Posłanka PiS z oświadczeniem po ważnym głosowaniu. "Oddałam przez pomyłkę"

Maria Kurowska poinformowała, że przez pomyłkę oddała głos na Marcina Horałę podczas wyboru wicemarszałka Sejmu, zamiast poprzeć Marcina Ociepę.
Marcin Horała został wybrany na wicemarszałka Sejmu, zdobywając 254 głosy, a kandydat PiS Marcin Ociepa otrzymał 167 głosów.
Maria Kurowska prowadziła protest w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości w obronie odwołanego rektora Michała Sopińskiego i opuściła budynek uczelni po przejęciu gabinetu przez Sławomira Cudaka.
Marcin Horała został w piątek nowym wicemarszałkiem Sejmu. Kandydat klubu Rozwój Plus pokonał w głosowaniu Marcina Ociepę, polityka zgłoszonego przez PiS. Horałę poparło 254 posłów, podczas gdy Ociepa otrzymał 167 głosów.
W klubie PiS w głosowaniu uczestniczyło 142 posłów. 141 z nich poparło własnego kandydata, Marcina Ociepę. Jedyną osobą, która zagłosowała na Marcina Horałę, była Maria Kurowska.
Posłanka odniosła się do sprawy w mediach społecznościowych. Przekazała, że jej głos na Horałę był wynikiem pomyłki i zapewniła, że zamierzała poprzeć Ociepę.
"Podczas głosowania dotyczącego wyboru wicemarszałka Sejmu przez pomyłkę oddałam głos na posła Marcina Horałę. Chcę podkreślić bardzo mocno, że moim kandydatem był Marcin Ociepa. Niestety, Marszałek Czarzasty nie umożliwił mi zmiany głosu" - napisała Kurowska na platformie X.
Głosowanie to postrzegać można jako swoistą rywalizację pomiędzy kandydatem Prawa i Sprawiedliwości - Marcinem Ociepą, a kandydatem Rozwoju Plus Marcinem Horałą, a więc ugrupowaniem, które tworzą do niedawna jeszcze politycy należący do PiS.
O tym, że konflikt między formacjami może wykorzystać koalicja - popierając kandydata formacji Mateusza Morawieckiego, pisała Interia. W piątek ten scenariusz się sprawdził.
Kurowska w centrum sporu o AWS. Posłanka PiS zamknęła się na uczelni
O Marii Kurowskiej w ostatnich dniach głośno było także za sprawą jej aktywności w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Posłanka zabarykadowała się w budynku na kilka dni i nie chciała opuścić go mimo apeli policji. Posłanka tłumaczyła, że w ten sposób sprzeciwia się, aby to Sławomir Cudak został nowym rektorem AWS. Ostatecznie polityczka wyszła, ponieważ w obiekcie wyłączono prąd.
Spór w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości (AWS) dotyczy odwołania jej rektora-komendanta Michała Sopińskiego przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Minister podjął pierwszą decyzję 28 maja, a 9 września, po ponownym rozpatrzeniu sprawy, ją podtrzymał.
Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla, że wrześniowa decyzja jest ostateczna i wykonalna, a tego samego dnia została skutecznie doręczona. Resort powołuje się na przepisy Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce pozwalające ministrowi nadzorującemu uczelnię odwołać rektora w przypadku rażącego lub uporczywego naruszania prawa.
Ministerstwo zarzucało Sopińskiemu rażące lub uporczywe naruszanie prawa w trzech obszarach: postępowań doktorskich, apolityczności Służby Więziennej oraz organizacji aplikacji kuratorskiej. Po jego odwołaniu obowiązki rektora przejął Sławomir Cudak.
Sopiński i wspierający go politycy PiS kwestionują decyzję, powołując się m.in. na postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z 27 maja, który nakazał ministrowi wstrzymanie działań prowadzących do odwołania rektora. Ministerstwo uważa jednak, że to postanowienie nie może blokować decyzji.
Spór przeniósł się także na teren uczelni. Cudak początkowo nie został wpuszczony do siedziby AWS, a ostatecznie wszedł do niej w asyście policji. Przed akademią odbywały się protesty przeciwników odwołania Sopińskiego.
"Polityczny WF": Tusk zerwał z biznesem. "Aby mieć święty spokój"INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.