Ponad połowa społeczeństwa. Brytyjczycy chcą odwrócenia brexitu
- W porównaniu z majem odsetek zwolenników powrotu do UE wzrósł o 4 pkt proc.
- Wśród osób zdecydowanych wziąć udział w nowym referendum przewaga zwolenników UE wyniosłaby 63 do 34 proc.
- Powrót do Wspólnoty poparłoby 73 proc. Brytyjczyków poniżej 35. roku życia.
- Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 1109 dorosłych mieszkańców Wielkiej Brytanii.
Według sondażu Ipsos Mori liczba przeciwników odwrócenia brexitu zmniejszyła się w porównaniu z majem o 3 pkt proc. W grupie respondentów, którzy deklarują, że prawdopodobnie wzięliby udział w ewentualnym nowym referendum, wynik był jeszcze wyraźniejszy: 63 proc. opowiedziałoby się za powrotem do Unii, a 34 proc. za pozostaniem poza nią.
Badanie przeprowadzono między 15 a 22 października na grupie 1109 dorosłych Brytyjczyków. Wyniki opublikował w sobotę dziennik "Independent", który wzrost poparcia dla powrotu do UE powiązał z ponownym uruchomieniem debaty o brexicie w Wielkiej Brytanii.
Sondaż. Kto popiera powrót Wielkiej Brytanii do UE?
Największe poparcie dla odwrócenia brexitu zadeklarowali najmłodsi uczestnicy badania. Wśród osób poniżej 35. roku życia za powrotem do Unii opowiedziałoby się 73 proc. respondentów.
Poglądy różnią się także w zależności od preferencji partyjnych. Powrót do Wspólnoty poparłoby 77 proc. wyborców Partii Pracy oraz 31 proc. osób, które w ostatnich wyborach głosowały na Partię Konserwatywną. Za takim rozwiązaniem opowiedziałoby się również 16 proc. zwolenników eurosceptycznej Reform UK Nigela Farage'a.
Debata o brexicie wróciła do brytyjskiej polityki
Sondaż ukazał się w czasie, gdy w Wielkiej Brytanii ponownie zaczęto dyskutować o przyszłości relacji z Unią Europejską. "Poparcie dla odwrócenia brexitu wzrosło (...) odkąd Burnham otworzył możliwość ponownego przystąpienia do Unii Europejskiej" – podkreślił "Independent".
Premier Andy Burnham zapowiedział "narodową konwersację" dotyczącą stosunków z UE. Ocenił, że brexit w obecnym kształcie szkodzi gospodarce i ogranicza zdolność państwa do kontrolowania imigracji. Według "Independent" podobnego tonu po referendum unikali jego poprzednicy z Partii Pracy i Partii Konserwatywnej.
20 listopada ma odbyć się szczyt Unii Europejskiej i Zjednoczonego Królestwa. Politycy mają rozmawiać o zbliżeniu wzajemnych relacji, jednak szczegóły możliwego kierunku zmian pozostają niejasne.
– Wiemy, że nowy premier wprawił piłkę w ruch, ale nie jesteśmy pewni, czy on sam wie dokładnie, gdzie miałaby się ona ostatecznie znaleźć – powiedział PAP, zastrzegając anonimowość, jeden z unijnych dyplomatów.
Od referendum do formalnego wyjścia z Unii
Spór o miejsce Wielkiej Brytanii w Europie ma długą historię. Królestwo przystąpiło do Wspólnoty w 1973 r., a niespełna dwa lata później odbyło się referendum w sprawie dalszego członkostwa. W latach 90. eurosceptycyzm zaczął zyskiwać na sile po prawej stronie sceny politycznej, między innymi podczas debat nad Traktatem z Maastricht.
W 1994 r. James Goldsmith założył Partię Referendum. Rok wcześniej Alan Sked z London School of Economics utworzył UKIP, której liderem został później Nigel Farage. Sprzeciw wobec integracji europejskiej narastał także w Partii Konserwatywnej.
David Cameron zapowiedział referendum przed wyborami w 2015 r. Liczył, że wynegocjowanie dodatkowych ustępstw z Brukselą pomoże przekonać wyborców do pozostania w UE. W kampanii kluczowym tematem stała się jednak migracja.
W głosowaniu z 2016 r. 52 proc. uczestników opowiedziało się za brexitem, a 48 proc. przeciw. Cameron ustąpił ze stanowiska, a następnie rozpoczęły się wieloletnie spory o warunki wyjścia. Rząd kilkakrotnie prosił Unię o przesunięcie terminu, ponieważ nie osiągnięto porozumienia w kraju ani w Partii Konserwatywnej.
Umowę dotyczącą warunków wyjścia ratyfikowano pod koniec stycznia 2020 r. Wielka Brytania formalnie opuściła Unię 31 stycznia tego samego roku. W grudniu 2020 r. Londyn i Bruksela uzgodniły umowę handlową określającą przyszłe zasady wymiany.
Ekonomiczne skutki brexitu w sondażach i analizach
Według raportu think tanku UK in a Changing Europe w literaturze ekonomicznej ukształtował się konsensus, zgodnie z którym brexit przyniósł trwałe negatywne skutki dla gospodarki, szacowane na co najmniej 2–6 proc. PKB.
Peter Foster, redaktor ds. globalnego handlu w "Financial Times", oceniał w dziesiątą rocznicę referendum, że choć nie sprawdziły się najbardziej alarmistyczne prognozy przeciwników wyjścia z UE, dane wskazują na pogorszenie sytuacji gospodarczej.
– Brexit oczywiście nie oznacza, że nagle zgasło słońce, a z biedy wszyscy jedzą tu teraz trawę. Chodzi o to, że jesteśmy biedniejsi, niż moglibyśmy być – stwierdził rozmówca PAP.
Podobny kierunek pokazują regularne badania YouGov prowadzone od sierpnia 2016 r. Pod koniec 2018 r. zaczęła rosnąć przewaga osób uznających brexit za błąd. Od wiosny 2024 r. wyniki pozostają stabilne: ok. 57 proc. badanych uważa wyjście z Unii za niewłaściwą decyzję, a 30 proc. ocenia je pozytywnie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.