Zginęły trzy osoby, podejrzany uciekł. Jest list gończy po wypadku na Podkarpaciu
Do tragicznego wypadku doszło 22 sierpnia około godziny 7.50 na drodze krajowej nr 9 w Głogowie Małopolskim na Podkarpaciu. Według ustaleń prokuratury Kamil B., prowadzący BMW X4, podczas wyprzedzania nie zachował należytej ostrożności i nie upewnił się, czy ma wystarczającą widoczność oraz wolną przestrzeń. W konsekwencji doprowadził do czołowego zderzenia z prawidłowo jadącą Kią Stonic. W wyniku zdarzenia zginęły trzy osoby.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Z ustaleń śledczych wynika, że Bocheński kierował w dniu wypadku pod wpływem substancji psychotropowych: zolpidemu oraz 3-CMC. Spowodowało to upośledzenie jego sprawności psychosomatycznej w stopniu odpowiadającym obecności alkoholu we krwi powyżej 0,5 promila — podaje RMF24.
Czytaj nas częściej w Google
Bocheński niemal od razu po tragedii usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Po ujawnieniu nowych informacji klasyfikacja czynu została zmieniona na spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie pod wpływem substancji psychotropowych.
Tragiczny wypadek na Podkarpaciu. Jest list gończy za 42-latkiem
Śledczy wnioskowali o umieszczenie mężczyzny w tymczasowym areszcie. Sąd jednak ten wniosek odrzucił ze względu na ciężką sytuację zdrowotną i stan psychiczny 42-latka związany z utratą dziecka w lipcu. Prokuratura złożyła jednak zażalenie na tę decyzję.
Ostatecznie sąd zdecydował o tymczasowym areszcie. Okazało się jednak, że Bocheński pod koniec sierpnia uciekł ze szpitala w Rzeszowie bez formalnego wypisu. Mężczyzna od tej pory jest poszukiwany. Teraz, jak informuje RMF24, wystawiono za nim list gończy.
Prok. Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie w rozmowie z serwisem poinformował, że poszukiwany urodził się 10 października 1984 r. w Biłgoraju, a zameldowany jest przy ul. Paderewskiego 51c/107 w Rzeszowie. Może przebywać także pod adresem: ul. Zielona 107 w Biłgoraju.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.