".
Przyznał, że propozycje te to wielomiliardowe koszty, dlatego rząd proponuje podwyżki niektórych podatków. Premier zapewniał, że celem jest sprawienie, aby system podatkowy był "trochę bardziej sprawiedliwszy".
- Zaproponujemy podniesienie CIT-u z 19 do 22 proc. dla podmiotów osiągających roczne przychody przekraczające 50 mln euro, czyli 200 mln zł, oraz dla podatkowych grup kapitałowych, a więc tych osiągających największe przychody koncernów i dużych przedsiębiorstw - powiedział szef rządu.
Zaproponował także zwiększenie daniny solidarnościowej z 4 proc. obecnie do 5 proc. dla tych, którzy zarabiają ponad 1 mln zł rocznie oraz powrót do limitu przychodów, ograniczającego możliwość opłacania podatku zryczałtowanego.
"PR i kosmetyka"
Nie wszystkim a propozycja przypadła do gustu. "Tusk kombinuje i robi podatkową kosmetykę, zamiast na poważnie zająć się sprawą. Ogłosił właśnie, że podobno będziemy mieli więcej w portfelu. Sprawdźmy więc, jak jest naprawdę... Przy 180 tys. zł podstawy opodatkowania: propozycja rządu: 3 600 zł oszczędności rocznie, propozycja PiS: 12 000 zł oszczędności rocznie. Różnica? Aż 8 400 zł rocznie na korzyść propozycji PiS. Zamiast realnie obniżyć podatki, Tusk wymyśla kolejny próg - 24 proc. już powyżej 130 tys. zł. My proponujemy konkretną ulgę: 12 proc. aż do 180 tys. zł. Jeżeli naprawdę chcecie zostawić Polakom więcej pieniędzy, poprzyjcie naszą propozycję. Nie PR i kosmetyka, tylko realnie niższe podatki" - skomentował były szef resortu edukacji, kandydat PiS na przyszłego premiera Przemysław Czarnek.
W podobnym tonie do przedstawionych propozycji odniósł się szef klubu PiS, były wicepremier i minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.
"Donald Tusk znowu próbuje sprzedać Polakom podatkową kosmetykę jako wielką obniżkę podatków. Tyle że liczby bezlitośnie obnażają ten PR. Przy 180 tys. zł podstawy opodatkowania propozycja Tuska to zaledwie 3 600 zł oszczędności. Nasza propozycja to aż 12 000 zł więcej w Portfelu. PiS zostawia Polakowi w kieszeni o 8 400 zł więcej! I jeszcze jedno: Tusk wymyśla nową stawkę 24 proc. już od 130 tys. zł. My mówimy jasno: 12 proc. aż do 180 tys. zł. Nie pudrujcie systemu. Nie mnóżcie progów. Obniżcie ludziom podatki naprawdę!" - zaapelował.
"12 tys. zł rocznie vs 3,6 tys. zł rocznie. To różnica w oszczędnościach pomiędzy propozycją PiS podniesienia drugiego progu podatkowego, a delikatną kosmetyką podatkową Tuska. Nowy próg 24 proc. to żadna rewolucja podatkowa i mierna korzyść dla Polaków. To jedynie półśrodek opakowany w kampanijny slogan. Jeśli chcemy realnie pomóc prawie 3 mln podatników, przyjmijmy propozycję PiS dotyczącą drugiego progu podatkowego do 180 tys. zł" - napisał na swoim profilu na platformie X wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski.
"Niższe podatki dla 3,5 mln podatników"
Innego zdania są przedstawiciele koalicji. "Najwyższa stawka 32 proc. dopiero powyżej 150 tysięcy złotych! Podnosimy próg, by Twoja praca naprawdę Ci się opłacała" - skomentowała najnowsze doniesienia na swoim profilu na platformie X europosłanka KO Mirosława Nykiel.
"Niższe podatki dla 3,5 mln Polaków" - podkreślił we wpisie poseł KO Witold Zembaczyński.
"Do 3600 zł więcej rocznie w portfelu klasy średniej. To dobra wiadomość dla Polaków i Polski" - oceniła wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer. W kolejnym wpisie dodała, że z tych zmian podatkowych skorzystają także nauczyciele. "Już prawie połowa z nich przekraczała próg 120 tys zł rocznie i płaciła wyższe podatki" - zauważyła.
"A można prościej"
Na rządową propozycję zareagował też szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker. "Mamy skomplikowane podatki? Rząd chce je jeszcze bardziej skomplikować, zamiast podnieść kwotę wolną tak jak obiecywali w kampanii wyborczej. Nowa stawka PIT: 24 proc. i do tego wyższy CIT dla firm i niższy limit dla ryczałtowców. Krótko mówiąc: więcej liczenia, więcej zasad, więcej zamieszania" - ocenił Szefernaker.
"A można prościej. Projekt Prezydenta Karola Nawrockiego "PIT Zero. Rodzina na plus" złożony 8 sierpnia 2025 r. do Sejmu zakłada: - podniesienie progu podatkowego do 140 tys. zł dla wszystkich, - brak PIT dla rodziców z co najmniej dwojgiem dzieci – do 140 tys. zł na osobę. Propozycja Prezydenta Nawrockiego to prostsze podatki i więcej pieniędzy w kieszeniach Polaków" - podkreślił Szefernaker.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.