ESPNFollow live: Phillies even up Game 2 on solo homers by Schwarber and HarperESPN DeportesGil Mora con dolores en el tobillo; bajo observación previo a EE.UU.RTP DesportoCristiano Ronaldo arrisca seis meses de suspensão por abandonar seleção portuguesaDaily MaverickWILD OMISSION: South Africa’s lion bone trade — the consequences the government never consideredThe Jerusalem PostUK has 'strong indications' Iran was involved in RAF airbase bombing plot, Burnham saysTechCrunchFactory CEO just accused his VC board advisor of spying for CognitionBBC NewsPunish Man City this season, say other club chiefsABC News (Australia)Mother felt 'completely abandoned' during traumatic birth at NSW hospitalBBC News BrasilO cálculo de Lula para não ir ao debate da GloboRFI 中文英国“西藏观察”报告:无人机如何成为《高原上的眼睛》Radio-CanadaLe Canada à l’heure de la vérité et de la réconciliationDeadline‘Nobody Wants This’ Rabbi Consultant Slams Adam Brody As An “Ignorant Jew” Over “Free Palestine” Support
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, September 30, 2026

Polski dowódca reaguje po katastrofie rosyjskiego bombowca. Sugestywny wpis, mamy wyjaśnienie

Translate

Katastrofa "Beara" (bo taki kryptonim nosi Tu-95 w systemie NATO) budzi emocje. To duży, ciężki bombowiec, służący do bombardowań strategicznych, mogący wykonywać loty międzykontynentalne. W momencie jego konstruowania miał on dolecieć z ówczesnego ZSRR do USA, zbombardować teren Stanów Zjednoczonych i wrócić.

Samolot, o którym mowa, spadł w obwodzie amurskim na Dalekim Wschodzie. Według przekazywanych przez stronę rosyjską informacji nikt z załogi nie przeżył. Zginąć miało sześć osób.

Na ciekawą rzecz zwrócił uwagę po zdarzeniu Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych (DO RSZ), gen. dyw. pilot Ireneusz Nowak. Napisał on w serwisie X, że mógł to być ten samolot, który odpalił bardzo konkretny pocisk - chodzi o rakietę, która 30 lipca, po przekroczeniu polskiej granicy, eksplodowała pod wsią Tarnawy-Kolonia na Lubelszczyźnie.

Zaroiło się od sugestii, że mogła to być akcja odwetowa. Co na to sam gen. Nowak? Wirtualnej Polsce odpowiedział krótko:

– Nie komentuję tego. To był prywatny wpis, bez żadnego głębszego kontekstu. Dość już mamy sensacji – przekazał gen. Nowak.

Trudno byłoby podejrzewać gen. Nowaka o taką nieostrożność, jak ujawnienie możliwości polskich służb. Zapytany o to były Szef Służby Wywiadu Wojskowego, gen. bryg. Marek Łapiński powiedział Wirtualnej Polsce, że "gdyby nasze służby posiadały takie zdolności i je wykorzystały, bylibyśmy ostatnimi idiotami, gdybyśmy w jakikolwiek sposób to potwierdzili".

O co chodziło Dowódcy Operacyjnemu?

Wyjaśnienie tego może być jednak dużo bardziej prozaiczne, niż można oczekiwać. Zapytaliśmy o to byłego dowódcę Centrum Operacji Powietrznych, gen. broni pil. Sławomira Dygnatowskiego.

Ten wskazuje, że DO RSZ mogło mieć po prostu dokładne dane, że ta konkretna maszyna została poderwana w lipcu, by dokonać ostrzału Ukrainy. Nie muszą kryć się za tym żadne tajne operacje i ukryte teorie.

Jak mówi oficer, jeżeli Dowództwo Operacyjne ma historię działań samolotów strategicznych lotnictwa rosyjskiego, to może też dysponować informacjami uprawdopodabniającymi taką możliwość.

– Przy czym nie sądzę, by była to informacja z naszych źródeł. Nie jest żadną sensacją, że ten samolot wreszcie, że tak powiem, zaparkował na ziemi na stałe. Ale taką informację przyjęliśmy z ogromną satysfakcją i czekamy na więcej – mówi gen. Dygnatowski.

Jak mówi, przy każdym starcie takiego nieprzyjacielskiego samolotu badana jest jego trasa. To, co może być potencjalnym celem ostrzału. Dodaje, że bazujemy w takich przypadkach na informacjach naszych sojuszników, dzięki temu można jednak dość dokładnie określić rubieże (ważne strategicznie odcinki), które mogą być przy ich pomocy atakowane. A także kierunki ataku.

Samoloty z lat 50. XX wieku

Tu-95 to samoloty z lat 50. XX wieku, odpowiedniki amerykańskich ciężkich bombowców B-52. Były co prawda wielokrotnie modyfikowane, także do przenoszenia rakiet manewrujących, ale w ocenie gen. Dygnatowskiego to "ostatek" tego, czym może dysponować Rosja. Bardziej nadają się dziś do odpalania rakiet dalekiego zasięgu niż do przeniknięcia przez OPL jakiegoś zaawansowanego technologicznie kraju. 

Bez zaopatrzenia w części zamienne, silniki, elektronikę takich sytuacji może być więcej. Zdolności produkcyjne Rosjan są ograniczone. Nie pozyskują także nowych technologii. Nie pomaga im to raczej w odtwarzaniu zdolności lotniczych. 

Oprócz Tu-95 Rosjanie dysponują jeszcze dwoma typami bombowców strategicznych. Pierwszy z nich, stosunkowo najlepiej znany, to Tu-160. Samoloty te znane są jako "Białe Łabędzie". Podobnie jak ich amerykańskie odpowiedniki, B-1B Lancer mają zmienną geometrię skrzydeł. Rosjanie mają ich 41. Realnie w służbie może być ok. 32 sztuki. Nie jest to jednak pewne, gdyż kilka zostało porażonych przez Ukraińców w czerwcu 2025 r.

– Po ukraińskiej operacji "Pajęczyna" najcenniejsze bombowce rosyjskie, Tu-160, odpowiedniki amerykańskiego B-1, zostały przeniesione tak daleko na wschód, niemal pod Alaskę, że to aż budzi uśmiech – mówi gen. Dygnatowski.

Są jeszcze samoloty Tu-22 M3, jednak ich kwalifikacja do lotnictwa strategicznego pozostaje kwestią sporną. Do nalotów na Ukrainę wykorzystywane są głównie Tu-95; okazyjnie Tu-160.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.