Nepal. Został, by pomóc innym. Na dziewięć dni utknął pod ziemią
Ratownicy wyciągają na powierzchnię jednego z pracowników nepalskiej hydroelektrowni
Źródło wideo: Reuters/Nepal Army
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/NARENDRA SHRESTHA
Do katastrofy na granicy Nepalu i Tybetu doszło w środę 26 sierpnia. Gigantyczne osuwisko, któremu towarzyszyła powódź błyskawiczna, przyczyniło się do śmierci ponad 1200 osób i pozbawiło dziesiątki tysięcy mieszkańców dachu nad głową. Od dziewięciu dni w regionie trwa akcja poszukiwawczo-ratownicza - nieznany pozostaje los ponad pięciu tysięcy ludzi.
Nepalskie służby ratownicze uwolniły w piątek dwóch robotników, którzy przez dziewięć dni byli uwięzieni w tunelu hydroelektrowni po katastrofalnej powodzi na granicy Nepalu z Tybetem. Nepalska armia udostępniła nagranie, na którym widać pierwszą ewakuowaną osobę. Obaj uratowani trafili na obserwację lekarską.
>>>CZYTAJ TEŻ: Pięcioletnia dziewczynka uratowana po 60 godzinach. "Cud" w Nepalu
Został pod ziemią, by ratować innych
Jednym z uratowanych był Sanjay Sah, pracownik dyspozytorni w elektrowni Trishuli 3A. Mężczyzna przekazał ratownikom, że w momencie zejścia osuwiska nie rzucił się od razu do ucieczki, ale najpierw próbował zapewnić bezpieczeństwo swoim współpracownikom.
- Pracowałem w dyspozytorni, moim obowiązkiem było ratować życie - opowiadał. - Kazałem wszystkim biec. Przez to straciłem cenny czas i w końcu nie udało mi się wydostać - dodał.
Zapytany, ile osób może nadal być uwięzionych w środku, Sah odpowiedział, że słyszał lub komunikował się z trzema lub czterema osobami w swoim pobliżu. Podkreślił również, że głębiej może znajdować się więcej uwięzionych. - Nie wszystkim udało się uciec. Tunel jest bardzo długi - powiedział, dodając, że siła wody mogła zepchnąć ludzi w głąb tunelu.
Ratownicy wyciągają na powierzchnię jednego z pracowników nepalskiej hydroelektrowni
Źródło: Reuters/Nepal Army
"Z wnętrza tunelu nadeszła odpowiedź"
Portal The Kathmandu Post podał, że w piątek rano ratownicy usłyszeli głosy dochodzące z wnętrza tunelu i nawiązali kontakt z uwięzionymi osobami. Armia i zbrojne siły policyjne zintensyfikowały wysiłki, aby dotrzeć do uwięzionych.
- Ekipa ratownicza zawołała: "Nie panikujcie, jesteśmy tu, aby was uratować", a z wnętrza tunelu nadeszła odpowiedź: "OK" - powiedział jeden z ratowników. Dodał, że ratownicy otrzymali informację, iż w tunelu mogą nadal znajdować się inne żywe osoby.
Ocaleni mężczyźni zostali uwięzieni w tunelu hydroelektrowni Trishuli 3A, jednej z wielu podobnych konstrukcji w regionie. Według nepalskiego stowarzyszenia producentów energii IPPAN w obiekcie poszukiwanych jest 557 pracowników, z czego około 115 przebywało w głównym tunelu w momencie przejścia fali powodziowej. Jak podała stacja BBC, w innych elektrowniach na ratunek może czekać nawet ponad 150 osób.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.