Miedwiediew ostrzega byłego sojusznika przed staniem się „nową Ukrainą”

Autor: Cezary Faber Publikacja: Dzisiaj, 4 października (20:23)
Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew znów grozi - tym razem Armenii. Jeden z głównych „jastrzębi” Kremla ostrzega, że zmiana kierunku polityki zagranicznej może mieć dla niej negatywne konsekwencje.
Dmitrij Miedwiediew (fot. IMAGO/Ekaterina Shtukina/Imago Stock and People) /East News
Dmitrij Miedwiediew w rozmowie z irańskim państwowym nadawcą radiowo-telewizyjnym (IRIB) ocenił, że obecne władze Armenii zdecydowały się zmienić kierunek rozwoju państwa. Odniósł się w ten sposób do planów przystąpienia Erywania do Unii Europejskiej.
Stwierdził, że nie doprowadzi to do „niczego dobrego”. Najgorsze, co może przydarzyć się Armenii, to jej przekształcenie się w nową Ukrainę - powiedział, cytowany przez agencję TASS.
Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej oskarżył też państwa, których nazw nie wymienił, o próbę destabilizacji sytuacji na Kaukazie Południowym. Jako przykład wskazał Gruzję i jej wcześniejsze aspiracje wejścia do NATO, co ostatecznie „doprowadziło do konfliktu”. Według niego podobny mechanizm ma być obecnie stosowany przez Zachód wobec Armenii.
Rosja nie jest już „strategicznym partnerem” Armenii
Wypowiedź Dmitrija Miedwiediewa wpisuje się w narastające napięcie między Moskwą a Erywaniem. W marcu 2025 roku parlament Armenii uchwalił ustawę o rozpoczęciu procesu akcesyjnego do Unii Europejskiej. Rzecz jasna wywołało to gniew Moskwy, która oświadczyła, że jednoczesne członkostwo w europejskiej Wspólnocie i Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej jest niemożliwe.
Prezydent Rosji Władimir Putin domagał się, aby Erywań przeprowadził referendum w celu podjęcia ostatecznej decyzji w tej sprawie. W odpowiedzi premier Armenii Nikol Paszynian stwierdził, że przeprowadzenie referendum przed uzyskaniem przez kraj statusu kandydata do członkostwa w UE jest bezcelowe, ponieważ obywatele musieliby wybierać między Euroazjatycką Unią Gospodarczą a alternatywą, która obecnie nie istnieje. Dodał przy tym, że Armenia nie uważa już Rosji za „strategicznego partnera”.
Później szef armeńskiego rządu publicznie zwrócił uwagę rosyjskiemu przywódcy na panującą w Armenii demokrację i brak blokady internetu, po czym Rosja nałożyła ograniczenia na dostawy szeregu produktów z Armenii, w tym alkoholu, warzyw, owoców, ryb, mleka i kwiatów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.